Strona główna Sport Jeśli Newcastle naprawdę chce być traktowane poważnie, Eddie Howe musi dołączyć do...

Jeśli Newcastle naprawdę chce być traktowane poważnie, Eddie Howe musi dołączyć do exodusu | Eddiego Howe’a

7
0


Nawet gdy latem ubiegłego roku ujawniono terminarz spotkań, można było przewidzieć, że połowa marca będzie punktem krytycznym dla Newcastle. Gdyby dotarli do ćwierćfinału Ligi Mistrzów i wygrali derby Tyne-Wear na St James’ Park, wiele innych frustracji mogłoby zostać zapomnianych. Co więcej, mecz z Sunderlandem musiałby zostać przełożony, gdyby Newcastle dotarło do trzeciego finału Pucharu Carabao od 2023 roku.

Wydaje się, że te dni świętowania rok temu minęły już bardzo dawno temu, ale nastrój mógł z łatwością być zupełnie inny. Newcastle było lepszą drużyną w 1/8 finału Ligi Mistrzów u siebie z Barceloną. Jedynie oddanie głupiego rzutu karnego w końcówce pozbawiło ich zwycięstwa i stwarzali stałe zagrożenie do przerwy w pierwszej połowie meczu na wyjeździe. Dopiero w drugiej połowie rewanżu mecz im się wymknął: porażka 7:2 sprawiła, że ​​różnica między zespołami wydawała się znacznie większa, niż była w rzeczywistości.

Derby równie dobrze mogły zostać wygrane. Newcastle prowadziło do przerwy i trafiło w słupek. Mają jednak piąty najgorszy wynik w drugiej połowie spośród wszystkich drużyn Premier League w tym sezonie, co rodzi pytania o ich kondycję. Sunderland wrócił, zwycięzca Briana Brobbeya po prostym podaniu Granita Xhaki. Nie ma zbyt wielu podobieństw między Barceloną Hansiego Flicka a Sunderlandem Régisa Le Brisa, jednak obaj wykorzystali zaskakującą przestrzeń w pomocy Newcastle w końcówce meczu.

I tak sezon, który balansował na krawędzi, pogrążył się w frustracji. Poważnie mówi się, że Eddie Howe może znajdować się pod presją. Z pewnością dyrektor naczelny, David Hopkinson, nie udzielił w tym tygodniu żadnego wielkiego poparcia dla Howe’a. Mając możliwość poparcia go, Hopkinson powiedział jedynie, że „o przyszłości porozmawiamy, gdy nadejdzie czas”, co zabrzmiało wyraźnie złowieszczo.

Howe przybył w listopadzie 2021 r., miesiąc po wykupieniu przez Arabię ​​Saudyjską własności Mike’a Ashleya. Szczerze i grzecznie wprowadził klub w erę Funduszu Inwestycji Publicznych, w dużej mierze unikając niewygodnych rozmów na temat praw człowieka. Dwukrotnie poprowadził Newcastle do Ligi Mistrzów. A co najwspanialsze, poprowadził ich do Pucharu Carabao, ich pierwszego krajowego trofeum od 70 lat. W zeszłym sezonie nikt nie sugerował, że powinien zostać zwolniony na tym etapie.

Jednak pytanie nie dotyczy występów na boisku, a raczej struktur w klubie. Większość tego, co poszło nie tak w tym sezonie, można przypisać słabej rekrutacji, a Howe miał w tym znaczący udział. Pod nieobecność dyrektora sportowego bratanek Howe’a, Andy Howe, latem ubiegłego roku współpracował ze Stevem Nicksonem przy rekrutacji do pierwszego składu.

Sprzedaż Aleksandra Isaka została potraktowana wyjątkowo źle. Saga mogła zdominować lato, a kiedy napastnik opuścił boisko w końcówce okienka, poczułem się jak porażka. Biorąc pod uwagę, że Szwed jest tak zdeterminowany do odejścia, lepszą opcją byłoby z pewnością podniesienie stawki tak wysoko, jak to możliwe i pomachanie mu, dając wystarczająco dużo czasu, aby część dochodów przeznaczyć na wzmocnienie szerszego składu. Być może nigdy nie było to możliwe, ale hierarchia posiadająca większą wyobraźnię mogła przynajmniej spróbować zawrzeć umowę, która pozwoliłaby Liverpoolowi pozyskać Isaka w zamian za zapewnienie Newcastle wyraźnej szansy na Hugo Ekitiké.

