Home Biznes Żółta metalowa droga do bezpieczeństwa

Żółta metalowa droga do bezpieczeństwa

12
0

Pogłoski o rychłym upadku dolara mogą być przesadzone. Jednakże gwałtowny wzrost cen złota w ostatnich latach uwydatnia, że ​​w międzynarodowym systemie finansowym zachodzą istotne zmiany.

W zeszłym tygodniu ceny złota wzrosły do ​​bezprecedensowego poziomu, przekraczając 5000 dolarów za uncję i sygnalizując to, co wielu analityków uważa za głębszą zmianę w światowym porządku finansowym. Od początku tego roku ceny wzrosły o ponad 18 procent. Obecny wzrost nastąpił po niezwykłych wynikach w zeszłym roku, kiedy złoto wzrosło o 64%, co stanowi największy roczny wzrost od ponad 45 lat, chociaż w zeszłym tygodniu spadło w związku z plotkami, że Rezerwa Federalna Stanów Zjednoczonych może objąć bardziej jastrzębie stanowisko.

Z biegiem czasu żółty metal ewoluował od zwykłego zabezpieczenia przed inflacją lub bezpiecznej przystani do strategicznego aktywa w architekturze rezerw wielu gospodarek wschodzących. Uważa się, że u podstaw tej zmiany leży rosnące wykorzystanie sankcji finansowych jako narzędzia nacisku politycznego przez Stany Zjednoczone. Groźba zamrożenia aktywów państwowych i ograniczenia dostępu do międzynarodowych systemów płatności uświadomiła krajom na całym świecie, jak wrażliwe mogą być rezerwy i udziały denominowane w USA w obliczu rosnącej globalnej niepewności geopolitycznej.

Zakupy złota przez banki centralne okazały się zatem kluczowym czynnikiem wpływającym na popyt na kruszec w ostatnich latach. Od 2022 r. władze monetarne zakupiły łącznie ponad 1000 ton złota rocznie, czyli ponad dwukrotnie więcej niż średnie tempo w poprzedniej dekadzie. Jak sugerują doniesienia mediów, banki centralne rynków wschodzących, takie jak Polska, Indie, Brazylia i Turkiye, były aktywnymi nabywcami przez cały ubiegły rok.

Celem nigdy nie było całkowite porzucenie dolara, ale zmniejszenie zależności od aktywa, które można „uzbrojyć” w okresach konfrontacji politycznej z USA

Według niektórych raportów Rosja przewodzi temu trendowi od czasów niegrzecznych. Ponad dekadę temu gwałtownie zwiększyło to zakupy. Wysiłki te nasiliły się po wyłączeniu Moskwy z międzynarodowego systemu płatności SWIFT i w obliczu perspektywy przejęcia jej rezerw walutowych po rozpoczęciu wojny z Ukrainą. Dziś posiada jeden z największych na świecie oficjalnych zapasów złota.

Inne gospodarki rynków wschodzących wyciągnęły podobne wnioski. Podejście Chin było stopniowe, ale strategiczne. Pekin systematycznie zmniejszał stan posiadania amerykańskich obligacji rządowych, zwiększając jednocześnie rezerwy złota – w grudniu przedłużył szał zakupów złota 14. miesiąc z rzędu. Według Międzynarodowego Funduszu Walutowego zasoby złota banków centralnych rynków wschodzących wzrosły w ciągu dwóch dekad o 161% do około 10 300 ton.

Amerykański ekonomista Peter Schiff powiedział Fox Business, że wzrost cen złota należy postrzegać jako coś więcej niż zabezpieczenie.

“Banki centralne kupują złoto, aby zabezpieczyć swoje waluty. Pozbywają się dolarów. Pozbywają się obligacji skarbowych” – kontynuował.

Nie oznacza to jednak, że dolar w najbliższym czasie utraci status waluty rezerwowej. Nikt też nie widzi, aby dedolaryzacja nabrała tempa bez poważnego wyzwania ze strony innej głównej waluty.

Jednakże zanikające założenie, że aktywa dolarowe są całkowicie wolne od ryzyka, już zmienia strategie zarządzania rezerwami. Celem nigdy nie było całkowite porzucenie dolara – przynajmniej na razie – ale zmniejszenie zależności od aktywa, które można „uzbrojyć” w okresach konfrontacji politycznej z USA.

Inaczej mówiąc, zaufanie do dolara nie zniknęło, ale nie jest już bezwarunkowe. A w miarę jak to zaufanie spada na margines, rola złota w globalnym systemie finansowym i jego cena zostają na nowo zdefiniowane. Ponieważ wielu postrzega obecnie dolara i główne waluty zachodnie jako niosące ze sobą niepożądane ryzyko sankcji finansowych, oczekuje się, że gospodarki wschodzące będą kontynuować wysiłki na rzecz dedolaryzacji swoich rezerw. Sankcje finansowe stają się coraz mniej skutecznym narzędziem polityki zagranicznej.

USA o tym wiedzą. Dlatego szerokie stosowanie ceł jest kluczowym elementem polityki handlowej i zagranicznej Trumpa od czasu jego powrotu do Białego Domu na drugą kadencję. Wydaje się jednak, że cła, podobnie jak sankcje, przyniosły jedynie ograniczone rezultaty. Choć wprowadzone przez niego na początku ubiegłego roku radykalne cła z okazji „dnia wyzwolenia” wywołały gwałtowny wzrost cen złota, późniejsze groźby wobec przyjaciół i wrogów wzbudziły niepokój inwestorów.

Oprócz agresywnych zakupów banku centralnego i agresywnej agendy handlowej Trumpa, za gwałtowny wzrost cen złota w dalszym ciągu odpowiadają utrzymujące się żądania „bezpiecznej przystani” dotyczące pogłębienia globalnej niepewności geopolitycznej, sporów handlowych i złagodzenia polityki pieniężnej USA. Popyt inwestorów za pośrednictwem funduszy ETF zabezpieczonych złotem dodatkowo przyczynił się do dalszego wzrostu cen kruszcu.

Napięcia między Stanami Zjednoczonymi a Europą w związku z Grenlandią, brak postępów w rozmowach, w których pośredniczą USA, między Rosją a Ukrainą, a także obawy przed dodatkowymi sankcjami wymierzonymi w Iran również wzmocniły napływ złota do „bezpiecznej przystani”. Nic więc dziwnego, że niektóre prognozy przewidują, że złoto osiągnie szczyt do około 6000 dolarów za uncję, jeśli utrzyma się ryzyko geopolityczne, a popyt ze strony banku centralnego pozostanie wysoki. Analitycy coraz częściej określają wiec jako „kryzys zaufania”.

Konsekwencje tej zmiany wykraczają daleko poza rynki finansowe. Analitycy często postrzegają podwyższone ceny złota jako sygnał ostrzegawczy dla światowej gospodarki, sygnalizujący głęboko zakorzeniony niepokój i osłabienie zaufania do głównych walut i konwencjonalnych systemów finansowych.

Opublikowano w „Dawn”, Tygodniku Biznes i Finanse, 2 lutego 2026 r