Przywódcy Iranu zdają się obstawiać, że strategia kontrolowanego wyniszczenia ostatecznie zmniejszy apetyt koalicji na przedłużający się konflikt, podczas gdy Waszyngton może wierzyć, że jej kampania zbliża się do celów wojskowych i może zakończyć się wcześniej.
Jedenastego dnia wojny konflikt na Bliskim Wschodzie przechodzi w fazę trwałego wyniszczania – fazę, w której Iran wydaje się zdeterminowany wykorzystać wytrzymałość, obniżyć koszty operacyjne i zatrudnić sieć pełnomocników, aby zrównoważyć technologiczną i finansową przewagę Stanów Zjednoczonych i Izraela.
Chociaż aktywność kinetyczna w głównym teatrze działań była w ciągu ostatnich 24 godzin stosunkowo ograniczona, skutki operacji nadal mają strategiczne znaczenie.
Jak dotąd atak Iranu na izraelski kompleks rafinerii w Hajfie kilka dni temu przy użyciu dronów Shahed-136 w odwecie za izraelskie ataki na składy ropy w pobliżu Teheranu pozostaje najważniejszym pojedynczym wydarzeniem kształtującym obecny izraelski rachunek strategiczny.
Według doniesień zastępy straży pożarnej opanowały już około 95 procent płomieni w Hajfie, ale w kilku podstawowych zbiornikach magazynowych doszło do uszkodzeń konstrukcyjnych i oczekuje się, że prace w obiekcie pozostaną zawieszone na co najmniej dwa tygodnie.
Po drugiej stronie pola bitwy nadal płoną pożary wywołane wcześniejszymi strajkami koalicji na składy ropy w Teheranie i regionie Alborz, emitując do atmosfery smugi toksycznego czarnego węgla i pogłębiając narastający kryzys środowiskowy w stolicy Iranu.
Kolejne ataki koalicyjne były wymierzone w dodatkowe irańskie magazyny ropy, ale nie spowodowały takiego stopnia strategicznych zakłóceń, jaki Iran osiągnął podczas strajku w Hajfie.
Raczej dostosowanie strategii niż zastój w działaniach wojennych
Zmniejszona częstotliwość wymiany ognia odzwierciedla zmianę strategii, a nie zastój w działaniach wojennych. Wygląda na to, że obie strony chronią aktywa o większej wartości, jednocześnie konsolidując już wyrządzone szkody.
W Teheranie nowy Najwyższy Przywódca Mojtaba Chamenei umocnił swoją władzę poprzez szybką stabilizację wewnętrzną, a kontynuacja działań wojennych jest powszechnie interpretowana jako pierwszy poważny sygnał, że strategiczna linia oporu i odwetu będzie kontynuowana w ramach nowej struktury dowodzenia.
Ewoluująca taktyka na polu bitwy ujawnia, w jaki sposób sytuacja na polu bitwy, presja ekonomiczna i ograniczenia zasobów kształtują proces decyzyjny po obu stronach.
Siły irańskie w coraz większym stopniu polegają na podejściu wykorzystującym przynętę radarową w połączeniu z powtarzającymi się falami tanich dronów, co okazało się skuteczne w rozciąganiu i degradowaniu sieci obrony powietrznej rozmieszczonych przez USA i Izrael. Według doniesień kilka zaawansowanych systemów radarowych połączonych z terminalową obroną obszaru na dużych wysokościach (THAAD) i bateriami Patriot w regionie Zatoki Perskiej zostało uszkodzonych lub wyłączonych podczas wcześniejszych starć, co skróciło czas ostrzegania o nadchodzących zagrożeniach i skomplikowało wysiłki w zakresie przechwytywania.
W przypadku Izraela presja staje się widoczna w priorytetach operacyjnych. Szacuje się obecnie, że izraelskie siły powietrzne poświęcają przeważającą większość swoich lotów operacjom związanym bezpośrednio z Iranem, pozostawiając niewielkie możliwości prowadzenia operacji naziemnych na dużą skalę w Libanie.
