Strona główna Kultura Recenzja The Last Ship – w szczerym, ale przekonującym musicalu Stinga występuje...

Recenzja The Last Ship – w szczerym, ale przekonującym musicalu Stinga występuje on sam – i Kudłaty | Musicale

7
0


Kiedy Sting mówi, że dorastał w cieniu stoczni, ma to na myśli dosłownie. Na końcu jego ulicy w Wallsend w północnej Anglii w panoramie dominowała fabryka Swan Hunter. Każdego dnia tysiące robotników przechodziło obok jego domu, aby pracować na statkach tak dużych, że zasłaniały słońce. Wizyta królewska wywołała w dzieciństwie objawienie: obserwując Królową Matkę przejeżdżającą czarnym Rolls-Royce’em, Sting zdecydował, że nie chce życia w brzuchu metalowej bestii. Chciał czegoś większego i znalazł to: najpierw jako magnetyczny frontman The Police, potem jako artysta solowy.

Teraz, w wieku 74 lat i 17 nagród Grammy, supergwiazda powraca do stoczni – tym razem do Australii, w odnowionej wersji swojego musicalu The Last Ship. Sting wciela się w główną rolę brygadzisty Jackie White’a, który radzi sobie z zagrożeniem zamknięcia stoczni, zmagając się z pogarszającym się stanem zdrowia. Na scenie do Stinga dołącza nie kto inny jak ikona reggae Kudłaty, który wnosi na scenę ciepło jako przewoźnik z Wallsend, który czuwa nad Jackie.

„W nowym teatrze Glasshouse scena przybrała charakter industrialny, z wysokimi metalowymi rusztowaniami i imponującym dziobem statku”. Foto: Marek Senior

Włączenie Brisbane do międzynarodowego programu The Last Ship – obok kulturalnych stolic Paryża, Amsterdamu i Nowego Jorku – to ważny moment dla Queensland Performing Arts Centre (Qpac), ponieważ stara się ono pozycjonować miasto jako globalny ośrodek artystyczny. W nowym teatrze Glasshouse scena zamieniła się w industrialny krajobraz z wysokimi metalowymi rusztowaniami i imponującym dziobem statku. Zestaw autorstwa renomowanej firmy zajmującej się projektowaniem projekcji 59 Studio jest uderzający i wciągający. Cyfrowe projekcje tak doskonale komponują się z fizyczną scenerią, że czasami trudno jest stwierdzić, gdzie kończy się jedna, a zaczyna druga.

Sting napisał muzykę i teksty do The Last Ship, opierając się na swoim albumie The Soul Cages z 1991 roku i pokoleniowych powiązaniach rodzinnych z przemysłem stoczniowym. Partytura porusza się przez folk, ballady i numery chóralne; fani rozpoznają takie utwory jak Island of Souls, All This Time i When We Dance.

LR: Kudłaty (The Wallsend Ferryman), Annette McLaughlin (Peggy White) i Sting (Jackie White). Zdjęcie: Fotografia Pixeline

Obecność Stinga jest wyraźną atrakcją dla 1500-osobowej publiczności. Wnosi do tej roli surową autentyczność, chociaż jego występ jest bardziej powściągliwy niż w przypadku niektórych jego kolegów z obsady. Jego głos nie ma już mocy epoki Roxanne – nie jest to zaskakujące, biorąc pod uwagę, że było to prawie 50 lat temu. Kudłaty wnosi swój charakterystyczny urok, chociaż prawdopodobnie nigdy nie słyszeliście go śpiewającego w ten sposób, wykraczającego poza swoje korzenie reggae.

Chociaż tytuły z głównych tytułów mogą zapełnić miejsca, szersza obsada podtrzymuje produkcję. Lauren Samuels wyróżnia się jako Meg Dawson, celnik, którego serce zostało kiedyś ze złamanym sercem przez ukochanego z dzieciństwa Gideona Fletchera (Declan Bennett, w roli Stinga luźno wzorowanej na nim samym). Joe Caffrey jest równie fascynujący jak przywódca związku zawodowego Billy Thompson, wnosząc do tej roli autorytet i prezencję. The Last Ship jest najskuteczniejszy, gdy współpracuje cały zespół. Momenty chóralne są pełne mocy i poruszające, wzmacniając główną ideę zbiorowej siły.

The Last Ship został opracowany po raz pierwszy w 2011 roku, a jego premiera miała miejsce w 2014 roku i zebrała mieszane recenzje. Ta wersja zawiera nowe sceny i muzykę oraz zaktualizowane postacie. Zaczyna się powoli, ale nabiera tempa w drugim akcie; Występ Stinga podąża podobną trajektorią. Jednak zakończenie sprawia wrażenie pospiesznego, ze zbyt dużą liczbą wątków zawiązanych zbyt szybko. Węższa narracja wzmocniłaby serial i skróciła jego prawie trzygodzinny czas trwania.

The Last Ship: „Węższa narracja wzmocniłaby serial i skróciła jego prawie trzygodzinny czas trwania”. Foto: Marek Senior

Najważniejsza historia miłosna pomiędzy Meg i Gideonem jest jej najsłabszym punktem; trudno kibicować mężczyźnie, który znika na 17 lat, nie zostawiając jedynie listu do ukochanej kobiety, a potem wraca, spodziewając się, że po prostu zacznie od miejsca, w którym przerwał. Kobiety z „Ostatniego statku” są w większości zaciekłe, odporne i zdecydowane; historia Meg kłóci się z tą złożonością i siłą.

The Last Ship bada śmiertelność, pracę i tożsamość, a także napięcie między tradycją a postępem. Stocznia staje się symbolem wspólnego świata zbudowanego na wspólnej dumie i celu. Choć czasami skłania się ku mdłemu sentymentalizmowi, musical wciąż rezonuje ze współczesnymi obawami dotyczącymi erozji bezpiecznej pracy i kluczowej siły zbiorowego działania.

Sting chciał kiedyś być jak statki w Wallsend, które wypłynęły w morze i nigdy nie wróciły. Z perspektywy czasu zmienił się jego pogląd na miejsce, z którego tak bardzo chciał uciec. „Moja społeczność uczyniła mnie tym, kim jestem. Dała mi poczucie godności i poczucie etyki pracy, które nadal mam” – powiedział niedawno AP. „Chciałem podziękować mojej społeczności i moim rodzicom, a opowiadanie tej historii jest na to sposobem. Kiedy uciekasz ze społeczności, aby prowadzić inne życie, część ciebie chce wrócić i zadośćuczynić. To jest mój sposób na zadośćuczynienie. „

W „Ostatnim statku” to pragnienie jest szczere i płynące z serca – nawet jeśli narracja nie zawsze spełnia emocjonalne ambicje.

„The Last Ship” można oglądać w Glasshouse Theatre w Queensland Performing Arts Centre do 3 maja