Strona główna Kultura Recenzja TFI Friday Unplugged – Chris Evans stara się odtworzyć ducha swojego...

Recenzja TFI Friday Unplugged – Chris Evans stara się odtworzyć ducha swojego molocha chatshow z lat 90. | Telewizja i radio

26
0


Jak dotąd największą wiadomością z programów chatshow w 2026 r. było podejście Claudii Winkleman do machania podbródkiem celebrytów, między innymi dlatego, że w podejściu ukochanego gospodarza Zdrajców do tego gatunku było coś nieco pychy. Nie z powodu jakichkolwiek niedociągnięć ze strony Winklemana, ale dlatego, że programy typu chat show wydają się prawie niemożliwe do prawidłowego zorganizowania (szczególnie w przypadku prowadzących; krajobraz brytyjskiej telewizji jest pełen prób stworzenia pojedynczych seriali przez Nigellę, Davinę i Lily Allen).

Jednak gdy cały kraj oglądał Winklemana, inny nadawca-weteran zadebiutował ze swoim nowym (w przybliżeniu) programem na czacie przy znacznie mniejszym rozgłosie i znacznie mniejszym nacisku. W lutym Chris Evans zaczął publikować odcinki TFI: Unplugged na YouTube. Wyprodukowane przez Virgin Radio – gdzie Evans był gospodarzem programu śniadaniowego przez ostatnie siedem lat – było to przedsięwzięcie lo-fi, w ramach którego do prezentera dołączyła garstka gości w ciasnym studiu wypełnionym wystrojonymi pracownikami, profesjonalnie zobowiązanymi do śmiechu i okrzyków. Mimo to goście dopisali (Danny Dyer, Chris Hemsworth, Bono, Noah Wyle), a program szybko zyskał przyzwoitą widownię – do tego stopnia, że ​​Channel 4 uznał, że warto nabyć serię sześciu odcinków, które właśnie rozpoczynają się nadawanie w piątki o 23:00. Czy to odrodzenie molocha z lat 90. okaże się prawdziwą historią chatshow roku?

To nie pierwszy raz, kiedy franczyza TFI zostaje wskrzeszona. W 2015 r. wyemitowano specjalny rocznicowy program i jedną nową serię, jednak powrót został utrudniony przez to, że Evans „szaleje” – żartuje Will Macdonald, wieloletni pomocnik Evansa w TFI, w najnowszej części. Pozornie jest to nawiązanie do nagłego odejścia tego pierwszego z Top Gear w następnym roku, ale niestety nie mamy więcej wglądu w ten dramat sprzed dziesięciu lat. Widzimy jednak, że Macdonald prezentuje kilka książek, które napisał w latach 90., wykorzystując swój film TFI Pub Genius, w którym wykonywał sztuczki imprezowe o tematyce alkoholowej. Trzeba mieć obsesję na punkcie fabuły serialu, żeby ta część przypadła mu do gustu – chociaż najnowszy wyczyn Macdonalda, który polega na nalewaniu piwa do szklanki po sherry bez użycia rąk, każdemu może się spodobać.

To mniej więcej tak blisko, jak TFI: Unplugged odtworzenia ducha oryginału, co w większości przynosi ulgę. Oryginalny serial, niezaprzeczalnie zeitgeisty, zawsze miał w sobie pewien moralny niepokój: mnóstwo chłopięcego i często okrutnego humoru (inne regularne programy obejmowały oczywisty „Fat Lookalikes”), który wysysał luz z britpopu (występowało wiele zespołów występujących na tej scenie) i gościł bezczelne przesłuchania, które od tego czasu zostały przepakowane jako przynęty na kliknięcia filmy YouTube z tytułami takimi jak „Vinnie Jones burzy się z wywiadu telewizyjnego na żywo” (on zrobiłem to tylko dla żartu).

W programie wystąpiła także indyjska supergwiazda Shreya Ghoshal. Zdjęcie: Virgin Radio / Channel 4

To powiedziawszy, faktycznie otrzymaliśmy trochę faktycznego materiału filmowego z pierwszej rundy: wywiad Evansa z Davidem Bowie z 1999 roku został dołączony do serialu (po raz drugi pojawił się w odcinku Unplugged). Można zrozumieć, dlaczego prezenter tak chętnie przypomina ludziom, co się wydarzyło, ale to dziwaczne spotkanie – podczas którego niezwykle gadatliwy Bowie twierdzi, że nabawił się zapalenia żołądka i jelit w wyniku jedzenia małpiego mięsa – jest dziwaczne i nie w dobrym tego słowa znaczeniu.

Bardziej przyjemne są fragmenty klasycznych występów muzycznych: Sleeper, The Cure, Garbage. W czasach, gdy muzyka zniknęła z programów telewizyjnych, Evans wydaje się pragnąć przywrócenia równowagi. Do jego obecnych gości zaliczają się Jack Savoretti (któremu Evans wielokrotnie gratuluje zdobycia w tym tygodniu pierwszego miejsca na listach przebojów; co dziwne, w rzeczywistości osiągnął dopiero drugie miejsce) i indyjska supergwiazda Shreya Ghoshal, która wykonuje cover utworu Fix You Coldplay. W komunikacie prasowym dotyczącym tego odcinka obiecano także Gemmie Arterton i Peterowi Capaldiemu, ale jedynym gościem jest inny muzyk, Sam Ryder, który nie może śpiewać, ponieważ stracił głos.

Oprócz całkowitego braku prowokacji złym smakiem, inną główną różnicą między tym TFI a jego poprzednikiem jest jakość. Temat ten poruszany jest w początkach serialu w odpowiednio półgłówkowym pastiszu dokumentów Netflix Formuła 1: Drive To Survive, podczas którego Evans opisuje tę wersję swojego programu jako „podobną do starej – tylko 1% budżetu”. Ogłaszając emisję, redaktor naczelny Channel 4, Cimran Shah, stwierdził, że TFI prowadziło „prosty czat oparty na osobowości na długo przed tym, zanim wizualizowane podcasty pojawiły się w naszych oczach!” Stare TFI w niczym nie przypominało podcastu – formy, która może być oburzająca tylko w dość kujonski, oparty na pomysłach sposób – ale pod względem estetycznym ten restart jest bliższy wideo-audio niż czemukolwiek innemu.

Jednak duchowo nie wydaje się to zbyt na czasie. Piękno podcastu z wywiadem polega na tym, że utrzymuje on iluzję prywatnej rozmowy, co oznacza, że ​​jej uczestnicy nie udają tchórzliwie przed publicznością. Z drugiej strony, temu programowi udało się zachować spocony szał śmiechu telewizji na żywo, jednocześnie porzucając wszelki ekscytujący urok. Styl wywiadów Evansa jest intensywny i energiczny, ale w przeciwieństwie do tego, co często można uzyskać z rozmów podcastowych, jest ogólnie dość powierzchowny.

Ogólnie rzecz biorąc, rebranding jako przedsięwzięcie oddolne nie jest strasznym pomysłem. Choć TFI Friday Unplugged nie będzie przeszkadzać duchowi czasu – ani nie przyćmi podobnie pełnych napięcia prób Winklemana, by odnieść sukces w chatshow – to przytulne, ale gorączkowe odrodzenie zaspokaja nostalgiczną niszę prawie na tyle dobrze, aby uzasadnić jego niedrogie istnienie.