Piteå IF rozpoczyna swój 17. sezon jako drużyna z najwyższej półki w szwedzkim Damallsvenskan, ale wyzwanie dla nich z roku na rok staje się coraz trudniejsze.
I nie jest to mały budżet w porównaniu z klubami takimi jak Hammarby i Häcken, które w ostatnich latach mogły liczyć na wsparcie czołowych męskich klubów czy odmłodzonej drużyny Malmö FF, ale problemy geograficzne, które nadwyrężyły finanse klubu.
„Przedkładamy koszty nad wyniki, a to jest najsmutniejsze” – mówi Emelie Lövgren, dyrektor zarządzająca Piteå i była zawodniczka klubu.
Rzeczywistość jest taka, że Piteå są obecnie wyróżniającym się zespołem w lidze. Trzynaście z 14 drużyn ma siedziby na południu, cztery z nich w gminie Sztokholm, trzy kolejne na obrzeżach oraz dwie w Malmö na samym południowym krańcu kraju. Najbliższa trasa z Piteå do Uppsali to zaledwie 700 km, a podróż do Malmö w jedną stronę to 1500 km.
Mistrzynie ligi z 2018 roku, które następnie brały udział w Lidze Mistrzów Kobiet, teraz odczuwają szczyptę rosnących kosztów podróży i na początku ubiegłego miesiąca jako jeden z sześciu elitarnych klubów reprezentujących różne dyscypliny sportowe w północnej Szwecji wydały wspólny apel w sprawie wzrostu kosztów.
„To, co się teraz zmienia, zwłaszcza od czasu Covid-19, to ceny idą w górę” – kontynuuje Lövgren. „To wzrasta z każdym sezonem, staje się coraz trudniejsze. Zespoły się rozwijają, idzie to w szybkim tempie, a to sprawia, że jest to dla nas jeszcze trudniejsze. Ale jeśli nie zwiększymy wynagrodzeń i nie rozwiniemy organizacji, nie nadążymy, to zagadka niemożliwa…”
James Burgin, dyrektor sportowy klubu i Anglik, który spędził w klubie wiele lat jako zawodnik męskiej drużyny, dodaje: „To kompletna reguła 22. Inflacja… płace rosną o 15-20% rocznie. Ze sportowego punktu widzenia, z miejsca, w którym się znajdujemy, sprowadzenie tutaj zawodników i posiadanie w naszym składzie zawodników z południa.”
Lövgren wtrąca się: „Rozmawiałem ze szwedzką federacją FA i zapytali mnie: «Jak długo możemy to kontynuować?». Powiedziałem, że trzy lata, w tej chwili nie możemy dalej tego przekraczać.
Obnażyły część rzeczywistości. Przeciętny wyjazd do Sztokholmu, którego odbywa się pół tuzina w sezonie, kosztuje około 8 000 funtów (95 000 KR), podczas gdy jeden mecz pucharowy w ostatnich sezonach kosztuje 14 000 funtów. Koszty rosną nawet podczas meczów u siebie, ponieważ sędziowie meczowi mają siedziby głównie dalej na południe, a niektóre koszty podróży grupy sędziów sięgają obecnie 700 funtów za mecz.
Aby zbilansować rachunki, Piteå IF sprzedało kilku swoich najlepszych zawodników. Foto: SPP Sport Press Foto./Alamy
Burgin uważa, że klub wydaje obecnie około 200 000 funtów na podróże i dla równowagi sprzedał kilku swoich najlepszych zawodników, w tym bramkarza Lauren Brzykcy do Bristol City w styczniu. „Pozyskanie zawodnika na dłużej niż rok jest naprawdę trudne” – dodaje. „Jest to postrzegane jako chwilowa przerwa w podróży do Sztokholmu”.
Klub był czasami zmuszony podróżować z mniejszą liczbą zawodników, aby zaoszczędzić na kosztach, podczas gdy na przestrzeni lat zdarzały mu się katastrofy związane z podróżami, w tym wyjazd autokarem do Karlstad na mecz z Mallbackens IF w pucharze: byli zaledwie kilka mil od stadionu, gdy dowiedzieli się, że mecz został przełożony.
Nasuwa się pytanie, jakie jest rozwiązanie?
„Nie jesteśmy jedynym elitarnym sportem na północy” – mówi Lövgren. „Jest piłka ręczna, hokej na lodzie, koszykówka, wszyscy jadą na tej samej łódce co my, ale bez wsparcia ze strony swoich FA. Planujemy połączyć siły z inicjatywą mającą na celu zwiększenie świadomości na temat zmagań nie tylko nas, ale wszystkich innych sportów.
„To nie jest coś, co możemy po prostu zmienić, to musi nastąpić centralnie. Mamy Związek Lekkoatletyczny, który kieruje wszystkimi dyscyplinami sportowymi i usiedliśmy z jego przewodniczącym, więc wspólnie podnosimy świadomość, ponieważ to doprowadzi do upadku drużyn z północy, co będzie druzgocące. „
Dodaje: „To nie dla mnie, to dla zawodników biegających po boisku, setek tysięcy dzieciaków w tej części Szwecji, które marzą o zostaniu elitarnym piłkarzem. Jeśli nas tu nie będzie, nie będzie dla nich drużyny, byłoby to druzgocące dla regionu.”
Burgin ma nadzieję, że zwrócenie większej uwagi na tę kwestię wymusi zmiany. „Główne kanały telewizyjne również to zauważyły, więc tutaj zyskuje na popularności”.
Jeśli chodzi o potencjalne rozwiązania, dodaje: „Musimy rozważyć możliwości, takie jak inwestycje zewnętrzne. FC Rosengård, który ma długą historię, został przejęty przez Grupę Crux, ale potrzebuje kogoś, kto zrozumie nasze problemy i ich skutki, może to być dla nas fatalne. Każdy klub ma swoje własne intencje, większość klubów chętnie by się nas pozbyła. Kibice się przejmują, kibice Hammarby są wspaniali, ale potrzebujemy szerszego wsparcia.”
Lövgren podsumowuje: „W porównaniu z Anglią mamy trudności z tym, że jesteśmy własnością członków, więc Michele Kang nie może po prostu przyjść bez porozumienia z tymi członkami. Obowiązuje zasada 51% (zasada mająca na celu zapewnienie członkom klubu całkowitej kontroli nad udziałami w klubie), więc konieczna byłaby zmiana prawa itp. Chętnie zostałbym kupiony przez inwestora, ale w tej chwili nie jest to możliwe.”
Skontaktuj się
Jeśli masz jakieś pytania lub uwagi dotyczące któregokolwiek z naszych biuletynów, wyślij e-mail na adres moveing.goalposts@theguardian.com.
To jest fragment naszego bezpłatnego e-maila na temat kobiecej piłki nożnej, Moving the Goalposts. Aby otrzymać pełne wydanie, odwiedź tę stronę i postępuj zgodnie z instrukcjami. Moving the Goalposts jest dostarczany do Waszych skrzynek odbiorczych w każdy wtorek i czwartek.