Strona główna Sport „Niechciane od pierwszego dnia”: Dijon Kobiety walczą dalej, mimo że czują się...

„Niechciane od pierwszego dnia”: Dijon Kobiety walczą dalej, mimo że czują się opuszczone przez klub | Kobieca piłka nożna

9
0


Dijon już kolejny sezon przekracza swoją wagę i przed ostatnią prostą zajmuje piąte miejsce w najwyższej klasie rozgrywkowej Francji. To jednak może być to. Mimo kolejnej udanej kampanii za kilka miesięcy mogą stracić status zawodowy. Kryzys finansowy w klubie najmocniej uderzył w stronę kobiet. Zespół był wystawiony na sprzedaż od przybycia nowego prezydenta półtora roku temu, ale nie znalazł nabywcy.

9 kwietnia zawodniczki drużyny kobiecej Dijon opublikowały oświadczenie, w którym stwierdziły, że od pierwszego dnia czuły się „niechciane”, potępiając, jak to nazywają, porzucenie przez klub sekcji kobiecej. Cztery dni wcześniej Dijon ogłosił plany ograniczenia swoich ambicji związanych z drużyną kobiet ze względu na brak zasobów, posuwając się nawet do rozważenia wyrzucenia profesjonalnej drużyny w przyszłym sezonie. „W przypadku braku kupca nie można dać żadnych gwarancji co do poziomu rywalizacji drużyn w przyszłym sezonie” – stwierdził klub, podając w wątpliwość także przyszłość utworzonej w 2024 roku akademii kobiet.

Gracze krytykują, jak to określają, „zagubione i nieostrożne” zarządzanie drużyną, która od ośmiu lat z rzędu rywalizuje w najwyższej klasie rozgrywkowej, a ubiegły sezon kończy historyczny sezon, zajmując czwarte miejsce i docierając do play-offów o mistrzostwo ligi przeciwko Lyonowi. W tym sezonie po raz kolejny świetnie radzą sobie na boisku.

Prezes klubu, Pierre-Henri Deballon, jest szczególnym celem krytyki zawodników. Oddział jest wściekły z powodu, jak to nazywają, „nieobecnego przywództwa”, którego „obojętność” powoduje zniknięcie sekcji kobiecej. „Przyzwoitą rzeczą byłoby przekazać to dalej, żeby uratować to, co ważne” – upierają się, obarczając zarząd odpowiedzialnością za nieudaną sprzedaż kobiecej drużyny poprzez „żądanie tysięcy, a nawet milionów” za „sekcję uznaną za nierentowną”.

Deballon, przedsiębiorca z Dijon i współzałożyciel firmy Weezevent zajmującej się sprzedażą cyfrowych biletów, przejął władzę w lipcu 2024 roku. W tej chwili klub nadal prowadzi rozmowy z inwestorem, którego tożsamość nie została ujawniona po negocjacjach ze Sphera Partners – amerykańską firmą inwestycyjną, która w przeszłości próbowała kupić kobiecą drużynę Bordeaux – upadł, gdy Sphera nie zapewniła niezbędnych środków. Zarząd byłby teraz skłonny zwolnić sekcję kobiecą za darmo.

Prezydent przyznaje, że nie jest już w stanie sprostać wymaganiom finansowym obu drużyn zawodowych i skupia się na męskiej drużynie, która gra w trzeciej lidze francuskiej, nieprofesjonalnie, uzasadniając, że męska piłka nożna generuje większe przychody. „Nie możemy inwestować tej samej energii w piłkę nożną mężczyzn i kobiet. To nierealne” – powiedział w październiku firmie Ecofoot.

„Już jesteśmy zaskoczeni, że przez dwa lata finansował sekcję kobiet” – mówi źródło w klubie, które nigdy nie wyczuło żadnego prawdziwego zainteresowania ze strony nowego prezesa drużyną kobiet. „To biznesmen: jeśli nie zarobi pieniędzy, to odejdzie”.

