„Mam szczególny zestaw umiejętności. Umiejętności, które nabyłem podczas bardzo długiej kariery. Jesienią mogę się trochę potknąć. Mogę się trochę zirytować w stosunku do ekipy kamery telewizyjnej lub sarkastycznie oklaskiwać sędziego. Ale będę cię ścigać. Dopadnę cię. Najprawdopodobniej o włos doprowadzę cię do linii w bolesnym pościgu o tytuł. „
Witamy w Pep w kwietniu, franczyzie. W którym wściekle intensywny, łysy, chudy mężczyzna staje się seryjnym mścicielem o tytuł mistrza ligi wiosną. Na zakończenie uroczystego zwycięstwa 3:0 jedną ręką na kierownicy na Stamford Bridge, rekord Manchesteru City z kwietnia z ostatnich czterech lat wynosi: rozegrał 23 mecze, wygrał 19, cztery zremisował we wszystkich rozgrywkach.
Tytuł mistrzowski jest teraz „w ich rękach”. To prawda, że jest to również w rękach Arsenalu. Ale ręce City wyglądają na stabilniejsze, bardziej mięsiste i mocniej owinięte na linie. Nawet kluczowy moment niedzieli miał charakter kinowy, montażowy i emocjonalny.
Minęło prawie 51 minut, kiedy Nico O’Reilly strzelił pierwszego gola, uderzając głową z bliskiej odległości tuż przed kibicami City. Prawie był to główkowy strzał, a bramkarz wciąż był na linii. Głównie był to moment z poczuciem działania szerszych sił.
Słońce pozostało w tym kącie, wkradając się przez krawędź trybuny na tyle, by skąpać kibiców City w słabym żółtym świetle, gdy O’Reilly podbiegł do nich, chłopak z akademii świętujący gola, który potencjalnie mógł dać tytuł mistrzowski. Nawet koszulki City wyglądały zaskakująco i świetliście, a ostry niebiesko-żółty strój wyjazdowy w stylu tie-dye, który wygląda jak kostium z dramatu science-fiction ITV z lat 80. lub zbiór zszytych razem torebek z nawozami rolniczymi, jest w porządku.
City strzeliło trzy gole w ciągu 17 minut, a Marc Guéhi i Jérémy Doku dodali jeszcze inne, a pomoc i obrona Chelsea rozsunęły się niczym zniszczona paciorkowa kurtyna.
Zatem oto jesteśmy i obserwujemy zdecydowaną zmianę wibracji. Ten sezon często wydawał się preludium do czegoś, co się dzieje, pre-narracją. Za każdym razem, gdy wydawało się, że nastąpi jakiś decydujący zwrot, akcja po prostu toczyła się dalej. Pościg samochodowy, który zamienia się w wypadek z uszkodzonym rozrusznikiem. Scena walki, w której wszyscy po prostu decydują się o tym porozmawiać.
Może to jest ta historia. Zawalić się. Ból. Totalny atak Arsenalu. Już i tak trudno było patrzeć na wykrzywienia gry Arsenalu, od z pewnością najbardziej bolesnego dziewięciopunktowego prowadzenia w historii, aż po sobotnią porażkę z Bournemouth u siebie.
Porażka w środku tygodnia, porażka z City w przyszły weekend, a Arsenal ma teraz szansę na czterokrotną stratę w ciągu 16 dni i sześciu meczów. Z pewnością będzie więcej zwrotów akcji. Ale rusztowanie jest na swoim miejscu. I już wydaje się, że jest to trochę dużo, trochę nieuzasadnione. Być może pozostałe gry powinny być pikselowane lub zawierać jakieś ostrzeżenie o uruchomieniu.
Pep Guardiola próbuje pocieszyć Cole’a Palmera po zwycięstwie Manchesteru City. Zdjęcie: Tom Jenkins/The Guardian
Tak to teraz może wyglądać w lidze. City zakończyło dzień z sześcioma punktami straty do lidera, mając jeszcze jeden mecz do rozegrania. Wygraj na stadionie Etihad w przyszłą niedzielę i zdobędziesz trzy punkty. Następnie w środę City rozegra swoje mecze, a Burnley na wyjeździe. Wygraj i punkty będą na szczycie, Arsenal już w odwrocie, a zespół jedzie w złym kierunku po podróżniku.
Dla kontrastu, City gra z rzadką wiosenną energią psa alfa. W trzech ostatnich meczach pokonali liderów ligi, posiadaczy tytułu i klubowych mistrzów świata. Dziewięć goli strzelonych, żaden nie stracony, pięciu różnych strzelców. To zespół, który może sobie teraz pozwolić na całkiem wygodne zwycięstwo, nawet jeśli jego środkowy napastnik biega wokół meczu piłki nożnej.
Ubóstwo występów Chelsea jest być może równie istotne dla ogólnego stanu ligi. Liam Rosenior wygląda jak menadżer: lśniące białe tenisówki, dzianina alfa bloke. Jednak do tej pory rozegrał sześć meczów przeciwko Guardioli, Luisowi Enrique i Mikelowi Artecie i wszystkie przegrał. Nie jest to zaskakujące. Rosenior ma zerowe doświadczenie na tym poziomie, wszedł w połowie sezonu, przejmując projekt rozrywkowy, izbę rozliczeń talentów, zespół, który nie jest zespołem.
Chelsea pokazała trochę energii po przerwie w pierwszej połowie. Guardiola czasami sprawiał wrażenie lekko zaniepokojonego, krocząc po swoim prostokącie w kurtce i ciemnobrązowych butach biznesowych jak aktuariusz podczas pieszej wycieczki. W międzyczasie można było zauważyć, jak duże jest teraz City, Bernardo Silva biegał jak pojmany książę pomiędzy tą kolekcją jednostek i mięśniakami.
Guardiola jest w tym po prostu stary. Niedawne dodatki, z których wiele zostało wrzuconych na stałe, stały się kluczowymi graczami. Premier League prawdopodobnie powinna być zadowolona z takiego obrotu wydarzeń. City przynajmniej wygląda na funkcjonalną drużynę piłkarską z najwyższej półki. Wyglądają na zaciekawionych tytułem. Nie wyglądają na przerażonych. Wyglądają, jakby wiedzieli, że chodzi o zwycięstwo. Pod koniec wyglądało na to, że zespół zrobił decydujący krok w sezonie, w końcu odzyskując swój kształt.