Wydaje się, że Hezbollah wykorzystuje to ograniczenie, utrzymując stały ogień rakietowy i przeciwpancerny wzdłuż frontu północnego, wystarczający do unieruchomienia sił izraelskich i wymuszenia dalszego rozmieszczania bez przekraczania progu eskalacji na pełną skalę.
Presja ekonomiczna jest najpotężniejszym ograniczeniem
Tymczasem presja ekonomiczna okazała się najpotężniejszym ograniczeniem tempa działań. Wstępne szacunki sugerują, że sam strajk w rafinerii w Hajfie będzie kosztować od 1,4 do 1,7 miliarda dolarów w postaci bezpośrednich szkód i utraty produkcji, co zmusi Izrael do wykorzystania strategicznych rezerw paliwa, jednocześnie przyspieszając import przez korytarz Aszkelon.
Po drugiej stronie Zatoki wojna zaczyna mieć wpływ na produkcję energii i stabilność handlową. Według doniesień Saudi Aramco zapobiegawczo ograniczyło wydobycie na dwóch polach, natomiast bahrajńska firma energetyczna Bapco ogłosiła wystąpienie siły wyższej po wcześniejszych strajkach w infrastrukturze paliwowej.
Szersze konsekwencje gospodarcze wykraczają daleko poza region. Rynki ropy naftowej pozostają niestabilne, a koszty ubezpieczenia żeglugi w pobliżu Cieśniny Ormuz gwałtownie wzrosły.
Firmy technologiczne zaczęły również przenosić wrażliwą infrastrukturę cyfrową z centrów danych w Zatoce Perskiej, a główni operatorzy chmur przekierowują obciążenia do Indii i Singapuru, aby zapobiec potencjalnym zakłóceniom.
Co ważne, logistyka wojskowa jest coraz bardziej obciążona. Tempo przechwytywania rakiet w pierwszych dniach wojny wywarło znaczną presję na zapasy amunicji koalicji, zwłaszcza rakiet przechwytujących wykorzystywanych w systemach obrony powietrznej. Harmonogramy dostaw i utrata kilku systemów radarowych ograniczyły zdolność do utrzymania bardzo wysokiego tempa operacji obronnych, co jest luką, którą irańscy planiści wydają się wykorzystywać, opierając się na powtarzających się falach stosunkowo niedrogich, ale coraz bardziej precyzyjnych dronów zaprojektowanych w celu wyczerpania obrony przeciwnika.
Nastroje domowe
Nastroje wewnętrzne w walczących krajach również kształtują strategiczne wybory. W Iranie zmianie przywództwa towarzyszą duże wiece publiczne z okazji nominacji Mojtaby Chamenei, co stwarza obraz narodowej spójności i buntu. Z kolei w Izraelu przedłużający się okres alarmów w schroniskach i skutki gospodarcze incydentu w Hajfie powodują widoczne zmęczenie społeczeństwa, mimo że oficjalna cenzura ogranicza zgłaszanie ofiar i szkód.
Łącznie te czynniki pchają konflikt w stronę skalibrowanej wojny wytrzymałościowej, a nie zdecydowanej konfrontacji militarnej.
Strategie
Wydaje się, że irańscy stratedzy realizują strategię mającą na celu narzucenie swoim przeciwnikom stałych kosztów ekonomicznych i psychologicznych, stopniowo podważając początkowe poczucie impetu, które towarzyszyło początkowym atakom koalicji, jednocześnie odbudowując efekt odstraszania poprzez ciągły odwet.
Odmienną interpretację sytuacji prezentują Stany Zjednoczone. Prezydent Donald Trump oświadczył publicznie, że kampania koalicyjna znacznie wyprzedza pierwotny harmonogram i zasugerował, że misja jest już w dużej mierze zakończona. Wydaje się, że twierdzenie opiera się na szybkiej eliminacji kilku wyższych rangą przywódców irańskich i znacznych szkodach wyrządzonych obiektom strategicznym. Jednocześnie ostrzegł, że Iranowi grozi masowa eskalacja, jeśli spróbuje zakłócić eksport ropy przez Cieśninę Ormuz.
