Strona główna Kultura „Nawet piękniejszy, niż sobie wyobrażałem”: sprytny japoński gadżet drukarski jednoczący artystów na...

„Nawet piękniejszy, niż sobie wyobrażałem”: sprytny japoński gadżet drukarski jednoczący artystów na całym świecie | Projekt graficzny

10
0


Gabriella Marcella poczuła, jak coś w jej mózgu kliknęło, kiedy po raz pierwszy użyła drukarki risograficznej. „Proces, bezpośredniość – to odbiło się echem” – mówi szkocko-włoski projektant. „Wiele mojej estetyki wywodzi się z tej maszyny”. Wielu artystów i twórców podziela tę reakcję, a teraz Marcella jest kuratorem wystawy międzynarodowej sztuki, prezentującej ich prace w Galerii Glue Factory w Glasgow.

Risograf, stworzony w Japonii w latach 80. XX wieku, to sprytna drukarka, która wygląda jak kserokopiarka, ale tworzy prace jak sitodruk. Firma, która go wyprodukowała, Riso Kagaku, została założona przez Noboru Hayamę, biznesmena, którego celem było tworzenie intuicyjnych i niedrogich produktów do druku. Wykorzystując atramenty sojowe do produkcji małych nakładów produktów o charakterze rękodzieła i charakterystycznym stylu, druk risograficzny – czyli riso – stał się synonimem zinów, aktywizmu i niezależnych twórców.

„Pocztówka za drzwiami ma wagę, fakturę i intymność, których nie ma komunikacja cyfrowa”… projektantka Gabriella Marcella. Zdjęcie: Alix Mcintosh/Alix McIntosh Photography

„Kupiłam swoje pierwsze riso w serwisie eBay za około 200 funtów” – mówi Marcella. „Gdy tylko wygrano aukcję, tata zawiózł mnie do domu, aby odebrać go od pary emerytów, którzy drukowali na nim piłkarskie gazety swoich wnuków”.

Marcella po raz pierwszy zakochała się w drukarni, gdy studiowała przez rok w Pratt Institute w Nowym Jorku, a następnie w 2012 roku wróciła do Glasgow, aby założyć własną praktykę projektową o nazwie Risotto Studio. Żywe kolory i odważne kształty kojarzone z risografami stały się znakami rozpoznawczymi jej prac dla klientów, w tym Stüssy, Apple i Swatch, a także jej własnych wydruków i produktów.

W 2017 roku Marcella założyła Riso Club, program non-profit mający na celu promowanie artystów na całym świecie, zwłaszcza tych zajmujących się risografią. „Zawsze chciałem promować miejsca oddalone od dużych miast, takich jak Londyn i Nowy Jork, gdzie nadal pracują ilustratorzy i twórcy. Istnieje niszowa, ale globalna społeczność riso, którą poznałem przez lata. Chciałem to sprofilować.”

Za roczną składkę członkowską członkowie klubu otrzymywali co miesiąc cztery pocztówki od czterech artystów riso. W każdym numerze prezentowane są prace z innego międzynarodowego miasta, dlatego członkowie Riso Club otrzymywali dzieła z Lille, Limy i innych miejsc pomiędzy nimi. Wysyłanie dzieł sztuki w postaci pocztówek było również ważne dla Marcelli: „Rzeczy fizyczne lądują inaczej. Pocztówka trafiająca do drzwi ma wagę, teksturę i intymność, których nie ma komunikacja cyfrowa – szczególnie w epoce mediów społecznościowych – gdzie możemy przewijać setki niesamowitych obrazów na minutę”.

Czołgi-pułapki i kwiaty… Numer 82 klubu Riso z udziałem kijowskich artystów. Zdjęcie: dzięki uprzejmości Risotto Studio

Pocztówka to także prosty sposób na poznanie różnych kultur. „To sposób na odkrywanie miejsc poprzez artystów, a nie poprzez turystyczne stereotypy” – mówi Marcella. „Ponadto, ze względu na swoje położenie, niektóre miasta, np. Kijów i Damaszek, mają większe znaczenie polityczne lub diasporyczne dla artystów i członków klubów”.

Marcella uważa, że ​​odnosi się to również do początków tej szczególnej praktyki drukarskiej. „Riso ma korzenie w drukarni politycznej – stare maszyny często pochodzą z partii politycznych lub szkół – ponieważ był to szybki i niedrogi sposób dzielenia się pomysłami i informacjami”.

Projektantka Mari Kinovych była kuratorką kijowskiego wydania Riso Club, w ramach którego zbierano fundusze na rzecz organizacji charytatywnej Razom for Ukraine. Mówi, że chciała przedstawić Kijów jako tętniące życiem miasto, jednocześnie podkreślając realia życia podczas wojny. „Wybrałam dzieło Anny Gavryliuk” – mówi – „przedstawiające pułapki na czołgi i kwiaty, aby zilustrować tę dwoistość. Jako swój własny wkład wybrałem ilustrację, która odzwierciedla czułe uczucia miłości, akceptacji i troski, które definiowały miasto w drugim roku wojny. Nigdy nie czułem silniejszego poczucia wspólnoty i chciałem to przekazać”.

Nostalgia… numer 88 z Damaszku od Riso Club. Zdjęcie: dzięki uprzejmości Risotto Studio

Kinda Ghannoum, kuratorka numeru poświęconego Damaszkowi, także chciała pokazać Syrię w inny sposób, niż jest to typowo medialne przedstawienie. „Każdy artysta wniósł osobistą refleksję na temat miasta” – mówi – „oraz nostalgii, którą wielu z nas nosi, mieszkając z dala od domu. Rezultaty były jeszcze piękniejsze, niż sobie wyobrażałem. Poczułem dumę, że razem mogliśmy reprezentować ducha Damaszku w tak znaczący sposób”.

Aby uczcić 100 numerów Club Riso, Marcella przygotowała własny numer, w którym występują jej bohaterowie designu: założycielka Memphis Group Nathalie Du Pasquier, artysta Peter Shire oraz architekt i projektantka Barbara Stauffacher Solomon. Teraz wszystkie 400 pocztówek zostanie wystawionych w Glasgow, aby przybliżyć radość z risos szerszej publiczności. „Mam nadzieję, że zobaczą, że design może być hojny, przystępny i społeczny” – mówi Marcella – „i że druk może nadal łączyć ludzi w bardzo bezpośredni, codzienny sposób”.

Wystawa Riso Club 100 w Glue Factory Galleries w Glasgow w dniach 11–19 kwietnia; więcej informacji na risottostudio.com