Musiało się to zakończyć w ten sposób: długa i żmudna odyseja, która rozpoczęła się w 1982 roku na rozpadającym się tarasie, zakończyła się w szare, dżdżyste grudniowe popołudnie, kiedy moja drużyna przegrała 3:0 na zupełnie nowym stadionie, nazwanym we współpracy z międzynarodową firmą prawniczą. Wspaniałe zwycięstwo na wyjeździe dzięki zwycięzcy w ostatniej chwili byłoby zbyt poetyckie. Tak właśnie miało być, kiedy w końcu ukończyłem 92.
Podobnie jak w przypadku tamtego meczu z Evertonem, większość meczów rozegrali kibice Nottingham Forest na wyjeździe; inni jako neutralni. Wiele byłem świadkiem i wiele się nauczyłem dzięki temu absurdalnemu, ale w pełni satysfakcjonującemu przedsięwzięciu oraz wielu przebytym milom. Po pierwsze, lojalność okazywano przez ostrożne przytrzymywanie szalika w oknie, tak aby szalik trzepotał na zewnątrz. Zostało to zastąpione naklejką na samochód osobowy lub spersonalizowaną tablicą rejestracyjną, a nasze społeczeństwo jest przez to znacznie gorsze.
W dzisiejszych czasach odwiedzenie obiektu znajdującego się w odległości krótkiego spaceru od centrum miasta to rzadka przyjemność – wydaje się, że to wielki dzień spędzony poza domem. Co ważniejsze, sprzyja poczuciu miejsca: wiesz, gdzie jesteś, masz poczucie bycia gdzieś, czego nie uzyskasz spacerując po terenie przemysłowym przy obwodnicy czy parku naukowym. (Przepraszam – w pewnym sensie – Colchester, Oxford, Shrewsbury. Chylę czoła przed Luton, Peterborough i Sheffield United, żeby wymienić tylko kilka.)
Wszyscy wiemy o Griffin Park i jego słynnym pubie na każdym rogu. Jednak do czasu, gdy ziemia przeżyła ostatnie skurcze, nie wszystkie z nich były jeszcze otwarte. Najbliższe puby zamykają się w zastraszającym tempie. Tymczasem kluby piłkarskie są coraz bardziej zajęte odwiedzalnością i zadawaniem sobie pytania, w jaki sposób mogłyby wycisnąć więcej pieniędzy od swoich fanów. Rozwiązanie? Niech kupują piwo w ziemi. W ten sposób nowoczesny stadion wbudował bar w fantazyjną nową trybunę. Niektóre z nich są całkiem niezłe, szczególnie gdy w pobliżu nie ma pubów.
Za bramką wciąż można znaleźć wiele tarasów, na których można stanąć. A w wyższych ligach bezpieczna pozycja jest obecnie powszechna, co nasuwa pytanie: jak trudno było to wdrożyć? Okres pomiędzy bezpiecznym staniem, które wydawało się dziwne i fantastyczne, a wszechobecnością, był krótki. Fani piłki nożnej mogą mieć ładne rzeczy, nie niszcząc ich.
Jak cudownie jest udać się na nowy stadion i odtworzyć w głowie słynne gole, które widziałeś w telewizji: to właśnie tam Jimmy Glass strzelił gola, dzięki czemu Carlisle United zachował status ligowy. Powinny być wirtualne niebieskie tablice na tego typu rzeczy. W związku z tym radość można znaleźć w utracie kontaktu z grą podczas googlowania Percy’ego Ronsona (Fleetwood) lub Erica Whalleya (Accrington), aby dowiedzieć się, dlaczego są tak szanowani, że ich imieniem nazwano stoisko lub bar.
Nowoczesne ultra. Od tak dawna zazdrościliśmy niemieckim kibicom za machanie flagami, ciągłe skandowanie i poczucie tożsamości. Jednak zamiast brać najlepsze fragmenty i przekształcać je we własny klub, niektórzy fani po prostu je skopiowali. Oczywiście mile widziane jest wszystko, co wniesie do gry odrobinę atmosfery. Jednak noszenie jakiegoś munduru, niezmiennie w całości na czarno, w celu ugruntowania własnego fandomu, wydaje się dziwne. Ma w sobie nutkę wyższości, jakby chciał powiedzieć, że jesteśmy prawdziwymi fanami i nie możesz być w naszym klubie ani tak ultra jak my, dopóki nie ubierzesz się na czarno i nie będziesz dużo skakać. Być może będziesz musiał zostać przez nas przesłuchany w pubie, jeśli chcesz dołączyć, aby sprawdzić, czy masz odpowiedni klimat.
