Ponieważ zbliża się koniec sezonu, nadszedł czas, aby ponownie spróbować zapoznać się z coraz bardziej złożonymi zasadami, które decydują o tym, czy Twój klub może zakwalifikować się do Europy. Jednak z pewnością w przyszłym sezonie w futbolu kontynentalnym będzie grać osiem angielskich drużyn, a może i więcej. Zła wiadomość jest taka, że jeśli posiadasz sieć obejmującą wiele klubów, jest już za późno na ulokowanie swoich udziałów w ślepym funduszu powierniczym. Przepraszam, ale nie ja ustalam zasady, tylko próbuję je zinterpretować.
Ile europejskich miejsc jest do zdobycia dla angielskich klubów?
W tej chwili osiem. A rozkłada się to następująco: cztery miejsca w Lidze Mistrzów przyznane na podstawie pozycji w lidze plus jedno gwarantowane w wyniku sukcesu Anglii w Europie w tym sezonie (jest to tzw. europejskie miejsce na występy, EPS); dwa miejsca w Lidze Europy, jedno przyznawane według pozycji ligowej, drugie (w zasadzie) zwycięzcom Pucharu Anglii; oraz ostatnie miejsce w kwalifikacjach do Ligi Konferencyjnej, przyznawane (w zasadzie) zwycięzcom Pucharu Carabao.
Gdyby więc Premier League zakończyła się dzisiaj, kto zakwalifikowałby się i gdzie?
Manchester City, Arsenal, Manchester United, Aston Villa i Liverpool dostaną się do Ligi Mistrzów według pozycji w lidze. Szóste miejsce, obecnie Brighton, zapewniłoby sobie miejsce w Lidze Europy, a siódme, obecnie Bournemouth, zapewniłoby miejsce w Lidze Konferencyjnej. Ostateczne miejsce, czyli drugie miejsce w Lidze Europy powiązane z Pucharem Anglii, zostanie ustalone we właściwym czasie, ale jeśli City je zdobędzie, miejsce to przepadnie w lidze, co oznacza, że zarówno szóste, jak i siódme miejsce zakwalifikuje się do Ligi Europy, a ósme miejsce znajdzie się w Lidze Konferencyjnej, co obecnie oznacza Chelsea, która z pewnością ucieszyłaby się z szansy na odzyskanie trofeum zdobytego w zeszłym sezonie.
Mówiłeś, że może być więcej?
Tak, ale w dużej mierze zależy to od Aston Villi. UEFA zapewnia zwycięzcom Ligi Europy miejsce w Lidze Mistrzów, które mogłoby trafić do Villi lub Nottingham Forest. Podobnie, jeśli Crystal Palace wygra Ligę Konferencyjną, zapewni sobie miejsce w Lidze Europy. W sumie mogłoby więc zająć 10 miejsc. Ale są zmarszczki. Jeśli Aston Villa wygra Ligę Europy, ale zajmie miejsce w pierwszej czwórce Premier League, zgodnie z przepisami UEFA nie będzie dodatkowego miejsca w Lidze Mistrzów. Jednak ze względu na sposób, w jaki UEFA przyznaje miejsca w EPS, jeśli Villa wygra i zajmie piąte lub niższe miejsce, do zdobycia jest szóste miejsce w Lidze Mistrzów i jest ono przekazywane w dół tabeli Premier League. Jednocześnie jednak szóste miejsce w Lidze Mistrzów oznaczałoby, że UEFA odjęłaby miejsce w Lidze Europy, które w przeciwnym razie zostałoby przyznane na podstawie pozycji w lidze. Nie ma takich obaw, jeśli Forest wygra; taka jest ich pozycja w lidze, że byłoby to proste +1 do sumy.
Miałeś rację mówiąc, że to skomplikowane. Jaki jest najdziwniejszy możliwy wynik?
Środek Premier League jest tak zatłoczony, a szóste i dwunaste miejsce dzieli pięć punktów, że istnieje wiele kombinacji, które mogą oznaczać, że stosunkowo nieoceniana drużyna, taka jak Fulham czy Sunderland, pokona bardziej ugruntowaną drużynę – OK, Chelsea – i zapewni sobie miejsce w Europie. Istnieje również jedna bardzo dziwna możliwość, w ramach której Brentford mógłby awansować do Ligi Mistrzów, ale tylko dzięki porażce ostatniego dnia.
Załóżmy, że Villa wygrała Ligę Europy w środku tygodnia wcześniej. Załóżmy, że Brentford wygrał bitwę Bs (z Brighton i Bournemouth) i nie może zająć miejsca niższego niż szóste. Musieliby wtedy mieć nadzieję, że Villa zajmie piąte miejsce, aby zapewnić sobie dodatkowe miejsce w Lidze Mistrzów. Dobra wiadomość dla Brentford jest taka, że ostatniego dnia Villa zmierzy się z Manchesterem City, a Bees odwiedzą Liverpool, obecnie piąty zespół. Trzy punkty dla The Reds mogłyby zatem dać Bees szansę na europejską chwałę, a zwycięstwo na wyjeździe mogłoby to zakończyć. Wszystko to stwarza niestosowną perspektywę, że Keith Andrews będzie modlił się o podejrzaną lasagne, choć z pewnością do tego nie dojdzie.