Strona główna Wiadomości Dziennikarz sfilmował protest ICE w kościele w Minnesocie. Wtedy u jej drzwi...

Dziennikarz sfilmował protest ICE w kościele w Minnesocie. Wtedy u jej drzwi pojawili się agenci federalni | Minnesota

12
0


Kiedy agenci federalni przybyli do drzwi wejściowych Georgia Fort, aby ją aresztować, wiedziała, co robić: zostać dziennikarką.

Fort, niezależna reporterka z Minnesoty, której postawiono zarzuty karne po relacjonowaniu protestu w kościele św. Pawła, wyjęła telefon i przemówiła bezpośrednio do kamery, transmitując na żywo do swoich widzów informację, że jej prawnik doradził jej, aby poszła z agentami. Jak dodała, w tym czasie w domu była trójka jej dzieci.

„Będę musiała tu wyskoczyć i oddać się agentom” – powiedziała w nagraniu z 30 stycznia. „Jako dziennikarz sfilmowałem protest kościelny kilka tygodni temu i teraz jestem za to aresztowany. Trudno zrozumieć, jak mamy konstytucję, konstytucyjne prawa, skoro można zostać aresztowanym tylko za bycie członkiem prasy. „

Fort był jednym z dwóch dziennikarzy, obok Dona Lemona, oskarżonych o relacjonowanie protestu, który odbył się 18 stycznia podczas nabożeństw w kościele St Paul’s Cities, gdzie pastor podobno pracuje jako dyrektor terenowy ds. imigracji i egzekwowania prawa celnego.

„Zdecydowałam się na transmisję na żywo (podczas mojego aresztowania), ponieważ poczułam, że muszę opowiedzieć moją historię o tym, kim jestem i o moim wieloletnim zaangażowaniu w dziennikarstwo” – powiedziała, „oraz ostrzec opinię publiczną, że stanowi to naruszenie moich praw wynikających z pierwszej poprawki”.

Dwóm Czarnym, niezależnym dziennikarzom i protestującym postawiono zarzuty nietypowych naruszeń prawa. Oskarżanie dziennikarzy jest na ogół czymś niezwykłym. Trump od dawna uważa media za wroga, a podczas swojej drugiej administracji nasilił ataki na prasę w ramach swojej kampanii odwetu.

W styczniu, w szczytowym okresie „Operacji Metro Surge”, kilka dni po zabiciu Renee Good przez agenta federalnego, do kościoła weszły dziesiątki osób, aby zwrócić uwagę na jednego z pastorów, który według doniesień pełnił obowiązki dyrektora terenowego ds. egzekwowania prawa imigracyjnego i celnego.

Prawie 40 osobom postawiono zarzuty w związku z protestem w rozległej sprawie, która podważa prawo zawarte w pierwszej poprawce do protestowania i zgłaszania sprzeciwu wobec swobodnego praktykowania religii. Administracja Trumpa dała jasno do zrozumienia, że ​​sprawa ma wysoki priorytet. Harmeet Dhillon, szefowa wydziału praw obywatelskich w Departamencie Sprawiedliwości, powiedziała, że ​​rząd „zamierza ścigać tę sprawę aż po krańce ziemi”, co według rządu w dokumentach prawnych nie było oświadczeniem politycznym, ale „zwykłymi obietnicami energicznego egzekwowania federalnego prawa karnego”.

Fort (38 l.) pracuje jako dziennikarka od prawie dwudziestu lat, a od mniej więcej ośmiu lat jest niezależna, produkując własny, wielokrotnie nagradzany program telewizyjny w lokalnej stacji Twin Cities. Dzieli się swoimi reportażami ze swoją internetową publicznością liczącą prawie 160 000 obserwujących na Facebooku i ponad 130 000 na Instagramie. Jest też bardzo zaangażowana w społeczność dziennikarską, pracując nad szkoleniem kolejnego pokolenia reporterów.

Widziała, jak zarzuty wpłynęły na jej pracę. Ma powiązania z wieloma lokalnymi źródłami w charakterze współoskarżonych w sprawie, którą zwykle relacjonowałaby jako dziennikarka, zwłaszcza taka, która koncentruje się na prawach konstytucyjnych i wzmacnianiu niedostatecznie reprezentowanych głosów.

