Była 6:30, pora kruków w Jubilee Park lido i wciąż nie było całkiem jasno. Nie chciałem przychodzić tak wcześnie – to był jedyny termin, w którym mogłem dokonać rezerwacji. Ale kiedy wśliznąłem się do basenu – nagrzanego do pysznej temperatury 29 stopni Celsjusza – zdałem sobie sprawę, że to był prezent. Opary unosiły się sennie w chłodne powietrze przepełnione pohukiwaniem sów i zapachem zroszonych kwiatów, a ja popłynąłem w stronę wschodzącego słońca, które z każdym pociągnięciem stawało się coraz wyraźniejsze. Mężczyzna na sąsiednim pasie również zatrzymał się, żeby podziwiać czerwieniejący świt; powiedział, że ma kaca, ale mimo to udało mu się wykonać poranne czynności. Swego rodzaju lekarstwo.
Dziennikarstwo „Guardiana” jest niezależne. Zarobimy prowizję, jeśli kupisz coś za pośrednictwem linku partnerskiego. Dowiedz się więcej.
Bath, Harrogate, Buxton – Woodhall? Ta wioska w Lincolnshire nie jest jednym z czołowych brytyjskich miast uzdrowiskowych. Większość prawdopodobnie nie wie, gdzie to jest – dla przypomnienia, 18 mil (29 km na wschód od Lincoln). Jednak na przełomie XIX i XX wieku Woodhall Spa było jednym z najmodniejszych miejsc do zobaczenia i uzdrowienia.
Hotel Petwood, niegdyś bałagan dla oficerów RAF-u w czasie wojny. Zdjęcie: Tim Scrivener/Alamy
Ci miłośnicy dobrego samopoczucia nie przyszli tak jak ja na 90-letnie kąpielisko (otwarte od kwietnia do listopada). Przyjechali po sprężyny. W 1821 roku pełen nadziei przedsiębiorca zatopił tu szyb kopalniany w poszukiwaniu węgla. Zamiast tego odkrył wodę, która okazała się bogata w jod i brom, uważana za korzystną na wszystko, od reumatoidalnego zapalenia stawów po dnę moczanową. Pierwszą właściwą łaźnię zbudowano w 1838 r.; pociągi przybyły w 1855 roku. Woodhall Spa było na mapie.
Edwardiański okres świetności wioski już dawno minął. Kolej została zamknięta, łaźnie nie są już użytkowane – w pierwotnym budynku mieści się obecnie salon kosmetyczny. Jednak Woodhall Spa nadal zapewnia głęboko regenerujące działanie. Ze swoimi szerokimi, zielonymi alejami, willami z czerwonej cegły i półdrewna, ochronnym całunem drzew, licznymi kawiarniami i delikatesami oraz obietnicą prostych, minionych przyjemności, jest jak koc ochronny; miejsce, w którym na kilka dni można uciec od okropności świata.
podwójny cudzysłówKinema in the Woods to rozkosz dla kinomanów, lobby w intensywnej czerwieni, z osobnymi ladami na popcorn i lody
Tina Delaney, dyrektor Woodhall’s Cottage Museum, zgadza się z tym. Przyjechała tu na wakacje z Bedford sześć lat temu i ostatecznie została: „Mój mąż opisuje to jako przeprowadzkę 160 km na północ, 80 lat wstecz”.
To małe muzeum zajmuje rzadki XIX-wieczny prefabrykat z żółtej blachy falistej i dokumentuje historię Woodhall, od jego wczesnych losów po udział w drugiej wojnie światowej. 1. Brygada Powietrzna szkoliła się tutaj do operacji Market Garden, nieszczęsnego planu zajęcia mostów w okupowanej Holandii; z 2500 mężczyzn, którzy wyjechali, wróciło mniej niż 500. Wielu zostało jeńcami wojennymi. Również Dywizjon 617 – Dambusters – stacjonował na krótko w RAF Woodhall Spa; Mesa oficerska znajdowała się we wspaniałym udanym hotelu Tudor Petwood. Wędrowałem tam po muzeum i siedziałem na tarasie, patrząc na eleganckie ogrody, popijając połówkę piwa Petwood Bomber.
Kinema in the Woods, cała w intensywnej czerwieni i głęboko pluszowych siedzeniach, mieści się w przebudowanym XIX-wiecznym pawilonie sportowym. Zdjęcie: Sarah Baxter
Podczas gdy funkcjonariusze spędzali czas w hotelu, niższe szeregi odwiedzały Kinema in the Woods. Ten pawilon sportowy z końca XIX wieku został w 1922 roku przekształcony w kino i przez lotników nazywany „kijami w kije”, którym wyświetlano tu ściśle tajne filmy zwiadowcze. Teraz jest to rozkosz dla kinomanów. Hol jest pełen czerwonych i pamiątek filmowych, z osobnymi ladami na popcorn i lody. Na pierwszym ekranie miękkie pluszowe siedzenia są zwrócone w stronę sceny, przez którą czasami wznoszą się organy Comptona, na których gra organista-rezydent – ale niestety nie na mój pokaz. Była jednak przerwa, podczas której pochłonąłem domowe lody z szarlotką Dennettsa.
