Strona główna Życie i styl Tylko tonik: dlaczego to coś więcej niż mikser | Żywność

Tylko tonik: dlaczego to coś więcej niż mikser | Żywność

11
0


Jeśli tonik jest czymś, co „sprawia, że ​​czujesz się silniejszy i szczęśliwszy”, moje toniki występują w postaci dobrego wina, złej czekolady i starzejącego się whippeta o imieniu Ernie. Ostatnio jednak zapragnąłem toniku OG – wody tonizującej – który zaczął działać jako lek na malarię w epoce imperium brytyjskiego.

Dziennikarstwo „Guardiana” jest niezależne. Zarobimy prowizję, jeśli kupisz coś za pośrednictwem linku partnerskiego. Dowiedz się więcej.

W XVII wieku misjonarze jezuici sprowadzili do Europy chininę, gorzki związek występujący w korze amerykańskich drzew chinowych. Wiedzieli, że rdzenni mieszkańcy używali go do leczenia gorączki, a do XVIII wieku był on rutynowo stosowany jako lek przeciwmalaryczny w koloniach tropikalnych. Ale był szkopuł: chinina jest niesmaczna. Aby zrównoważyć niemożliwą gorycz, łączono go z wodą i cukrem, tworząc napój, który umożliwiał stacjonującym w tropikach codzienne samoleczenie. W czasach wiktoriańskich samoleczenie nabrało innego wymiaru; nie tylko tonik stał się gazowany, ale był rutynowo łączony z ginem w celu uzyskania napoju, który jest teraz symbolem Brytyjskiego Raju.

Zatem tonik nie jest niczym nowym. Ale to chwila, a częściowo dlatego, że wspólnie nabraliśmy smaku gorzkich napojów. W raporcie Waitrose Food and Drink Report 2025/2026 okrzyknięto tonik „nowym ginem”, przyznając, że obecnie występuje on w wielu profilach smakowych – każdy z różnymi „nutami”, jak ludzie mogą mówić o profilach różnych ginów – a także, że coraz częściej jest on spożywany samodzielnie, bez dodatku ginu. Mogę ręczyć za tę ostatnią kwestię. Nie przepadam za ginem (nie umiem tego wytłumaczyć), G&T zawsze trochę mnie odrzucały, ale czysty tonik stał się moim ulubionym środkiem gaszącym pragnienie. A może z Campari/wermut/wytrawne sherry/kilka kropli Bittersa.

Tonik jest bardziej dorosły niż lemoniada, ciekawszy niż woda gazowana i jest coś szykownego w otwieraniu własnej mini puszki. Format jest jednak ważny i jestem pewien, że jest to kolejny powód stosowania toniku 2.0. Małe, jednorazowe puszki spopularyzowane przez lidera rynku Fever-Tree sprawiają, że napój jest świeższy i bardziej musujący.

Ogólnie rzecz biorąc, wolę lżejsze toniki (tj. te z mniejszą zawartością cukru), ponieważ podoba mi się goryczka. Nie jestem pewna, czy jest między nimi zbyt wiele, ale jestem zwolennikiem semantyki i wolę, żeby utożsamiano mnie z osobą pijącą „lekkie” toniki, a nie „wyszczuplające” lub, co gorsza, „chude” toniki, które są protekcjonalnie reklamowane kobietom. A potem są słodkie, aromatyczne numery, dalekie od gorzkich toników, które podbiły moje serce. Grejpfrut i rozmaryn (London Essence), różowe cytrusy (Artisan) oraz rabarbar i malina (Fever-Tree)… Jednak uwielbiam bardziej złożony Oakwood Tonic firmy San Pellegrino: tonik toniku, jeśli taki kiedykolwiek istniał.

Tylko toniki

Woda tonizująca Schweppes Indian Tonic 6,35 GBP za 12 x 150 ml, Sainsbury’s. Oryginalna wersja T do G w ulubionym brytyjskim zachodzie słońca.

Double Dutch Skinny Tonic Water 3,90 GBP za 6 x 150 ml, Ocado. Doskonały lekki tonik, czysty lub mieszany.

Śródziemnomorska woda tonizująca Fever-Tree 5,35 GBP za 8 x 150 ml, Waitrose. Doskonały mikser na kojące wieczory. Zapach tymianku cytrynowego i rozmarynu.

San Pellegrino Tonik z drewna dębowego 3,90 GBP za 4 x 200 ml, Ocado. Chininie towarzyszy nuta kory dębu – podobno wzmacnia gin, ale uwielbiam to solo.