„To policzek, że jestem ścigana przed tymi samymi sądami, w których zostałam uznana za przedstawiciela prasy” – stwierdziła.

W 2020 roku widziała, jak dziennikarz CNN Omar Jimenez został aresztowany na żywo w telewizji przez patrol stanu Minnesota. Jeśli coś takiego mogłoby się przytrafić reporterowi CNN na żywo w telewizji, z łatwością mogłoby się to przydarzyć niezależnemu dziennikarzowi, stwierdziła.

„Myślę, że jeśli w swoich raportach podtrzymasz status quo, nie, prawdopodobnie nie będziesz celem” – powiedziała. „Ale jeśli tak jak ja jesteś dziennikarzem, któremu zależy na ujawnianiu prawdy i dokumentowaniu niesprawiedliwości, tak, prawdopodobnie staniesz się dzięki temu większym celem tej administracji”.

Rząd oskarżył protestujących w Minnesocie o naruszenie ustawy o swobodnym dostępie do wejść do klinik z 1994 r. (Ustawa o twarzy), ustawy stosowanej do oskarżania osób, które niszczą klinikę zdrowia reprodukcyjnego lub grożą, utrudniają lub ranią osobę próbującą uzyskać dostęp do tej kliniki. W ustawie znalazł się niewykorzystany wcześniej przepis zabraniający ingerencji w korzystanie z wolności religijnej w miejscu kultu. Choć administracja postawiła zarzuty w ramach tej części, praktycznie zaprzestała ścigania na podstawie przepisów zapobiegających zastraszaniu w klinikach reprodukcji i oskarżyła administrację Bidena o wykorzystywanie ustawy jako broni. Trump ułaskawił także prawie dwudziestu działaczy antyaborcyjnych skazanych za naruszenie przepisów dotyczących dostępu do klinik.

Protestującym postawiono drugi zarzut udziału w spisku mającym na celu pozbawienie innych praw – prawa stworzonego pierwotnie w epoce rekonstrukcji w celu ochrony Czarnych południowców przed Ku Klux Klanem.

Tego typu zarzuty stawiane dziennikarzom są „bezprecedensowe” – powiedział Gabe Rottman, wiceprzewodniczący ds. polityki w Komisji Reporterów ds. Wolności Prasy. W rzadkich przypadkach, gdy dziennikarzowi postawiono zarzuty, zazwyczaj ma to związek z wtargnięciem na teren obiektu i często takie zarzuty są odrzucane – dodał.

„To kolejna eskalacja ze strony drugiej administracji Trumpa” – powiedział. „To niezwykle rzadkie zjawisko, do tego stopnia, że ​​nie zdarzyło się to wcześniej. Te szczególne przepisy nie zostały wykorzystane do postawienia zarzutów dziennikarzowi.”

Rottman powiedział, że w tej sprawie dziennikarze będą mieli silną linię obrony. Prokuratorzy będą musieli udowodnić, że dziennikarze działali z zamiarem pozbawienia ludzi ich praw – dodał.

Stosowanie tych przepisów „jest naprawdę dramatycznym nadmiernym obciążeniem” – stwierdził.

Protest Kościoła Miejskiego

Po tym, jak agent federalny zastrzelił Renee Good na ulicach Minneapolis 7 stycznia, Fort pracował codziennie po 18 godzin.

Relacjonowała naloty agentów imigracyjnych na miasta bliźniacze na długo przed gwałtownym wzrostem. Opowiada o historiach ważnych dla społeczności czarnoskórych i brązowych – dodała – oraz o naruszeniach praw obywatelskich, konstytucyjnych i praw człowieka. Kiedy w 2020 roku George Floyd został zabity przez funkcjonariusza policji, obszernie relacjonowała powstania i ich następstwa.

Nie inaczej było w dniu protestu kościelnego: „Obudziłem się, aby udokumentować to, co działo się we wspólnocie”.

Film pokazuje, jak 18 stycznia kilkudziesięciu protestujących wchodzi do kościoła w Cities, zakłócając nabożeństwo. Skandują „ICE out” i stoją w przejściach. W filmie Fort dotyczącym protestu organizatorka Nekima Levy Armstrong trzyma mikrofon i wyjaśnia, dlaczego są w kościele: jeden z pastorów jest pełniącym obowiązki dyrektora terenowego w ICE.

