Strona główna Sport Koniec czekania: przybycie Ety na stanowisko głównego trenera przełamuje bariery dla kobiet...

Koniec czekania: przybycie Ety na stanowisko głównego trenera przełamuje bariery dla kobiet w piłce nożnej | Unia Berlina

10
0


Dla Marie-Louise Ety może się to wydawać kolejnym dniem w biurze. Szersze znaczenie będzie jednak jeszcze większe, gdy w ten weekend będzie nadzorowała Union Berlin w decydującym meczu Bundesligi z Wolfsburgiem. Tworzy się historia i przełamana zostaje kolejna bariera: będzie to pierwszy raz, kiedy kobieta mianowana głównym trenerem męskiej drużyny przejmie poprowadzenie spotkania w jednej z pięciu najlepszych lig Europy.

Eta została tymczasowo objęta sterami po tym, jak w sobotę zwolniono jej poprzednika Steffena Baumgarta. Union właśnie przegrał 3:1 z najniżej plasującym się w tabeli Heidenheimem i na pięć meczów przed końcem sezonu nie mógł być pewien, czy pod koniec sezonu uda mu się pogodzić ze strefą zrzutu. Mają siedem punktów przewagi nad miejscem barażowym o utrzymanie, ale seria dwóch zwycięstw w 14 meczach równa się swobodnemu spadnięciu. Union potrzebował najlepszej osoby, aby go aresztować, kluczowa była pewna forma ciągłości, więc 34-letni Eta, niezwykle ekscytująca perspektywa, był oczywistym wyborem.

To przełomowy ruch i nic dziwnego, że Union, będący wzorem postępu w ostatnich latach swojej kariery, to klub robiący świeże postępy. Ale nie jest też zaskoczeniem, że Eta dostosowała się do rachunku. Przejęła już wyłączną odpowiedzialność za męską drużynę, prowadząc Union do zwycięstw, remisów i porażek na początku 2024 roku, kiedy zawieszono ówczesnego głównego trenera Nenada Bjelicę. Pracowała wówczas jako jedna z asystentek Bjelicy, będąc pierwszą kobietą na takim stanowisku w historii Bundesligi. Eta, ciesząca się dobrą opinią od czasu, gdy trenowała drużynę mężczyzn do lat 19, robi kolejny krok w nieuniknionym rozwoju.

W wywiadzie sprzed trzech lat Eta powiedziała, że ​​ma nadzieję „przekonać jakością i treścią”, a nie skorzystać z jakichkolwiek symboli. Żadna z nich nie została przyznana trenerowi, którego drużyna do lat 19 była chwalona za ambitne podejście. Ci, którzy byli świadkami pracy Ety z pierwszej ręki, mówią o naturalnej energii i obecności. Te cechy, w połączeniu z przenikliwością taktyczną, będą potrzebne, aby wydobyć Unię z kryzysu.

Eta została pierwszą kobietą, która w sezonie 2023-24 pracowała w Bundeslidze na stanowisku asystenta menedżera. Zdjęcie: Annegret Hilse/Reuters

Jej awans nie umknął uwadze Sariny Wiegman, która złożyła hołd w poniedziałek na konferencji prasowej przed meczem Anglii kobiet z Hiszpanią. „To wspaniale” – powiedział Wiegman. „Ona jest pionierką. I tak myślę, że to była kwestia czasu. To ekscytujące, pokazuje, że futbol znów się rozwija. Wszędzie są kobiety w społeczeństwie, a następnym krokiem będzie to, że będzie to dotyczyć także piłki nożnej, mężczyzn i kobiet. „

Wiegman wyczekiwał dnia, w którym futbol będzie ślepy na płeć i płeć osób kierujących jego zespołami. Wielu mężczyzn z sukcesem trenowało drużyny kobiece i istnieją wszelkie powody, aby sytuacja odwrotna stała się na porządku dziennym. Niemcy przyjęły tę propozycję szybciej niż większość: Sabrina Wittmann, główna trenerka trzecioligowego klubu FC Ingolstadt, jest na dobrej drodze do świętowania w czerwcu drugiej rocznicy swojej pracy.

We Francji była trenerka reprezentacji narodowej, Corinne Diacre, zarządzała drużyną Ligue 2 Clermont Foot w latach 2014–2017. Tymczasem żadna kobieta nie poprowadziła jeszcze profesjonalnej męskiej drużyny w meczu towarzyskim w Anglii. Hannah Dingley, obecnie dyrektorka akademii dziewcząt w Manchesterze City, przez krótki okres pełniła funkcję tymczasowej menadżerki Forest Green Rovers przed sezonem 2023–2024.

Prawie na pewno pobyt Ety w męskim gronie będzie krótkotrwały, przynajmniej w tym przypadku. Podpisała kontrakt, aby zostać głównym trenerem kobiecej drużyny Union, znajdującej się obecnie w środku tabeli Frauen Bundesliga, po zwolnieniu Baumgarta i oczekuje się, że obejmie tę rolę w przyszłym sezonie. Niemniej jednak, pomimo całego nacisku na zwykłe sprawy, powierzenie jej misji przetrwania mężczyzn ma głęboką symbolikę: w ciągu najbliższego miesiąca aspirujące trenerki z całego świata będą mogły przejść do jednej z największych lig świata i zobaczyć, jak urzeczywistniają się niegdyś nie do pomyślenia ambicje.

Eta zgodziła się zostać głównym trenerem żeńskiej drużyny Union Berlin w przyszłym sezonie. Zdjęcie: Annegret Hilse/Reuters

Pośród fali poparcia dla Ety wybuchły, jak zwykle, pożary, z którymi trzeba było walczyć. Internetowy trolling nigdy nie powinien pojawiać się na tym terytorium, jednak przy przygnębiającej przewidywalności niewielka mniejszość reakcji na nową rolę Ety pochodzi prosto z epoki kamienia łupanego. Konto Union na X stanowczo stanęło w jej obronie, obrzucając liczne pikantne odpowiedzi na niektóre z bardziej nieaktualnych postów. „Ale właśnie taki jesteś, seksista” – powiedział jednemu z użytkowników, który stwierdził, że „wstydliwe” byłoby, gdyby jakikolwiek inny trener Bundesligi przegrał z Etą, jednocześnie twierdząc, że nie jest seksistowski. Związek okrzyknął ją „boginią futbolu”, zmieniając swoje zwykłe pozdrowienia dla zawodników i trenerów płci męskiej.

Widok Ety, zwyciężczyni Ligi Mistrzów z Turbine Potsdam podczas swojej kariery, przechadzającej się w sobotę po strefie technicznej, jeszcze bardziej uwydatni takie nastawienie. W zeszłym roku mówiła o zachwycie, „kiedy otrzymujesz wiadomości od młodych kobiet lub dziewcząt, które udało ci się zainspirować i zmotywować”. Natychmiastowy kontakt z ludźmi Unionu jeszcze bardziej zasugeruje, że te talenty mają szeroki zasięg, ale niezależnie od ich losu, Eta popchnęła futbol w nowym, spóźnionym kierunku, wyłącznie dzięki talentowi i zastosowaniu.