Co najmniej 1719 osób zginęło w bliźniaczych trzęsieniach ziemi w Wenezueli, gdy nadzieja na odnalezienie ocalałych słabnie

Liczba ofiar śmiertelnych trzęsienia ziemi, które pięć dni temu nawiedziło Wenezuelę, wzrosła do co najmniej 1719, poinformował w poniedziałek przewodniczący Zgromadzenia Narodowego Jorge Rodriguez.

Rodriguez dodał, że w trzęsieniach ziemi rannych zostało 5034 osoby, w wyniku czego dziesiątki tysięcy osób uznano za zaginione.

Nadzieje na odnalezienie ocalałych po ponad czterech dniach od potężnych bliźniaczych trzęsień ziemi osłabły, w miarę jak mieszkańcy byli coraz bardziej sfrustrowani reakcją rządu na katastrofę.

Francuska i amerykańska ekipa ratownicza znalazła w niedzielę żywego mężczyznę i jego nastoletniego syna pod gruzami w Caraballeda, mieście położonym około 40 kilometrów na północ od Caracas, podali dziennikarze AFP.

Akcja ratunkowa dała promyk nadziei w obliczu trwającej tragedii, która wstrząsnęła krajem pogrążonym już w kryzysie gospodarczym, ale mimo upływu krytycznych 72-godzinnego okna na ratowanie uwięzionych ofiar nadal nie udało się odnaleźć dziesiątek tysięcy ludzi.

Po jednym z najbardziej niszczycielskich trzęsień ziemi w Ameryce Łacińskiej obawiano się, że miliony kolejnych osób zabraknie środków sanitarnych i innych podstawowych potrzeb.

Około 774 budynków zostało poważnie uszkodzonych w wyniku kolejnych trzęsień o magnitudzie 7,2 i 7,5, które nawiedziły w środowy wieczór, w tym 189 budynków całkowicie się zawaliło, oznajmił w niedzielę przewodniczący Zgromadzenia Narodowego Jorge Rodriguez.

W nadmorskim miasteczku Tucacas ratownicy kopali w poszukiwaniu ludzi uwięzionych w warstwach naleśników i gruzach zawalonego kompleksu budynków.

Luis Salas, lat 27, który przyłączył się do akcji ratunkowej, powiedział AFP, że „najtrudniej było wtedy, gdy poczuliśmy nadzieję w tunelach, do których weszliśmy – czołgając się, usuwając gruzy, pracując całym sercem i wielką wiarą – a kiedy dotarliśmy do celów, znaleźliśmy ich bez życia”.

Eksperci twierdzą, że pierwsze 72 godziny po klęskach żywiołowych wyznaczają wąskie okno na uratowanie żywych. Potem poszukiwania zwykle sprowadzają się do odzyskiwania ciał.

W stołecznej dzielnicy San Bernardino ochotnicy wspięli się po zawalonym budynku, używając wierteł do rozbijania betonu i tworząc liny do ręcznego usuwania gruzu.

W Chacao, innej części Caracas, duże elektroniczne ekrany umieszczone na budynku zwykle używanym do celów reklamowych pokazywały twarze zaginionych osób.

W niedzielę Rodriguez powiedział, że liczba ofiar śmiertelnych – która wciąż miała wzrosnąć – osiągnęła 1450 osób, a co najmniej 3150 zostało rannych.

„Nie mogę tego zrobić sam”

W jednym z najbardziej dotkniętych obszarów Hector Aguilera przybył, aby szukać czterech członków rodziny pochowanych pod gruzami w nadmorskim mieście La Guaira.

“Nie mamy wsparcia, aby wydostać naszą rodzinę – nie możemy tego zrobić sami. Są tam pochowani; wiemy, że nie żyją, ale oto jesteśmy” – powiedział.

Mimo kontynuowania akcji ratowniczej w niektórych obszarach nasilił się gniew opinii publicznej.

Eduardo Cardozo, wolontariusz z Tucacas, powiedział, że „frustrująca” jest świadomość, że niektóre ofiary można było uratować, „gdyby szukano ich na czas”.

W rejonie Tanaguarena w stanie La Guaira pewien mężczyzna namawiał żołnierzy, aby wzięli kilofy i łopaty: „Kraj was potrzebuje. Odłóżcie broń”.

Wybuch grabieży w mieście La Guaira, którego znaczna część leży obecnie w gruzach.

Mieszkańcy twierdzą, że splądrowano apteki, supermarkety i inne firmy, a niektórzy z nich skarżyli się na powolną i skromną pomoc napływającą po trzęsieniu ziemi od władz.

Tymczasowy prezydent Wenezueli Delcy Rodriguez powiedział w niedzielę, że dla osób, które straciły domy, tworzone są tymczasowe obozy.

„Jednocześnie rozpoczynają się prace nad projektami planistycznymi, które pozwolą w bardzo krótkim czasie wybudować nowe domy” – powiedziała.

Wpływ ekonomiczny

Rodriguez pochwalił w niedzielę ratowników, mówiąc: „uratowaliśmy ludzi, którzy wciąż żyją, i dlatego te wysiłki nie zostaną zawieszone”.

„Zawsze trzymamy się nadziei”.

Cardozo, wolontariuszka z Tucacas, nie straciła nadziei: „Nadal tu czekamy. Zobaczmy, czy uda nam się wyciągnąć kogoś jeszcze”.

Według Rodrigueza dwadzieścia cztery kraje wysłały 521 ton zaopatrzenia, 86 jednostek z psami wyszkolonymi do lokalizowania osób uwięzionych pod gruzami oraz ponad 2700 pracowników poszukiwawczo-ratowniczych.

Amerykańskie helikoptery przetransportowały pomoc, a 230 dodatkowych żołnierzy USA przybyło, aby pomóc w zwiększeniu przepustowości lotnisk i ponownym otwarciu kluczowego portu morskiego w celu zwiększenia wysiłków niesienia pomocy, podało Dowództwo Południowe Stanów Zjednoczonych.

Stany Zjednoczone, które w styczniu pojmały byłego prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro podczas nalotu wojskowego na Caracas, wysłały już 250-osobowy zespół reagowania na klęski żywiołowe.

Agencja ONZ ds. migracji stwierdziła, że ​​z danych dotyczących populacji i szkód wynika, że ​​ucierpieć może nawet 6,76 mln ludzi, którzy będą potrzebować schronienia, wody, urządzeń sanitarnych, opieki zdrowotnej i niezbędnych artykułów humanitarnych.

Najgorsze trzęsienia ziemi w Wenezueli od ponad stulecia miały miejsce po tym, jak bogaty w ropę kraj przetrwał ponad dekadę załamania gospodarczego.

Kryzys doszczętnie sparaliżował szpitale i usługi publiczne, zmuszając miliony ludzi do opuszczenia kraju.

Organizacja Narodów Zjednoczonych oszacowała szkody fizyczne na 6,7 ​​miliarda dolarów, co stanowi sześć procent PKB Wenezueli.