„Jak śmiecie podawać się za pastora Bożego, a jednocześnie angażować się w zło w naszej społeczności” – mówi Armstrong na nagraniu.

Lemon rozmawia z pastorem w kościele, który twierdzi, że poprosili protestujących o opuszczenie, ale oni tego nie zrobili.

W akcie oskarżenia rządu skierowanym przeciwko pierwszej grupie protestujących i dwóm dziennikarzom zarzuca się, że kongreganci obawiali się o swoje bezpieczeństwo. Rząd twierdzi, że rozmowa z pastorem była „próbą ucisku i zastraszenia go”. W akcie oskarżenia częściej wspomina się o Lemon niż o Forcie, ale twierdzi się, że przesłuchiwała ona Armstronga przed minivanem przygotowującym się do odjazdu z kościoła.

„Sam akt oskarżenia opisuje panią Fort jako „przeprowadzającą wywiad” z panią Armstrong: jest to kwintesencja funkcji dziennikarskiej” – napisali obrońcy w swoim wniosku. „Potwierdza to nagranie z wewnętrznego monitoringu kościoła[…]na którym widać panią Fort rejestrującą wydarzenia za pomocą profesjonalnej kamery i mikrofonu oraz transmitującą na żywo wywiad pana Lemona z pastorem kościoła w Cities”.

„Jestem dziennikarzem i opublikowałem wszystkie nagrania, które nakręciłem tego dnia” – powiedział Fort. „To mówi samo za siebie.”

Protest kościoła został szybko potępiony przez prawicę, a urzędnicy administracji Trumpa zapowiedzieli wszczęcie postępowania karnego. Kiedy Armstrong została aresztowana, konta Białego Domu w mediach społecznościowych sfałszowały jej wizerunek, aby sprawiał wrażenie, jakby płakała. Po pierwszej rundzie aktów oskarżenia rząd skierował dziesiątki kolejnych aktów oskarżenia i obecnie stawia zarzuty 38 osobom.

Sędzia federalny najpierw odmówił postawienia dziennikarzom zarzutów, a sąd apelacyjny również odrzucił te zarzuty. Departament Sprawiedliwości ostatecznie zabezpieczył akt oskarżenia przed wielką ławą przysięgłych. Prawnicy Fort i Lemon starają się o dostęp do dokumentów wielkiej ławy przysięgłych, argumentując, że nieprawidłowe podejście do postawienia zarzutów może oznaczać, że wielka ława przysięgłych została wprowadzona w błąd lub źle poinstruowana.

„Do tej pory wszystko w tej sprawie przebiegało nieprawidłowo. Możemy założyć, że postępowanie przed wielką ławą przysięgłych też takie było” – czytamy we wniosku o dostęp do materiałów wielkiej ławy przysięgłych. „W Stanach Zjednoczonych nie ścigamy dziennikarzy za wykonywanie ich pracy. Dzieje się tak w Rosji, Chinach, Iranie i innych autorytarnych reżimach. A jednak rząd sprzedał ten niekonstytucyjny bałagan wielkiej ławie przysięgłych.”

W odpowiedzi rząd stwierdził, że dążenie do postawienia zarzutów nie jest „niewłaściwe”, ale stanowi próbę zapobiegania przestępstwom naśladowczym.

„Rząd starał się chronić prawa wszystkich ludzi wynikające z Pierwszej Poprawki do swobodnego praktykowania kultu w domach modlitwy oraz unikać przemocy i obrażeń w domach modlitwy w całym kraju” – czytamy w zgłoszeniu.

W filmie analizującym protest kościoła przed aresztowaniem Fort zapytała, w jaki sposób Lemon stała się tą historią. Być może, jej zdaniem, miało to na celu „odwrócenie uwagi” od głównego tematu protestu: Davida Easterwooda, pastora, który najwyraźniej pracował dla ICE.

„Zaczęło się bardziej skupiać na zarzutach, a mniej na tym, dlaczego w ogóle pojawiła się tam społeczność” – powiedziała.

