Strona główna Wiadomości Recenzja Pragmata – uduchowiona saga o smutnym ojcu w oszałamiającej przestrzeni kosmicznej...

Recenzja Pragmata – uduchowiona saga o smutnym ojcu w oszałamiającej przestrzeni kosmicznej | Zawody sportowe

13
0


Kiedy Pragmata została ogłoszona wraz z PlayStation 5 w 2020 roku, jej błyszczący zwiastun zapowiadał świetną akcję science-fiction w kosmosie. Choć z pewnością dostarcza mnóstwa futurystycznych emocji, nie spodziewałam się delikatnej opowieści o ojcowskiej miłości. To spóźnione, zaskakująco pełne emocji pierwsze wejście firmy Capcom w gatunek smutnego ojca gier.

W tej powieści o niedalekiej przyszłości korporacja o nazwie Delphi założyła stację badawczą na powierzchni Księżyca, aby eksperymentować z zaawansowaną technologią druku 3D, wykorzystując „Lunafilament” do łatwego odtworzenia wszystkiego, od narzędzi po całe budynki. Jak można się było spodziewać, wkrótce sprawy przybiorą bardzo zły obrót. Gdy na stacji nagle robi się ciemno, z Ziemi zostaje wysłany inżynier Hugh, aby zbadał sytuację.

Od samego początku Pragmata pogrąża się w wciągającej, żałobnej melancholii. Lśniące korytarze prowadzą do niesamowicie opuszczonych laboratoriów. Na wpół wydrukowane dzieła stoją nieruchomo, nitki włókna wystają bezużytecznie z niedokończonych ram, a hologramy przedstawiają nagrane rozmowy coraz bardziej zaniepokojonych badaczy. Hugh wkrótce odkrywa, że ​​ludzkich robotników spotkał makabryczny koniec, ale na szczęście nie musi zmagać się z nim sam. Zaatakowany przez niesprawne droidy zabezpieczające, Hugh zostaje uratowany przez Pragmatę – wydrukowanego w 3D androida-towarzysza, który został zaprojektowany tak, aby wyglądał jak sześcioletnia dziewczynka. To może po prostu stać się ważne później.

Nowa, niewielka kumpelka Hugh – której nadaje imię Diana – potrafi odeprzeć mordercze mechy, hakując bezpośrednio do nich. Kiedy Diana spoczywa na Twoich ramionach, naciśnięcie lewego spustu powoduje, że w czasie rzeczywistym narusza kod postępujących wrogów, odsłaniając ich słabe punkty. Gdy poruszasz się po minigrze hakerskiej w jednym rogu ekranu, gorączkowo atakując robotycznych wrogów, pojawia się coś więcej niż tylko wskazówka na temat niedocenianej, wielozadaniowej gry RPG na Nintendo DS „The World Ends With You”. Choć początkowo ograniczona gama broni i opcji hakowania sprawia, że ​​walka staje się prosta, w miarę odkrywania nowych modów hakowania, odblokowywania broni i ulepszania silników odrzutowych w stylu Iron Mana, walka ewoluuje w wielowarstwowy test refleksu i strategii.

Pod metalicznym połyskiem science-fiction Pragmaty kryje się przyjemne ciepło. W miarę eksploracji pełnych niebezpieczeństw korytarzy pseudoojciec-córka Hugh i Diany powoli rozkwita. To, co z łatwością mogłoby zostać uznane za wymuszony sentymentalizm, rozwija się organicznie wokół postaci, na których nie sposób nie zwrócić uwagi. Każda nowa linijka dialogu wywołuje uśmiech.

Wkrótce odkryjesz, jakie okropności spotkały tę niesamowicie opuszczoną księżycową kolonię. Na szczęście możesz odpocząć od walki – i kryjącej się za nią tajemnicy – ​​schodząc do podziemnego schronu. Ta możliwa do ulepszenia kryjówka ma w sobie coś z Death Stranding, w której odblokowujesz ulepszenia kostiumów i broni, przechodzisz symulacje szkoleniowe i pogłębiasz więź z Dianą. Po każdej rozmowie Diana znajduje inspirację do brania kredek i rysowania delikatnych obrazków przedstawiających waszą dwójkę. Mając niewielką wiedzę o ludzkości, Diana poznaje Ziemię dzięki opowieściom Hugh, podekscytowana każdym nowym odkryciem na temat ludzkiej natury. Możesz nawet bawić się z nią w chowanego i zainstalować w schronie wydrukowany w 3D plac zabaw.

Dzięki naukowcom z bazy, którzy lubią drukować, Pragmata jest przyjemnie różnorodna wizualnie, szybko przenosząc cię z białych korytarzy do tropikalnej dżungli, plaż, a nawet powierzchni Księżyca, gdzie unosisz się nieskrępowany grawitacją. Wiedza o świecie jest równie dobrze zrealizowana. Wędrując po niesamowitej, na wpół wydrukowanej rekonstrukcji Nowego Jorku, odkrywam e-maile od pracowników Delphi, w których wyrażają swoje intensywne znudzenie, ponieważ roboty mogą teraz wykonywać za nich każdy aspekt swojej pracy.

Podczas gdy cisza w środkowej fazie gry powoduje, że akcja przenosi się w bezkierunkową galerię strzelanin, mnóstwo ulepszeń w późnych fazach gry i niektóre zaskakujące rewelacje fabularne sprawiają, że Pragmata kończy się na zawrotnym poziomie. Całość spaja oszałamiająca kierownictwo artystyczne Cho Yonghee – artysty stojącego za zniewalająco genialną Nier Automata. Spodziewałem się, że będzie dobrze wyglądać na mocnym PS5 Pro, ale byłem pod wrażeniem, widząc, jak Pragmata działa zaskakująco dobrze na konsoli Switch 2 wielkości tabletu Nintendo.

Pomimo błyskotliwej scenerii niedalekiej przyszłości, Pragmata odniosła sukces, ponieważ sprawia wrażenie powrotu do niedawnej przeszłości gier. To pięknie wykonana, szczera przygoda dla jednego gracza z nowatorskim pomysłem na walkę, w której priorytetem jest opowiadanie historii i atmosfera. Tam, gdzie próby chwytających za serce gier często wydają się odrażająco cukierkowe, Pragmata prowadzi relację ojciec-córka z zaskakującą zręcznością.