Strona główna Kultura Recenzja Domu lalki – seks, narkotyki i Romola Garai w bohaterskiej aktualizacji...

Recenzja Domu lalki – seks, narkotyki i Romola Garai w bohaterskiej aktualizacji Ibsena | Teatr

7
0


Kim byłaby Nora Henrika Ibsena w Wielkiej Brytanii XXI wieku? Czy jej mąż Torvald nadal byłby dyrektorem banku, a ona jego „małą wiewiórką” gospodynią domową?

Przeniesienie tego dramatu XIX-wiecznego protofeminizmu na współczesność jest trudnym zadaniem, częściowo dlatego, że zamknięcie ze względu na płeć w „idealnym” małżeństwie z klasy średniej Nory i Torvalda opiera się na całkowicie staromodnych wartościach: mężu, który jest dumny z tego, że jest jedynym żywicielem rodziny, żonie, która wywołałaby skandal społeczny, gdyby opuściła swój dom małżeński. Adaptatorka Anya Reiss wykonała heroiczną robotę, przedstawiając tę ​​historię na nowo dla czasów współczesnych, i połowie jej się to udało.

Mobilni w górę… James Corrigan i Romola Garai w Domu lalki. Zdjęcie: Marc Brenner

W swojej wersji, wyreżyserowanej przez Joe Hill-Gibbinsa, Nora (Romola Garai) jest żoną dobrze zarabiającego londyńskiego bankiera Torvalda (Tom Mothersdale), który również jest narkomanem. Wyczuwasz, że Nora jest dla niego czymś w rodzaju „żony trofeum”, chociaż jest o wiele mądrzejsza i zaradniejsza, niż mu się wydaje. Potajemnie wyciągnęła rodzinę z finansowej ruiny i znalazła pieniądze na leczenie Torvalda z uzależnienia. Prowadzą życie w ciągłym ruchu – porozrzucane sprzęty AGD i sterta toreb z zakupami na scenie Hyemi Shina odzwierciedlają przedświąteczne szaleństwo Nory na zakupach. To rzucająca się w oczy konsumpcja zbudowana na jej kłamstwie i jego wygodnej ślepocie na nie.

Wszystkie elementy fabularne oryginalnego dramatu są tutaj: szantaż, z którym Nora zmaga się za pośrednictwem kolegi Torvalda, Nilsa Krogstada (James Corrigan), oraz wizyta jej starej, potrzebującej przyjaciółki Kristine (Thalissa Teixeira), kobiety bez grosza przy duszy, której decyzja o ślubie dla pieniędzy przyniosła odwrotny skutek i która początkowo uważa Norę za zepsutą żonę, sądząc po starannie wypielęgnowanej powierzchni jej życia.

Klasa bankiera mającego obsesję na punkcie pieniędzy… Tom Mothersdale. Zdjęcie: Marc Brenner

To przekonująco zaktualizowany scenariusz, w którym mówi się o Instagramie, pieniądzach i giełdzie wstrząsanej konfliktem na Bliskim Wschodzie. Zatem seksualna dynamika małżeństwa Nory i Torvalda jest badana przez pryzmat klasowego i współczesnego kapitalizmu. Jako adaptacja jest inspirowana swoimi pomysłami, pełna przekrojowych ambicji, choć także obciążona tym dziwnym napięciem między wysłaniem tej nieprzyjemnej klasy bankierów z obsesją na punkcie pieniędzy a wzbudzeniem naszej sympatii dla Nory. Jej marzenie o feministycznej samorealizacji zostaje nieco zagubione w tym zamieszaniu.

Znakomita obsada zapewnia doskonałą grę aktorską, która łagodzi sztywniejsze fragmenty – tak bardzo, że widać wysiłek i sztukę tego wykonania. Role sprawiają wrażenie pełnionych przez nich i może o to właśnie chodzi – odgrywanie ról małżeńskich, ukrywanie prawdziwego siebie – ale wprowadza to niezręczność. Najbardziej jest to odczuwalne poprzez grę Garai jako kobiety, która łączy się ze swoim mężem – a także ze swoim umierającym przyjacielem Petterem (w tej roli Olivier Huband, którego postać wydaje się raczej elementem zapasowym) – poprzez seksualny dreszcz i flirt. Zakłada seksowny strój pielęgniarki i tańczy sugestywnie dla obojga.

Jej ciało jest pozornie jej walutą, ale Nora Garai wydaje się na to zbyt inteligentną kobietą, nawet jeśli rozumiesz, że to strategia dla Nory, która nauczyła się w ten sposób zadowalać mężczyzn. Później stwierdza, że ​​rola, którą odgrywa jako matka, jest w równym stopniu przedstawieniem, co wydaje się ciekawym, niemal nielegalnym przyznaniem, ale pojawia się niespodziewanie i równie szybko znika. Dzieci pary słyszymy jedynie na nianiach elektronicznych lub w rozmowach telefonicznych, zamiast je widzieć, jak w oryginale, więc tego pomysłu nie można dalej badać.

Dramat nabiera intensywności w końcowej konfrontacji Nory i Torvalda na temat warunkowości ich miłości, być może zbudowanej na zdobyczach materialnych. „Czy miłość ma być podporządkowana rynkowi?” Nora mówi. Wydaje się jednak, że jest to w pewnym sensie podsumowanie zainteresowań Reissa.

Mimo to jest tu innowacja i Reiss sugeruje, że w naszych czasach potrzebna jest bardziej skomplikowana wersja marzenia Ibsena o kobiecej autonomii niż proste, zamykające się drzwi. Możesz – prawie – wyobrazić sobie przyszłość, w której Nora i Torvald zgadzają się na terapię dla par, aby to wszystko przetrawić. Rzeczywiście nowoczesne.