Kobieca drużyna Dijon ma deficyt w wysokości około 5 mln euro w sezonie 2025–2026. Według zarządu sama sekcja kobiet generuje straty w wysokości 1,5 miliona euro – kwota ta jest kwestionowana przez zawodników i dyrektora finansowego drużyny kobiecej, twierdząc, że wynosi ona raczej około 600 000 euro.

Chengshu Wu (z prawej) żałuje, że zmarnował szansę na pokonanie Mylène Chavas, bramkarza Paris FC. Zdjęcie: Leiting Gao/SPP/Alamy

Braki mogły być mniejsze: klubowi w szczególności odmówiono rocznej dotacji w wysokości 200 000 euro od Francuskiego Związku Piłki Nożnej, ponieważ Guillaume Serra, mianowany na szefa nowej akademii, nie posiadał wymaganych do tego kwalifikacji kwalifikacji.

Ponadto przyjmuje się, że dyrektorowi sportowemu Sylvainowi Carricowi, który opuścił klub w zeszłym tygodniu, w styczniu, złożono ofertę w wysokości co najmniej 100 000 euro na rzecz Nadii Krezyman, reprezentantki Polski z 19 występami, której kontrakt pozostał tylko sześć miesięcy, ale oferta została odrzucona. Carric nie chciał komentować, gdy zwrócił się do niego Strażnik.

Uważa się, że oferta nie dotarła do prezydenta, który dowiedział się o niej dopiero podczas spotkania dyrektorów klubów ligi kobiet. Zawodnik chciał odejść, a opłata za transfer mogła pomóc klubowi zbilansować rachunki przed Direction Nationale du Contrôle de Gestion (DNCG), niezależnym organem nadzorującym stabilność finansową francuskich klubów. Transakcja ostatecznie nie doszła do skutku, a napastnik pod koniec sezonu odejdzie na zasadzie wolnego transferu i dołączy do klubu Women’s Super League.

The Guardian został także poinformowany o innych transferach, które nie doszły do ​​skutku, co doprowadziło do większej liczby odejścia na koniec sezonu. Oczekuje się, że ten sam scenariusz powtórzy się w przypadku prawie całego składu, z wyjątkiem Liny Gay, wychowanki akademii, która ma kontrakt do 2027 roku.

Mimo to cały skład zjednoczył się, próbując uratować sekcję, będąc świadkiem zniknięcia w podobnych okolicznościach innych francuskich klubów kobiecych, takich jak Bordeaux czy Soyaux.

Zawodniczki o „końcu kobiecej drużyny” dowiedziały się dopiero z oświadczenia opublikowanego na stronie internetowej klubu. Prezydent polegał na jednym ze swoich nielicznych pośredników w składzie, reprezentantce Szwajcarii Meriame Terchoun, którego informował o rozmowach z potencjalnymi inwestorami, jeśli chodzi o przekazywanie wiadomości. Dla zawodników była to „ostatnia zniewaga”.

W oświadczeniu zawodników można było przeczytać: „Przewodzenie oznacza wzięcie odpowiedzialności, a nie porzucenie. Gramy dla tego klubu. On powinien o nas walczyć. Zasługujemy na szacunek… dzisiaj ty decydujesz, my cierpimy.”

Mogą jednak liczyć na wsparcie męskiej drużyny, która przed piątkowym meczem z Sochaux wkroczyła na boisko w koszulkach z napisem „wsparcie dla sekcji kobiecej” w skoordynowanej akcji obu drużyn. To był uderzający obraz, który został pominięty w mediach klubu.

Męscy gracze Dijon okazują wsparcie drużynie kobiet. Zdjęcie: -Skontaktuj się

Jeśli masz jakieś pytania lub uwagi dotyczące któregokolwiek z naszych biuletynów, wyślij e-mail na adres moveing.goalposts@theguardian.com.

To jest fragment naszego bezpłatnego e-maila na temat kobiecej piłki nożnej, Moving the Goalposts. Aby otrzymać pełne wydanie, odwiedź tę stronę i postępuj zgodnie z instrukcjami. Moving the Goalposts jest dostarczany do Waszych skrzynek odbiorczych w każdy wtorek i czwartek.