Strona główna Świat Premier Wielkiej Brytanii Starmer stara się odwrócić od siebie winę za nominację...

Premier Wielkiej Brytanii Starmer stara się odwrócić od siebie winę za nominację Mandelsona

13
0

Brytyjski premier Keir Starmer w poniedziałek stanowczo oskarżył urzędników ministerstwa spraw zagranicznych o mianowanie ambasadora USA, twierdząc, że zataili oni informacje na temat weterana Partii Pracy Petera Mandelsona, które wstrzymałyby jego zatrudnienie.

Starmer, pod presją przeciwników politycznych do rezygnacji w związku ze skandalem, wielokrotnie próbował bronić swojej roli w nominacji Mandelsona i zwracał się do parlamentu, aby przedstawić swoją tezę, że nie był świadomy, że urzędnikom ministerstwa spraw zagranicznych odradzono wydawanie mu poświadczenia bezpieczeństwa.

Ponownie oświadczył, że żałuje mianowania Mandelsona, którego zwolnił we wrześniu po ujawnieniu informacji o głębokości jego powiązań z nieżyjącym już skazanym przestępcą seksualnym Jeffreyem Epsteinem.

Wydarzenia te wywołały pytania dotyczące wyroku premiera, które powróciły, gdy w zeszłym tygodniu rząd oznajmił, że właśnie dowiedział się, że Mandelson nie przeszedł procesu weryfikacji bezpieczeństwa.

W poniedziałek Starmer ponownie wyraził swoją złość, że urzędnicy ministerstwa spraw zagranicznych nie poinformowali go, że w styczniu 2025 r. zlekceważyli radę i postanowili przyznać Mandelsonowi tzw. zezwolenie na „rozwiniętą weryfikację”, czyli status umożliwiający indywidualnym osobom dostęp do informacji uznawanych za ściśle tajne.

„Trudno uwierzyć, że przez cały czas wydarzeń urzędnicy w Ministerstwie Spraw Zagranicznych uznali za stosowne ukrywać te informacje przed najważniejszymi ministrami w naszym systemie w rządzie” – Starmer powiedział parlamentowi.

„Zdecydowana większość ludzi w tym kraju nie spodziewa się, że polityka, rząd i odpowiedzialność będą działać w ten sposób”.

„Nigdy świadomie nie wprowadziłbym parlamentu w błąd”

Nominacja, która kiedyś została okrzyknięta przebłyskiem geniuszu w związku z zatrudnieniem weterana Partii Pracy z doświadczeniem handlowym, który mógłby pozyskać nowego prezydenta USA Donalda Trumpa, okazała się dla Starmera ciągłym koszmarem.

Starmer powiedział, że nie mianowałby Mandelsona, gdyby wiedział, że brytyjska jednostka ds. weryfikacji bezpieczeństwa doradziła mu, że nie powinien uzyskać niezbędnego zezwolenia, i że uchronił MSZ przed możliwością sprzeciwienia się takim radom w przyszłości.

Starmer, którego popularność spadła od czasu, gdy zdobył dla Partii Pracy miażdżącą większość w wyborach krajowych w 2024 r., powiedział wcześniej parlamentowi, że w sprawie Mandelsona przeprowadzono wszystkie należyte procedury.

Wcześniej jego rzecznik powiedział: „Premier nigdy świadomie nie wprowadziłby parlamentu ani opinii publicznej w błąd… Najwyraźniej nie miał tych informacji, kiedy wcześniej rozmawiał z parlamentem”.

Po ujawnieniu w zeszłym tygodniu doniesień, że Ministerstwo Spraw Zagranicznych odrzuciło ostrzeżenie, że Mandelson nie powinien zostać mianowany, Starmer zwolnił Olly’ego Robbinsa, najwyższego urzędnika brytyjskiego ministerstwa spraw zagranicznych, który – według premiera – podpisał się pod oświadczeniem w sprawie zatwierdzenia przez Mandelsona procesu weryfikacji.

Robbins nie złożył jeszcze formalnego oświadczenia w sprawie zwolnienia, ale według doniesień jego przyjaciele zastosował się do zwykłej procedury, co pozwoliło Ministerstwu Spraw Zagranicznych unieważnić opinię brytyjskiej agencji ds. weryfikacji bezpieczeństwa.

Przeciwnicy oskarżają Starmera o kłamstwo i niekompetencję, twierdząc, że jego stanowiska nie da się już utrzymać.

Trzy tygodnie przed wyborami lokalnymi, w których Partia Pracy miała ponieść ciężkie straty, odrodzenie się skandalu wywołało nowe pytania dotyczące wpływu Starmera na rząd, chociaż żaden starszy legislator Partii Pracy nie namawiał go do odejścia.

Kemi Badenoch, liderka głównej opozycyjnej Partii Konserwatywnej, zarzuciła Starmerowi, że nie poniósł konsekwencji swojego działania.

„To sposób, w jaki stawiasz czoła błędom, pokazuje charakter przywódcy” – powiedziała parlamentowi. „Zamiast wziąć odpowiedzialność za podjęte decyzje, premier rzucił pod autobus swój personel i urzędników”.