Strona główna Sport Brighton poddał Chelsea i Rosenior piątej ligowej porażce z rzędu bez zdobycia...

Brighton poddał Chelsea i Rosenior piątej ligowej porażce z rzędu bez zdobycia gola | Pierwsza liga

10
0


Sezon w Chelsea nabiera tempa, czas świętować osiągnięcia Brighton. Wieczór rozpoczął się od trzech „drużyn B” Premier League – Brentford, Bournemouth i Brighton – za Chelsea w tabeli. Po kolejnym ponurym rozdziale sagi Liama ​​Roseniora, w którym jego nazwisko zostało na próżno wypowiedziane przez wściekłych fanów gości, Chelsea teraz spogląda na Brighton.

Każdy z tych klubów stanowi przykład odpowiedzialnego zarządzania. modele, którym mózg Chelsea ufa, miał trudności z ekskluzywnością. W ramach projektu wydano miliardy i wzięto w nim udział wielu byłych pracowników Brighton, w tym Roseniora, ale nie udało mu się naśladować kultury i strategii. Chelsea pokonała tylko Port Vale w ośmiu meczach, a w pozostałych siedmiu nie zdobyła gola.

Tymczasem powrót Brighton do europejskiej piłki nożnej pod wodzą Roberto De Zerbiego jest w pełni prawdopodobny. Fabian Hürzeler, którego nominacja budziła spore wątpliwości na początku sezonu, ożywił swój zespół i nadal nigdy nie został pokonany przez angielskiego menedżera przeciwnika. Gole Ferdiego Karioglu i Jacka Hinshelwooda wyrządziły Chelsea szkody, a do czasu, gdy Danny Welbeck zdobył trzecią bramkę, zwycięstwo mogło być znacznie większe.

Nieobecność osłabionego Cole’a Palmera była zaskoczeniem, choć być może nie dla tych, którzy dowiedzieli się o przeciekach dotyczących drużyny od fryzjera Marca Cucurelli. Choć taka też była formacja 3-5-2, Malo Gusto i Jorrel Hato byli skrzydłowymi, flankującymi trio pomocników składające się z Enzo Fernándeza, Moisésa Caicedo i Roméo Lavii. W ataku Liamowi Delapowi, który chciał dodać do swojego jedynego gola w Premier League, towarzyszył Pedro Neto. Strategia Roseniora wiązała się z ryzykiem, chociaż rzut oka na pustą ławkę sugerował, że jego ręka została wymuszona.

Brighton zaczęło jak pociąg, Chelsea fatalnie. Po jego woleju w stylu Van Bastena przeciwko Tottenhamowi umożliwienie Kaoru Mitomie szybkiego powtórzenia go po dośrodkowaniu Pascala Grossa było zaniedbaniem. Tym bardziej obrona kolejnego rzutu rożnego, kiedy Kadioglu minął Roberta Sáncheza i zdobył bramkę. Czy najwcześniejszy znany refren „Chcemy naszą Chelsea z powrotem” trwa siedem minut?

Jack Hinshelwood podwaja prowadzenie Brighton z bliskiej odległości. Zdjęcie: Matthew Childs/Action Images/Reuters

Cucurella, Caicedo i Sánchez, wszyscy byli gracze Brighton, byli głośno wyśmiewani przez kibiców gospodarzy, którzy cieszyli się swoją drużyną, pełną inwencji i pewności siebie. Sánchez poskarżył się na swoją obronę, używaną wcześniej w tej formacji jedynie pod wodzą Roseniora w Pucharze Carabao przeciwko Arsenalowi, po obronie po strzale główki Jana Paula van Hecke. To trio pomocników, którego łączna wartość transferów przekraczała 270 milionów funtów, nie zapewniało niewielkiej osłony w defensywie, a boczni obrońcy nie byli w stanie zatrzymać Mitomy i Yankuby Minteha.

Czy Brighton pożałuje, że Hinshelwoodowi nie udało się pokonać bloku Trevora Chalobaha po błędzie Sáncheza? Najlepszy scenariusz dla Chelsea zakładał, że Brighton nie wykorzystało w pełni swojej dominacji, co było pewnym niedociągnięciem. Minęło 400 minut bez gola w Premier League, co również wymagało ogromnej poprawy ze strony Chelsea. Rosenior, trzymając ręce w kieszeniach, jeśli nie liczyć zwyczajowych klaśnięć, prowadził zwięzłą dyskusję z Lavią.

Jego zespół idealnie wpasował się w pełen napięć i szybkich zmian scenariusz Hürzelera, ale udało mu się spowolnić rozwój sytuacji w pierwszej połowie, sprawiając, że gra była krótka i pełna przestojów. Głównym kreatywnym wyjściem okazały się kopnięcia od bramki Sáncheza, z których wiele od razu wypadło z gry. W końcu ich pierwszy strzał padł w 41. minucie, a strzał Chalobaha został zablokowany przez nacierające ciała Brighton.

Wprowadzenie w przerwie Alejandro Garnacho było ryzykowne, biorąc pod uwagę jego kiepski występ w meczu przeciwko Manchesterowi United. Przyjęto ustawienie 4-2-3-1, zawodnik Wesley Fofana został usunięty. Te chwile w szatni z pewnością należały do ​​najważniejszych w ciągu krótkiego panowania Roseniora. Ile jeszcze przemówień zespołowych w przerwie meczu będzie mógł wygłosić? Czy niedziela na Wembley będzie jedną z nich? Niewielka, ale słyszalna część fanów gości wyraziła swoje uczucia w jednoznaczny sposób. Stałyby się głośniejsze i liczniejsze. Przynajmniej druga połowa rozpoczęła się od strzału podniesionego przez Lavię.

Chelsea, po przywróceniu do bardziej odpowiedniej formacji, poprawiła się wyraźnie, ale lepsze szanse nadal miała Brighton, Mitoma dośrodkował obok bramki, a Minteh odbił piłkę od ramienia Cucurelli, choć była ona zbyt wysoka, aby pomoc wideo mogła interweniować. Po podobnym orzeczeniu, gdy piłka odbiła się od Minteha, a gracze Chelsea zaczęli narzekać, Brighton zwróciło uwagę na odwrócenie uwagi. Georginio Rutter wyprzedził i wybrał Hinshelwooda, który minął Sáncheza.

Postęp Chelsea, jaki był, został zaprzepaszczony przez te same braki w koncentracji, na które narzeka Rosenior, ale na które nie znalazł lekarstwa. Mitoma oddał dwa strzały, a Kadioglu ponownie pogalopował do przodu i strzelił na bramkę. Sánchez utrzymywał wynik na niskim poziomie, ale nastroje wśród kibiców przyjezdnych uległy pogorszeniu, gdy menadżer i współwłaściciel, Behdad Eghbali, którzy zasiedli na trybunach, zostali wywołani.

Rosenior przynajmniej otrzymał pewne wsparcie, choć pochodziło ono od fanów Brighton, którzy czule wspominali go jako zawodnika w okresie swojej kariery. Jak szybko jego panowanie w Chelsea stanie się wspomnieniem?