Kiedy wyszedłem, sowy znów pohukiwały, więc wróciłem do Bainland, 18-hektarowego parku wakacyjnego z domkami z odzyskanego drewna na skraju wioski, dużego, ale ładnie urządzonego. Mój domek był elegancki i przytulny, położony nad małym jeziorem. Następnego ranka zjadłem śniadanie na zewnątrz, słuchając, jak żołędzie uderzają o taras i obserwując krzyżówki przemykające przez doskonale odbite drzewa.
podwójny cudzysłów. Był to radosny pedał wzdłuż rzeki, po obu stronach rozciągały się mokradła, usiane rzeźbami, łabędziami i nieczynnymi stacjami.
Nie spieszyłem się. Mój plan polegał na pożyczeniu jednego z rowerów Bainlanda i jak najlepszym wykorzystaniu płaskości Lincolnshire. Najpierw skierowałem się na północny wschód. Kolej, tak kluczowa dla dawnej zamożności Woodhall, może nie działać, ale jej stare podtorza stanowi część terenowego szlaku Spa Trail, łatwego dojazdu (około trzech mil) do Horncastle przez starożytne lasy i wspaniałe rzeźby: są tam stalowe statki Wikingów i ogromne rośliny, co stanowi ukłon w stronę Sir Josepha Banksa, botanika z pierwszej wyprawy Endeavour kapitana Cooka, który dorastał w pobliżu Horncastle. Banks sprowadził także kanał do Horncastle, przekształcając go z zaścianka w ruchliwe miasteczko targowe. Kanał, którym przez chwilę płynąłem, jest teraz cichy i niemożliwy do żeglugi; Obecnie głównym przedmiotem handlu w mieście są sklepy z antykami i używanymi rzeczami. Rozejrzałem się, żałując, że nie mam koszyka rowerowego, w którym mógłbym załadować książki z psimi uszami i komediowe dzbanki z Tobym.
Jeździłem także rowerem Water Rail Way, w większości pozbawioną ruchu drogowego trasą biegnącą wzdłuż dawnej linii kolejowej Lincoln–Boston, nad rzeką Witham. W średniowieczu Lincolnshire miało jedno z największych zagęszczeń domów klasztornych w Anglii – niechętny opactwu Henryk VIII nazwał je „najbardziej brutalnym i bestialskim hrabstwem” – a największe skupisko znajdowało się w dolinie Witham. Zacząłem od jednego, opactwa Kirkstead, gdzie pozostał najdrobniejszy kawałek, i jechałem na północ przez sześć mil do drugiego, w Bardney, gdzie było jeszcze mniej. Ale był to radosny pedał wzdłuż rzeki, z bagnami rozciągającymi się po obu stronach, usianymi rzeźbami, łabędziami i nieczynnymi stacjami, które obecnie służą tylko spacerowiczom i rowerzystom.
Centrum miasta Woodhall jest pełne kawiarni i atrakcyjnych ulic. Zdjęcie: Eye35/Alamy
W końcu poszedłem tą samą trasą kilka mil na południe do Tattershall, gdzie znajduje się ogromna, zalana światłem kolegiata Świętej Trójcy i jeden z pierwszych ceglanych zamków w Anglii. Zdążyłem dobrze i przybyłem w chwili, gdy przewodnik National Trust Nigel rozpoczynał zwiedzanie wielkiej wieży zamkowej o wysokości 33,5 metra, otoczonej fosą. Został zbudowany w XV wieku przez Ralpha, trzeciego barona Cromwella, skarbnika Anglii, który chciał domu na pokaz, odpowiadającego jego zarozumiałości. Nigel opisał to jako „osiem milionów cegieł i wyraz mody” – odsłonięta cegła była wówczas awangardą.
Wspinaliśmy się po kondygnacjach, od sklepionej piwnicy maślanej (w czasie wojny domowej używanej jako więzienie) po wieżyczkowy dach. Znakomity punkt obserwacyjny – i potężny ruch – dla Cromwella, to wciąż najwyższy punkt w okolicy; Gigantyczne wieże katedry w Lincoln, widoczne przy pogodzie, znajdują się w odległości 30 km. Spojrzałem na północ, w stronę Woodhall Spa, zbyt płaskiego, aby można je było dostrzec w kędzierzawej zieleni, ukrytego pomimo tego, że znajdowałem się tak blisko. Rzeczywiście, idealne miejsce na ukrycie się.
Wycieczkę zorganizowała firma Bainland Lodge Retreats, która oferuje domki w cenie od 649 GBP na cztery noce (z dwiema nocami) i wypożyczalnię rowerów od 15 GBP za osobę. Więcej informacji można znaleźć na stronie Visitlincolnshire.com