Dziennikarz zamarł

Podczas gdy sprawa się toczy, zdolność Fort do wykonywania swojej pracy jest zagrożona. Skutki dla jej rodziny bardzo ją obciążają i obawia się, co się stanie, jeśli zostanie skazana. Zarzuty mogą skutkować karą pozbawienia wolności, chociaż kara może się znacznie różnić.

„To tylko jeden dzień na raz. To dużo” – powiedziała. „Przeważnie wszystko ze mną w porządku, ale naprawdę ciężko pracowałam, aby zapewnić moim dzieciom dobre życie, a moje córki są dla mnie całym światem. Dlatego myśl o tym, że mogłoby mi to zostać odebrane, miażdży mnie samą myślą o tym.”

Jej córki – w wieku 17, 8 i 7 lat – nadal zmagają się ze skutkami jej aresztowania. Byli przerażeni, gdy agenci walili w drzwi i po jej aresztowaniu przez wiele godzin pozostawali przed domem – dodała. Jej najstarsza zawiozła dwie młodsze dziewczynki do domu ciotki, a jej mąż jechał samochodem za nimi. Agenci zatrzymali je, gdy wychodziły z podjazdu, żeby zapytać, czy mają laptop lub telefon komórkowy matki.

„Moja ośmiolatka codziennie opowiada o ICE. Moja najstarsza córka ma koszmary, a moja najmłodsza córka nie do końca rozumie, ale widzi, jak to wpływa na wszystkich, więc teraz widać, jak zaczyna to na nią wpływać” – powiedziała. „To zaburzyło ich poczucie bezpieczeństwa. Myślę, że uzdrowienie naszej rodziny zajmie naprawdę dużo czasu.”

Nie rozumie, dlaczego agenci nie mogli poczekać, aż jej dzieci pójdą do szkoły i dlaczego do aresztowania dziennikarza w jej domu potrzeba było dwudziestu agentów.

Jej najstarsza córka przemawiała publicznie na konferencji prasowej po aresztowaniu Fort, mówiąc reporterom, że jej matka wykonuje swoją pracę.

„Ona nie jest protestującą. Nie jest aktywistką. Jest mamą, która stara się zapewnić swoim dzieciom utrzymanie w jedyny znany jej sposób, dokumentując i dzieląc się historiami społeczności oraz prawdą o tym, co dzieje się każdego dnia w naszym stanie” – powiedziała wówczas jej córka.

Zajmowanie się tą sprawą wiąże się z wątpliwościami etycznymi i prawnymi, stwierdził Fort. Wszystko, co na ten temat zgłosi, może zostać użyte przeciwko niej w tej sprawie. Nakręciła kilka filmów na temat tej sprawy, ale nie w takim stopniu, w jakim normalnie opisywałaby ją jako reporterka. Jej zdaniem oskarżenie jej stanowi próbę „nałożenia kagańca” na nią i jej reportaże.

Kiedy otrzymała wskazówki dotyczące innych działań, które mogą skutkować nieposłuszeństwem obywatelskim, powstrzymywała się od zgłaszania takich przypadków.

„Są rzeczy, o których teraz nie mówię, bo to zbyt niebezpieczne” – powiedziała. „I choć bardzo chcę służyć mojej społeczności i mieć pewność, że jest ona informowana i że istnieje dokładny dokument tego, co się dzieje, to tak samo, jeśli nie częściej, chcę przebywać z moimi dziećmi. Chcę móc zobaczyć urodziny mojej córki. Dlatego obecnie moja tolerancja ryzyka wynosi zero.”

Fort często podkreśla w swoich relacjach ataki na dziennikarzy, a jako kontekst swojego aresztowania przywołuje ciągły atak na wolność prasy na całym świecie. Wskazuje na dziennikarzy takich jak Mario Guevara, latynoski dziennikarz z Gruzji, który został deportowany przez administrację Trumpa, oraz na setki dziennikarzy zabitych w Gazie.

Te ataki na dziennikarzy nie mają wyłącznie charakteru osobistego – stanowią atak na prawo społeczeństwa do wiedzy – stwierdziła.

„Dlaczego ktoś miałby nie chcieć, żebyś znał prawdę i fakty?” powiedziała. „Dlaczego ktoś miałby chcieć aresztować i kryminalizować osoby, których zadaniem jest po prostu informowanie Cię na bieżąco?”