Strona główna Wiadomości Od Burnley do Bayernu: Kompany skupia się na PSG i europejskiej supremacji...

Od Burnley do Bayernu: Kompany skupia się na PSG i europejskiej supremacji | Bayern Monachium

13
0


Jeśli uważasz, że to było dobre, poczekaj, aż zrobisz to w Ewood Park. Podczas gdy wszyscy inni starali się uspokoić po obejrzeniu współczesnego klasycznego meczu pomiędzy Bayernem Monachium a Realem Madryt, to Vincent Kompany dostarczył balsam chłodzący. Właśnie w błyskotliwy sposób poprowadził Bayern do półfinału Ligi Mistrzów, co było kolejnym wyczynem uzasadniającym decyzję o zabraniu go z Burnley dwa lata temu. Niewielu menedżerów oddychało tak rzadkim powietrzem w ciągu kilku dni od ukończenia 40. roku życia. Jednak dla Kompany było to idealne połączenie z rześkim klimatem Lancashire.

„Pamiętam, że dwukrotnie pokonaliśmy Blackburn z Burnleyem” – powiedział, zapytany, czy środowy wieczór był ukoronowaniem jego kariery trenerskiej. „Nikt na tej sali nie będzie chciał porównywać tego z dzisiejszym meczem, ale to było niesamowite. Doświadczyłem tak wiele jako zawodnik i to było niesamowite. Dla Bayernu ten mecz jest niesamowitym uczuciem, ale nie sądzę, że trzeba czekać, aż Real Madryt powie: „To jest najlepsze”. Trzeba to czerpać także z innych rzeczy”.

Trzeba przyznać, że drugie z tych zwycięstw przeciwko Blackburn, 1:0 na boisku rywali, zapewniło Burnley tytuł mistrza w sezonie 2022–2023. Nikt nie potrzebuje szczegółowego zrozumienia wewnętrznych sporów na północnym zachodzie, aby uchwycić emocje z nimi związane. Kompany wspomniał także o pokonaniu Standardu Liège, gdy prowadził Anderlecht, a sprawa była dość prosta: wszystko, bez względu na wszystko, ma największe znaczenie, gdy się w tym zanurzysz.

To postawa, która powinna pomóc Bayernowi, który będzie strzelał wolne gole i tryskał pewnością siebie, gdy zbliża się do kuszącego podwójnego gola z Paris Saint-Germain. W ciągu 20 minut widać było, że Real traci siły, zanim Luis Díaz i Michael Olise po spektakularnych pokazach inicjatywy sprawili, że goście pożałowali niepotrzebnej czerwonej kartki Eduardo Camavingi. Być może Bayern, dzięki dodatkowej głębi i fizyczności, mimo wszystko poradziłby sobie z zadaniem w dogrywce. Ostatecznie jednak wygrali, ponieważ w stylu swojego menadżera potrafili blokować czynniki rozpraszające i działać z przejrzystością, której Real nie mógł dorównać.

„Nie frustrowaliśmy się niektórymi decyzjami, z których nie byliśmy zadowoleni w pierwszej połowie” – powiedział Kompany, prawdopodobnie odnosząc się do rzutu wolnego, po którym Arda Guler strzelił drugiego gola dla Realu, oraz rzekomego faulu Josipa Stanisica w przygotowaniu do trzeciego gola Kyliana Mbappé. Został ukarany żółtą kartką za własne protesty w tej sprawie, ale Bayern się pozbierał. „Pozostaliśmy skupieni na naszej grze. To była znacząca część naszego zarządzania grą w drugiej połowie. „

Porównajmy to z szybkością, z jaką Real, dla którego nigdy nie ma takiej wady, która jest tak wrodzona, że ​​nie można go postawić pod czyimiś drzwiami, rozpadł się. Jeszcze przed zwolnieniem Camavingi zaczęli się kłócić. Antonio Rüdiger przypominał sprężynę śrubową od chwili, gdy przed przerwą wdał się w niestosowną konfrontację ze Stanisiciem, zdając się krzyczeć mu w twarz i co skłoniło zawodnika Bayernu do zasugerowania, że ​​został obrażony. „Może jest na tyle mężczyzną, aby przyznać się do wszystkiego” – powiedział Stanisic. Zastraszanie przez Real po meczu sędziego Slavko Vincicia, zakończone czerwoną kartką dla Gulera, wyrządziło wielką krzywdę najlepszemu spektaklowi piłkarskiemu, jaki Europa widziała przez cały sezon.

Michael Olise i Luis Díaz zrobili różnicę, strzelając gole w końcówce meczu, i w klasycznym stylu Bayern Monachium pokonał Real Madryt. Zdjęcie: Christina Pahnke/sampics/Getty Images

Po meczu nawet po stronie Bayernu pojawiła się sympatia dla Camavingi. Niepotwierdzone podejrzenia gości, z którymi Stanisic się zgodził, dotyczyły tego, że Vincic chwilowo nie był świadomy, że zarezerwował już rezerwowego. Być może w przeciwnym razie spojrzałby łagodniej na głupie opóźnianie przez Camavingę rzutu wolnego Bayernu. Ale Camavinga, w przeciwieństwie do Bayernu, odszedł od tej pracy: pozwolił, aby głupota przeszkodziła w prostej grze w piłkę nożną, oddając los swój i swojej drużyny w ręce osób trzecich.

Dla kontrastu nieustępliwość Bayernu, ucieleśniona przez zawrotne zmiany wprowadzone przez Díaza i Olise na skrzydłach, świadczyła o stalowej koncentracji. To nie przypadek, że pobili już rekord bramek zdobytych w sezonie w Bundeslidze. Kompany wychował drużynę, która nie chce ustalać czasu, gdy wynik zaczyna się poszerzać, i przygotował ją do przetrwania w trudniejszych sytuacjach. Díaz nie miał butów strzeleckich przed lekko odbitą bramką, ale wbił prawą stronę Realu w ziemię; Genialny Olise podchodził coraz bliżej ze swojego miejsca po prawej stronie Bayernu, a każdy przypadek, w którym prawie nie trafił, po prostu wzmacniał decyzję o ponownym ataku.

Kompany nie spodziewałby się niczego innego ani w Blackburn, Brukseli, ani w Bremie. Będzie to najważniejsza okazja w roku, w której zmierzą się Bayern i PSG; de facto finał, chyba że Arsenal lub Atlético Madryt odkryją nieznane dotąd wymiary.

Na pierwszy rzut oka zacięta potyczka w drugiej lidze Anglii może być mniej atrakcyjna niż szansa na uhonorowanie rzadkiej mieszanki gracji i mocy Olise. Decydującą bramkę potwierdzającą pierwsze miejsce Burnleya zdobył mniej znany skrzydłowy, Manuel Benson. Trzy lata później Kompany stoi o krok od dominacji na kontynencie, ale dla niego i tej edycji Bayernu wszystkie sukcesy są pisane na równi.