Sandro Tonali, Anthony Gordon i Tino Livramento mogą odejść latem. Zdjęcie: Serena Taylor/Newcastle United/Getty Images

Newcastle miało nieszczęście, że Yoane Wissa doznał kontuzji wkrótce po dołączeniu do drużyny, ale zakontraktowali Nicka Woltemade’a, nie mając tak naprawdę jasnego pojęcia, co zrobią z zawodnikiem o niekonwencjonalnym zestawie atrybutów. Anthony Elanga i Jacob Ramsey wywarli ograniczony wpływ, co oznacza, że ​​na tym etapie jedynie Malick Thiaw z letnich transferów można uznać za sukces.

W rezultacie drużynie brakowało niezbędnej głębi, aby sprostać dodatkowym wymaganiom Ligi Mistrzów, a także dotarciu do półfinału Pucharu Carabao i piątej rundy Pucharu Anglii. Jeśli Newcastle wyglądało na zmęczone, jak to często bywa w drugiej połowie, nie jest to zaskakujące.

Pytanie brzmi zatem dlaczego i sprowadza się to do szerszych struktur. Newcastle niewiele mogło zrobić w sprawie odejścia Dana Ashwortha do Manchesteru United. Jednak Paul Mitchell, jego następca na stanowisku dyrektora sportowego, rozczarował się i to jego odejście spowodowało letnią próżnię. Mitchell nie był pod wrażeniem własności klubu, ale podobno pokłócił się również z Howe’em w sprawie uwarunkowań zawodników. Ross Wilson objął stanowisko dyrektora sportowego w październiku za zgodą Howe’a, ale stoi przed poważnymi wyzwaniami, wykraczającymi nawet poza sugestie, że proces podejmowania decyzji wśród właścicieli Newcastle nie jest tak płynny, jak powinien.

Choć klub upiera się, że decyzja o sprzedaży stadionu spółce zależnej stanowi jedynie usprawnienie biurokracji, finanse znalazły się pod takim obciążeniem, że Newcastle grozi kara UEFA za 2025 rok. Sprzedaż Isaka i powrót do Ligi Mistrzów powinny złagodzić presję, natomiast przejście z przepisów dotyczących rentowności i zrównoważonego rozwoju na niezakotwiczony współczynnik kosztów składu powinno przynieść korzyści właścicielom z najgłębszymi kieszeniami, nie jest jednak jasne, jak bardzo PIF jest zaangażowany, biorąc pod uwagę ogólne oszczędności Arabii Saudyjskiej. Dyskusje na temat nowego stadionu są zauważalne ze względu na jego nieobecność już od prawie roku. Samo to malejące zainteresowanie mogło uchronić Howe’a przed kontrolą.

Przedstawiony przez Hopkinsona opis Newcastle nie jako klubu sprzedającego czy kupującego, ale klubu handlowego, wydaje się realistyczny, ale było też wrażenie, że przygotowuje kibiców na odejście, a Sandro Tonali, Anthony Gordon i Tino Livramento byli prawdopodobnie w drodze. Oznacza to, że nawet jeśli warunki gospodarcze ulegną pogorszeniu, Newcastle może nie być skłonne do wykorzystania tej okazji, a prawdopodobny brak rozgrywek Ligi Mistrzów w przyszłym sezonie resetuje parametry.

Podstawową kwestią jest jednak sposób zarządzania Newcastle i stopień wpływów, jakie Howe zgromadził w obliczu braku jasno określonej hierarchii. Jeśli chodzi o względy na boisku, nie ma powodu, aby go zastępować, a bez napięcia, jakie stwarza europejska piłka nożna, forma i tak prawdopodobnie ulegnie poprawie. Jeśli jednak Newcastle poważnie myśli o zmianie kultury w klubie i staniu się poważną, nowoczesną organizacją, może się okazać, że odejście Howe’a będzie niezbędną częścią ich restrukturyzacji.