DZIAŁKO I WCZEŚNIEJ?
Mówią, że jeśli spodziewasz się kopniaka u swingersów, a otrzymasz jedynie cios w twarz, to prawdopodobnie możesz uznać to za dobry wynik. Ponieważ prawdopodobnie nie spodziewał się, że jego gracze Arsenalu wyślą kopyto do klejnotów koronnych zbiorowej drużyny z Bournemouth w sobotę, Mikel Arteta, co zrozumiałe, nie znalazł żadnych pozytywów, gdy powtarzał po meczu dziennikarzom po meczu, że apatyczna porażka jego apatycznego zespołu w pełni zasłużona była dla niego „wielkim uderzeniem w twarz”. Niezależnie od ich bezzębności w ataku, oddania podaniu w bok i do tyłu oraz chwilami niemal komicznej niezdolności do pokonania prasy z Bournemouth, sposób, w jaki gracze Arsenalu wydawali się autentycznie sparaliżowani terrorem, będzie największym niepokojem ich równie przerażonych fanów. To, czy widok niezwykle wzburzonego Hiszpana skaczącego po swojej strefie technicznej, takiego jak Basil Fawlty rzucający swoim Austinem 1100 gałęzią drzewa, znacząco złagodzi chmurę niepokoju, która opadła na stadion Emirates, pozostaje przedmiotem niezwykle jednostronnej debaty.
Chociaż porażka z Bournemouth mogła być ciosem w twarz, niekoniecznie musi to być cios nokautujący. Pomimo sześciopunktowej przewagi na szczycie tabeli Premier League, każde słabe podanie sprawia, że ci, którzy kwestionowali hart ducha drużyny Arsenalu przed kopnięciem piłki w sierpniu, są coraz bardziej zadowoleni z siebie. W tamtym czasie ich obawy zostały ze złością odrzucone jako nonsens i część jakiegoś wyimaginowanego programu skierowanego przeciwko Arsenalowi przez różnych ekstremistów Artety, którzy teraz zwrócili swój gniew na własny zespół. Usłyszawszy, jak w sobotę jego zespół wygwizdał, Arteta zaproponował kilka wymówek, bo ich nie było. „Przeproś, weź to na klatę i tyle” – westchnął, zapytany, jaką wiadomość ma dla fanów, którzy wygwizdali jego drużynę. „Staram się dać z siebie wszystko klubowi, przekazać odpowiedzialność zawodnikom. Wiem, że atmosfera, kibice, wsparcie i energia na stadionie są najlepsze na świecie.”
Podczas gdy polityka Artety polegająca na wysyłaniu swoich znakomitych zawodników na boisko, aby grali w piłkę nożną z dużą awersją do ryzyka i zapiętym pasem i zaciągniętym hamulcem ręcznym, zostanie ostatecznie uznana za triumf, jeśli zakończy się zdobyciem przez nich ligi, porażka z awanturnikami z Manchesteru City (którzy mają także przed sobą mecz z mięsem armatnim Burnley) zapewniłaby drużynie Pepa Guardioli pewne zwycięstwo w walce o tytuł, który jeszcze kilka miesięcy temu wydawał się przerastać ich możliwości. „Zagraliśmy dobre trzy mecze, ale jak dotąd najlepszą drużyną w Anglii jest Arsenal, najlepszą drużyną w Europie jak dotąd jest Arsenal, ponieważ są tam liczby i konsekwentność, jaką mieli” – parsknął Guardiola, wygłaszając protekcjonalne pochwały będące znakiem rozpoznawczym po tym, jak zobaczył, jak jego zespół rozbija Chelsea w meczu, na którym kamera przedstawia kibica City popijającego butelkę łez Arsenalu. To słony napój, który będą sprzedawać z beczki w barach na stadionie Etihad, jeśli City zatriumfuje nad tytułowymi rywalami w przyszły weekend.
NA ŻYWO NA DUŻEJ STRONIE INTERNETOWEJ
Dołącz do Michaela Butlera od 20:00 czasu BST, aby otrzymywać najświeższe informacje minuta po minucie z meczu Manchester United 1:0 Leeds w Premier League.
CYTAT DNIA
„Jest pionierką, a to i tak było kwestią czasu. Gratulacje dla niej i (Unii) Berlina. To ekscytujące i po raz kolejny pokazuje, że futbol idzie w górę. Wszędzie są kobiety w społeczeństwie – a następny krok także w piłce nożnej” – Sarina Wiegman chwali Marie-Louise Etę, która została pierwszą kobietą główną trenerką męskiej drużyny w pięciu najlepszych ligach, kiedy Union Berlin dał jej w sobotę tymczasową pracę.
Powodzenia Marie Louise! Fotograf: Annegret Hilse/Reuters
podwójny cudzysłów Świecąca potworność Manchesteru City na Stamford Bridge sprawiała, że wyglądali jak 11 agentów poszukujących zaginionej ciężarówki na śmieci. Być może Chelsea też pomyślała to samo, co wyjaśniałoby, dlaczego w drugiej połowie zagrali beznadziejnie” – Phil Taverner.
Według doniesień Roberto De Zerbi pozostanie w podwójnym cudzysłowie, że pozostanie w Spurs, dopóki nie wygrają Premier League. Może powinien podzielić się swoim sekretem życia wiecznego” – Andrew Bryant.
podwójny cudzysłów Czy mecz Spurs/Brighton w przyszłą sobotę otrzymał już przydomek, czy też „Ze De Zerbi Derbi” jest nadal opcją? Zakładając oczywiście, że do tego czasu nadal będzie rządził!” – Jamesa Vortkamp-Tonga
podwójny cudzysłówRe Friday’s Memory Lane (pełne wydanie e-mailowe): Jestem pewien, że wielu czytelników spędzi weekend chcąc dowiedzieć się więcej. Marks & Spencer dwukrotnie grali z Invictas w czerwcu 1933 roku. Pierwszy mecz, mecz próbny, odbył się 21 czerwca, na Oakley Road i Invictas wygrali 4:0, „ale niekoniecznie okazali się lepszą drużyną”, według Bromley i West Kent Mercury. Tydzień później w Queen’s Mead drużyna M&S zemściła się, wygrywając 1:0 w meczu Broom-Day Gala. Na piątkowym zdjęciu strzelec L Hallam jest drugi od prawej” – Jon Gregory.
Jeśli je posiadasz, wyślij listy na adres the.boss@theguardian.com. Zwycięzcą dzisiejszego bezcennego listu dnia został… Phil Taverner. Regulamin naszych konkursów, kiedy je organizujemy, znajdziesz tutaj.
ZALECANA SUBSKRYBACJA
Chcesz otrzymywać biuletyn wyjaśniający, w jaki sposób Puchar Świata stał się kulturowym, społecznym i politycznym kolosem? W takim razie nie szukaj dalej niż „The World Behind the Cup” – nowy e-mail od Jonathana Wilsona już wkrótce. Możesz wykupić wstępną subskrypcję… ale pamiętaj też o wiernym Football Daily.