W ciągu sześciu miesięcy od premiery w 2006 roku Narodowy Teatr Szkocji (NTS) wyprodukował hit, który podbił świat. Zainspirowany tragicznymi wydarzeniami w Camp Dogwood w Iraku, Black Watch był humanitarnym portretem młodych oddziałów na linii frontu. Gdy stół bilardowy zamienił się w czołg, publiczność została przeniesiona z pubu Fife do strefy wojny, gdzie nic nie łamało bardziej serca niż list z domu.
Vicky Featherstone (założycielka dyrektor artystyczna): Pierwszego dnia w NTS w 2004 roku kupiłam Glasgow Herald. Na pierwszej stronie widniał artykuł mówiący, że Tony Blair zamierza pozbyć się poszczególnych pułków Szkocji i przekształcić je w Królewski Pułk Szkocji. Na stronie trzeciej znalazła się smutna historia o trzech żołnierzach z pułku Czarnej Straży, którzy wraz z irackim tłumaczem zostali wysadzeni w powietrze przez IED. W przerwie między pierwszą a trzecią stroną znajdowała się historia, którą trzeba było opowiedzieć. Zadzwoniłem do Gregory’ego Burke’a i zapytałem: „Czy będziesz śledzić tę historię?”
Gregory Burke (dramaturg): Wszyscy Black Watch pochodzą z Fife i Tayside i byli to ludzie, z którymi dorastałem. Mój głos był głosem żołnierzy. Nie znałem żadnego z nich osobiście, ale gdy tylko wszedłem do pokoju, jeden z nich powiedział: „Och, znasz moją siostrę”. Byłem z nią w szkole.
podwójny cudzysłów Jedna z matek podziękowała mi – za oddanie jej syna na dwie godziny
VF: Został zbudowany na szkockiej tradycji. Pomyśleliśmy o sztuce Billa Brydena „The Ship” i „The Cheviot, the Stag and the Black, Black Oil” Johna McGratha. Płaczemy, śmiejemy się, jest muzyka, śpiew i magia zaskoczenia.
John Tiffany (reżyser): Powiedziałem Gregowi: „Nie pisz sztuki – ożywimy wielkie szkockie wydarzenie teatralne”. Ale nie miałem pojęcia, jak to zrobić. Stało się to bardzo widoczne po kilku tygodniach prób.
„Zamierzamy ożywić wielkie szkockie wydarzenie teatralne”… reżyser John Tiffany (z lewej) i scenarzysta Gregory Burke w 2008 r. Zdjęcie: Murdo Macleod/The Guardian
GB: Trochę czasu zajęło znalezienie osób, z którymi można przeprowadzić wywiady, które były w odpowiednim wieku, przebywały w Iraku, nie były zbyt zorganizowane, aby o tym rozmawiać i były na tyle elokwentne, aby zapewnić materiał, z którego można było coś zbudować.
VF: Któregoś wieczoru John zadzwonił do mnie. Był ze Stevenem Hoggettem (dyrektorem ruchu) w mieszkaniu Johna. Powiedział: „Nie wiemy jeszcze, co to jest”. Poszedłem tam, wypiliśmy czerwone wino i po prostu powiedziałem: „Musisz dowiedzieć się, co to jest. To naprawdę ważne”. Wino wszystko załatwiło.
Brian Ferguson (aktor): Moja postać, Cammy, została wzorowana na facecie, który przyszedł i rozmawiał z nami przez godzinę. To zmieniło wszystko, bo wtedy masz osobę, której historię naprawdę chcesz oddać sprawiedliwość.
JT: Chłopcy, których spotkaliśmy, byli hojni, delikatni i bystrzy w swoich analizach. Każde z moich przypuszczeń na temat tego, co skłoniło ich do wstąpienia do armii, zostało obalone i zdałem sobie sprawę, że właśnie to muszę zrobić publiczności.
Zakorzeniony w rzeczywistości… Brian Ferguson jako Cammy, od lewej i Emun Elliott jako Fraz. Zdjęcie: Murdo Macleod/The Guardian
GB: Reklamowano go jako teatr dosłownie, ale ja wykorzystałem przywilej autora, by upiększać i dramatyzować. Było o wiele większe płótno niż tylko ich historia. Dotyczyło historii szkockiego żołnierza, postrzegania Szkocji jako narodu wojowniczego oraz historii Czarnej Straży w państwie brytyjskim.
Emun Elliott (aktor): To było bardzo teatralne, ale tematyka była druzgocąca. John zakorzenił nas w tej rzeczywistości, która pozwoliła nam wyjść w abstrakcyjne obszary, na przykład gdy udawałem otrzymywanie listów z domu lub robiliśmy na koniec paradę mody.
Laura Hopkins (projektantka): Stół bilardowy pozwolił nam przełączać się między pubem a innymi scenami. W pewnym momencie próbowaliśmy zbudować na nim zbiornik, ale nic nie działało. Uderzyło mnie, że wymiary wnętrza tego zbiornika pokrywały się z obrysem stołu. Gdy tylko wypróbowaliśmy pomysł żołnierzy wyłaniających się ze stołu bilardowego, pomyśleliśmy: „Tak, w ten sposób można to zrobić”.
EE: Musieliśmy wyglądać jak żołnierze, a nie aktorzy udający żołnierzy. Steven przeprowadzał nas przez te wyczerpujące trzygodzinne sesje treningowe. Wszyscy byliśmy w najlepszej formie w życiu.
JT: Maszerowania nauczyliśmy się od starszego sierżanta pułkowego z Czarnej Straży. Zaszokowało nas, jak brutalny był. Potem wyprowadził nas z sali prób i kazał maszerować tam i z powrotem po parkingu, bo powiedział, że jest z nas dumny. Nasze serca pękały.
