Lokalna telewizja pokazała, że Partia Nacjonalistyczna Bangladeszu zwyciężyła w piątek w miażdżących wyborach parlamentarnych, zapewniając sobie imponujący mandat w kluczowym głosowaniu, które ma przywrócić stabilność polityczną w tym państwie Azji Południowej.
W czwartek wybory parlamentarne były pierwszym głosowaniem w Bangladeszu od czasu powstania kierowanego przez pokolenie Z w 2024 r., które obaliło długoletnią premier Szejka Hasinę. Wyraźny wynik uznano za kluczowy dla stabilności w liczącym 175 milionów kraju kraju z większością muzułmańską po miesiącach śmiertelnych zamieszek przeciwko Hasinie, które zakłóciły życie codzienne i uderzyły w główne gałęzie przemysłu, w tym sektor odzieżowy drugiego co do wielkości eksportera odzieży na świecie.
Były to także pierwsze wybory krajowe po niedawnych buntach kierowanych przez osoby poniżej 30. roku życia, które przetoczyły się przez cały region. Głosowanie w Nepalu ma się odbyć w przyszłym miesiącu.
BNP płynie po zwycięstwo
Sondaże dały BNP przewagę, a partia spełniła prognozy, a koalicja, którą dominuje, zdobyła 209 mandatów, co zapewniło przeważającą większość dwóch trzecich w 300-osobowej Jatiya Sangsad, czyli Izbie Narodu, pokazała Jamuna TV.
Wkrótce po zdobyciu większości w nocnym podliczeniu głosów partia podziękowała i pogratulowała obywatelom oraz wezwała do specjalnej modlitwy w piątek w intencji dobra kraju i jego obywateli.
„Pomimo wygrania wyborów do parlamentu krajowego dużą większością głosów, BNP nie zorganizuje żadnej uroczystej procesji ani wiecu” – stwierdziła partia w oświadczeniu i wezwała ludzi do modlitwy w meczetach, świątyniach, kościołach i pagodach w całym kraju. Na czele BNP stoi główny kandydat na premiera Tarique Rahman, 60-letni syn byłej premier Khaledy Zii i byłego prezydenta Ziaura Rahmana.
Obietnice kampanii obejmowały pomoc finansową dla biednych rodzin, 10-letni limit jednej osoby na pozostanie premierem, pobudzenie gospodarki za pomocą środków obejmujących inwestycje zagraniczne oraz politykę antykorupcyjną.
Jamaat obiecuje pozytywny sprzeciw
Shafiqur Rahman, szef głównego rywala BNP, islamistycznego Dżamaat-i-Islami, przyznał się do porażki, a jego sojusz kierowany przez partię miał zaledwie 68 mandatów. Rahman powiedział, że Dżamaat nie będzie angażował się w „politykę opozycji” dla niej. „Będziemy prowadzić pozytywną politykę” – powiedział reporterom.
Narodowa Partia Obywatelska (NCP), kierowana przez młodych działaczy, którzy odegrali kluczową rolę w obaleniu Hasiny i była częścią sojuszu pod przywództwem Dżamaatu, zdobyła zaledwie pięć z 30 mandatów, o które walczyła.
Pomimo miażdżącego wyniku wybory były postrzegane jako pierwsze od lat prawdziwie konkurencyjne głosowanie w Bangladeszu. Partia Hasiny, Liga Awami, która rządziła krajem przez ponad 15 lat, aż do jej obalenia, została wykluczona z udziału w wyborach.
W czwartek frekwencja wydawała się być na właściwym poziomie i przekroczyła 42% odnotowane w ostatnich wyborach w 2024 r. Lokalne media podały, że spodziewano się, że ponad 60% zarejestrowanych wyborców oddało karty do głosowania.
Na kartach do głosowania wzięło udział ponad 2000 kandydatów, w tym wielu niezależnych, a co najmniej 50 partii walczyło o mandaty, co stanowi rekord kraju. Głosowanie w jednym okręgu zostało przełożone po śmierci kandydata.
Równolegle z wyborami odbyło się referendum w sprawie szeregu reform konstytucyjnych, w tym powołania neutralnego rządu tymczasowego na okresy wyborcze, przekształcenia parlamentu w dwuizbową władzę ustawodawczą, zwiększenia reprezentacji kobiet, wzmocnienia niezależności sądów i wprowadzenia limitu dwóch kadencji premiera.
Oficjalnie nie podano żadnych informacji na temat wyniku referendum. Wiodąca lokalna gazeta Daily Star podała, że 73 procent z prawie 296 000 głosów oddanych w referendum odpowiedziało „tak”, a reszta powiedziała „nie”.
Hasina nazywa głosowanie farsą
Hasina przebywa na dobrowolnym wygnaniu w długoterminowych sojuszniczych Indiach, co zerwało więzi między Dhaką a New Delhi i otworzyło Chinom okno na rozszerzenie swoich wpływów w Bangladeszu.
W oświadczeniu przesłanym po zamknięciu lokali wyborczych Hasina określiła wybory jako „starannie zaplanowaną farsę”, przeprowadzoną bez jej partii i realnego udziału wyborców. Powiedziała, że zwolennicy Ligi Awami odrzucili ten proces.
„Żądamy unieważnienia tych bezgłosowych, nielegalnych i niekonstytucyjnych wyborów… usunięcia zawieszenia nałożonego na działalność Ligi Awami i przywrócenia obywatelom praw wyborczych poprzez zorganizowanie wolnych, uczciwych i inkluzywnych wyborów pod neutralnym rządem tymczasowym” – powiedziała.
Przeciwnicy Hasiny twierdzą, że wybory pod jej rządami często były zakłócane przez bojkot i zastraszanie.