Wydaje się, że komunikat ma za zadanie zasygnalizować zaufanie, jednocześnie pozostawiając otwarte drzwi do stosunkowo szybkiego zakończenia kampanii. W Waszyngtonie i Tel Awiwie narasta dyskusja na temat tego, czy konflikt powinien zostać zakończony, zanim przekształci się w przedłużającą się wojnę regionalną z narastającymi konsekwencjami gospodarczymi.
W izraelskich kręgach strategicznych niektórzy analitycy i byli urzędnicy zaczęli bardziej otwarcie argumentować, że rosnące koszty gospodarcze i ludzkie powinny skłonić do poważnego rozważenia ścieżki deeskalacji. Jednak tamtejsi przywódcy polityczni formalnie nie podjęli żadnej takiej inicjatywy i nie potwierdzono żadnych aktywnych negocjacji pośrednich.
Teheran ze swojej strony dał jasno do zrozumienia, że nie jest gotowy zaakceptować bezwarunkowego zawieszenia broni. Urzędnicy bliscy nowemu kierownictwu podkreślili, że Iran jest gotowy na długi konflikt, jeśli zajdzie taka potrzeba i będzie rozważał jedynie negocjacje, które dadzą gwarancję zapobieżenia podobnym atakom w przyszłości. Wydaje się, że konsolidacja władzy wokół ajatollaha Mojtaby Chamenei raczej wzmocniła tę pozycję, niż ją złagodziła.
Poza głównym teatrem działań sieć frontów zastępczych w dalszym ciągu stanowi ważny czynnik pomnażający siły Teheranu. Hezbollah zintensyfikował swój stały cykl ataków rakietowych i przeciwpancernych wzdłuż granicy libańskiej, utrzymując siły izraelskie w niewoli i zmniejszając prawdopodobieństwo dużej ofensywy lądowej. Donoszono także o sporadycznych starciach w pobliżu granicy z Syrią, gdzie konflikt zaczyna wciągać Syrię Joulaniego.
W Iraku zbrojne frakcje sprzymierzone z Iranem wywierają presję na obiekty powiązane z amerykańską logistyką, w tym na ataki dronów w pobliżu Basry i donoszą o atakach na bazy związane z operacjami koalicji. USA celują także w grupy oporu w Iraku.
Huti w Jemenie utrzymywali jak dotąd swoje zdolności dalekiego zasięgu w rezerwie, ale w dalszym ciągu sygnalizują, że teatr Morza Czerwonego może stać się aktywny, jeśli konflikt będzie dalej eskalować.
Spośród państw Zatoki Perskiej Bahrajn pozostaje najbardziej narażony na polityczne skutki wojny. Częściowa ewakuacja amerykańskich obiektów na wyspie jest kontynuowana, ponieważ nastroje społeczne w Bahrajnie stają się coraz bardziej napięte w następstwie wcześniejszych ataków na infrastrukturę energetyczną i rosnącej niepewności gospodarczej związanej z zakłóceniami w Bapco.
Kiedy porówna się strategie obu stron, staje się oczywiste, że irańskie przywództwo stawia na to, że strategia kontrolowanego wyniszczenia ostatecznie zmniejszy apetyt koalicji na przedłużający się konflikt, przywracając jednocześnie stopień strategicznego odstraszania. Waszyngton natomiast mógł wierzyć, że kampania zbliża się do celów militarnych i może zakończyć się raczej wcześniej niż później.
Sygnały płynące z Teheranu sugerują jednak, że konflikt nie zakończy się na warunkach, które pozostawią niezmienioną równowagę strategiczną. Na razie wojna toczy się w wolniejszym, ale stabilniejszym rytmie, w którym decydująca może okazać się wytrzymałość, a nie szybkość.
Zdjęcie w nagłówku: Sztandar przedstawiający nowego najwyższego przywódcę Iranu Mojtaby Chameneiego ze zmarłym najwyższym przywódcą ajatollaha Alego Chamenei i zmarłym najwyższym przywódcą ajatollaha Ruhollaha Chomeiniego na budynku w Teheranie, w czasie konfliktu amerykańsko-izraelskiego z Iranem, 10 marca 2026 r. – Reuters/File