LH: Został zaprojektowany dla hali ćwiczeń w Edynburgu i chcieliśmy, aby nie było jasne, co jest prawdziwe i jaka była nasza interwencja. Oznaczało to, że powinien być lekki i nie narzucać mu zbyt wielu rzeczy.
Wpadnijcie… obsada na paradzie. Zdjęcie: Murdo Macleod/The Guardian
EE: Dzień przed próbą generalną siedziałam z Brianem w pubie i trzymaliśmy głowy w rękach, myśląc: „Na co się zapisaliśmy? To będzie katastrofa”.
BF: Paul Higgins również tam był i powiedział: „Myślę, że mamy coś naprawdę wyjątkowego”. Z pewnością nie było jednolitego uczucia.
GB: Myślę, że nie przeszliśmy nawet próby generalnej do samego końca. Zrobiliśmy pierwszy podgląd i wszystko poszło gładko. Kiedy nóż przeszedł przez stół bilardowy, rozległo się westchnienie. John i ja staliśmy na przeciwległych końcach rzędu i pochyliliśmy się do przodu, aby spojrzeć na siebie, jakby chcieli powiedzieć: „Tutaj coś mamy”.
JT: Publiczność przyjęła to w niesamowicie poruszający sposób. Zerwali się na równe nogi.
VF: Przeszukali salę prób w prowizorycznych kostiumach Jessiki Brettle i występ był tak doskonały, jak zawsze. To był jeden z najwspanialszych momentów teatralnych w moim życiu. Potem, oglądając pierwszą zapowiedź, było tym wszystkim, czym według mnie był teatr.
JT: Było 270 miejsc, a wszyscy, których spotkałem, twierdzili, że je widzieli. Poinformowało mnie o tym więcej osób, niż mogłoby fizycznie tam być. Sean Connery z pewnością był jednym z nich. Król Karol chciał przyjechać, ale jego ochrona nie mogła sprostać.
EE: Starsi aktorzy podchodzili i mówili: „Ciesz się tym, bo taka reakcja nigdy się nie powtórzy”. Wyśmialibyśmy to. Ale po 20 latach zdałem sobie sprawę, że mieli rację.
Niszczycielski… innowacyjny zestaw, który przełączał się między koszarami a strefą działań wojennych. Zdjęcie: Murdo Macleod/The Guardian
VF: Producenci mówili: „Chcemy tego! Czy może to przyjść do nas?” Niemożliwy Black Watch, który nigdy nie miał trafić w trasę, był w trasie przez siedem lat.
JT: Do Glenrothes przyjechały rodziny zmarłych chłopców. Emun w niczym nie przypominał chłopca, którego grał, ale jego matka podziękowała mi za oddanie go jej na dwie godziny.
EE: Stracili syna w straszny sposób i byli załamani. Przywitałem się, a ojciec powiedział: „Chciałbym ci to dać”. Otworzył pięść i coś wypadło mu z dłoni. Oboje zaczęliśmy go podnosić. To był brelok do kluczy. Po jednej stronie było zdjęcie jego syna w cywilu, a po drugiej syna w mundurze. To, że chciał mi go dać, a wypadło mu z ręki, było tragiczne i piękne zarazem.
podwójny cudzysłów Nawet dzisiaj, kiedy jestem na przesłuchaniu, ludzie wspominają, jak bardzo podobał im się Black Watch
GB: W Nowym Jorku ktoś mi powiedział, że Lou Reed i Rupert Murdoch byli tu tego samego wieczoru. Czczą swoje siły zbrojne w USA i wszyscy okazują im ogromny szacunek, więc trudno było im wówczas krytykować zaangażowanie w Iraku, ale sztuka świetnie tam trafiła. Widziałem to w Austin w Teksasie, gdzie uniwersytet prowadzi duży program dla weteranów i naprawdę nawiązał kontakt z ludźmi, którzy mieli takie doświadczenia.
VF: Czy byliśmy wykorzystywani przez rząd SNP jako narzędzie miękkiej siły? Tak, ale nie podchodziłem do tego cynicznie. Byliśmy teatrem narodowym i zadawaliśmy trudne pytania, jak to jest być Szkotem, a oni nas w żaden sposób nie cenzurowali. To była platforma i to było więcej, niż można było oczekiwać od teatru narodowego działającego drugi rok. Nigdy nie czuliśmy się wykorzystywani, co dało nam status umożliwiający nam prowadzenie innych rozmów z rządem. Zawsze postrzegałem Black Watch tylko jako ogromny prezent.
Vicky Featherstone, nowo mianowana dyrektor Teatru Narodowego Szkocji, w 2004 r. Zdjęcie: Murdo Macleod/The Guardian
EE: Otworzyło mi to wiele drzwi. To był hit i wszyscy chcieli poznać aktorów. Zyskałem amerykańskie kierownictwo i agenta. Nawet dzisiaj, kiedy biorę udział w przesłuchaniu, ludzie wspominają, jak bardzo podobał im się Black Watch.
BF: Wiele lat później poszedłem na przesłuchanie do National Theatre w Londynie i reżyser powiedział: „To niezwykle interesujące. Za każdym razem, gdy spotykam aktora, który grał w Black Watch, zawsze mogę to rozpoznać, ponieważ naprawdę żyje i ma pewność, jak radzi sobie z tekstem”.
Jackie Wylie (obecny dyrektor artystyczny): Black Watch zainspirował całe pokolenie talentów. Jack Lowden, trzeci Cammy, nie miał wątpliwości, że jego kariera rozpoczęła się w Black Watch – miał 20 lat. To umieściło szkocki teatr na globalnej mapie i zdefiniowało firmę.