Wygląda na to, że większość klubów ma swój własny dziecięcy skład – Barrow są wyraźnie widoczne, zwłaszcza gdy ich drużyna zdobywa bramkę na Holker Street End i rusza w stronę kibiców gości po swojej prawej stronie. Oczywiście machaj flagą, śpiewaj piosenki, rób to wszystko, ale czy jakiś mundur jest naprawdę potrzebny?
Kibice Arsenalu wywieszają flagi przed meczem z Newcastle w Premier League. Zdjęcie: Andrew Couldridge/Action Images/Reuters
Wszędzie wiszą wielkie flagi. Kluby mają nawet oficjalne machanie dużą flagą. Świetnie wygląda, gdy wielka flaga przesuwa się z końca stojaka na drugi, podczas gdy na pozostałych stojakach powiewają flagi. Ale jeśli chodzi o bezpieczną pozycję, dlaczego tak długo mówiono nam, że nie są mile widziani? Byli źle widziani i zniechęceni, a każdy, kto ośmielił się machać flagą, aby pokazać swoje wsparcie, był atakowany przez chętnych stewardów.
Tak naprawdę nadal trudno jest wprowadzić taką flagę do gry bez uprzedniej zgody. Wygląda na to, że kluby chcą mieć takie widowisko, ale chcą też je posiadać, aby było to w jakiś sposób oficjalne, tak jakby nie można było ufać kibicom, że prawidłowo machają flagami, więc lepiej sami zajmijmy się machaniem flagami. Niezależnie od tego, więcej dużych flag i oby tak dalej; po prostu pozwól fanom rozwiązać to sami.
Kosze z okazjami w sklepach klubowych pod koniec sezonu kryją skarb. Możesz kupić wszelkiego rodzaju niezwykłe pamiątki, a to idealny moment na spakowanie koszulki, ponieważ klub stara się odwrócić wzrok od nowego stroju. Brawa dla Walsalla za sprzedaż ich za jedyne dziesięciocentówkę i dodatkową premię za umieszczenie na przodzie napisu „Poundland”.
A skoro już mowa o sponsorach, jednym ze sposobów na załagodzenie nudnej gry jest zwrócenie uwagi na tablice reklamowe: można spekulować, czym jest lub czym zajmuje się Betterwave w Accrington i zastanawiać się, jak niezawodne są dachy D Catchesides w rejonie Bromley. Ogromny gmach Britconu w Scunthorpe rodzi szereg pytań dotyczących współczesnych problemów politycznych i społecznych. Wystarczy odpowiednio dokładnie przeskanować stadion – szczególnie w jego północno-zachodniej części – aby zawsze znaleźć się daleko od reklamy Rainham Steel.
Organizowane pokazy sztucznych ogni to zdecydowanie wydarzenie w niższych ligach. Kto wiedział, że były tak mocno reklamowane? Kto wiedział, że to coś? Takie wydarzenia są częściej reklamowane niż koncerty Eltona Johna na terenach prowincji. Podobnie jak ultrakultura, powiewanie flagami i bezpieczne stanie, murale wokół stadionów w końcu weszły do głównego nurtu futbolu, czyniąc tradycyjny spacer po nowym stadionie kuszącym. Możesz nawet aktywnie szukać tego, co widziałeś w Internecie. Takie rzeczy tworzą poczucie tożsamości obszaru i to nie w sposób zagrażający, ale raczej w ciepły i zachęcający sposób „przyjdź i zobacz, kim są tutaj nasi bohaterowie”. A ty niezmiennie stoisz tam, zgadzając się, kiwając głową i myśląc: „Tak, to był jakiś gracz, prawda?”
A jednak przez te 43 lata były też stałe elementy. Późną jesienią wkraczasz na teren zamglony w słońcu i wychodzisz w ciemną, zimową czerń. To sprawia, że czujesz, że coś osiągnąłeś w sobotę. „Zrobisz coś miłego w weekend?” pytanie do kolegi z pracy uniwersalnej przyjdzie w poniedziałek. Tak. Tak, zdecydowanie.
To jest artykuł Davida Marplesa z „When Saturday Comes”.