To Lam został w piątek ponownie wybrany na stanowisko sekretarza generalnego rządzącej Wietnamem Komunistycznej Partii. Wszystko wskazuje na to, że stanie się najpotężniejszą postacią w kraju od dziesięcioleci. Analitycy spodziewają się, że obejmie urząd prezydenta, odchodząc od wietnamskiej tradycji kolektywnego przywództwa.
Lam, 68-latek, zobowiązał się do przyspieszenia wzrostu gospodarczego i został jednogłośnie wybrany na to stanowisko przez 180-osobowy Komitet Centralny na zakończenie Krajowego Kongresu Partii, który odbywał się od poniedziałku do piątku.
Nie ogłoszono formalnego ogłoszenia o objęciu urzędu prezydenta. Jednak skład nowo wybranego, 19-osobowego Biura Politycznego, najwyższego organu decyzyjnego partii, „mocno sugeruje”, że Lam będzie nadal koncentrował swoją władzę na sprawowaniu urzędu prezydenta, powiedział Le Hong Hiep, pracownik naukowy singapurskiego Instytutu ISEAS–Yusof Ishak.
Dodał, że taka konsolidacja mogłaby przyspieszyć podejmowanie decyzji i przeforsować reformy, ale grozi osłabieniem kontroli wewnątrzpartyjnej i skomplikowaniem sukcesji. Model ten odzwierciedla struktury władzy w Chinach pod rządami Xi Jinpinga i sąsiedniego Laosu.
Kongres zajął się kwestią tego, czy Wietnam do roku 2045 będzie w stanie przekształcić się w gospodarkę o wysokich dochodach, stawiając sobie za cel roczny wzrost gospodarczy na poziomie co najmniej 10% w latach 2026–2030.
Przywódcy partii twierdzą, że będzie to wymagało wyjścia poza tanią siłę roboczą i wzrost oparty na eksporcie na rzecz wzrostu produktywności, technologii i silniejszego sektora prywatnego.
„Musimy osiągnąć dwucyfrowy wzrost, aby zrealizować wyznaczone cele” – powiedział Lam.
Jak Lam wspiął się na szczyt
Ponowne mianowanie Lama ukoronowało karierę policjanta, który począwszy od służby bezpieczeństwa, wspiął się na szczyt wietnamskiego systemu politycznego.
Jego awans był napędzany przez szeroko zakrojoną kampanię antykorupcyjną, rozpoczętą za czasów jego poprzednika, Nguyena Phu Tronga, którą Lam nadzorował jako szef potężnego Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. W jej wyniku odsunięto od władzy lub usunięto dziesiątki wysokich rangą urzędników, w tym dwóch byłych prezydentów i przewodniczącego parlamentu Wietnamu, co radykalnie zmieniło równowagę sił w partii.
Lam nadzorował najbardziej ambitną reformę biurokratyczną w Wietnamie od końca lat 80. XX wieku, w ramach której zlikwidowano dziesiątki tysięcy stanowisk pracy w sektorze publicznym, połączono ministerstwa, zmieniono granice prowincji i zrealizowano duże projekty infrastrukturalne.
W przeciwieństwie do swojego poprzednika, Nguyena Phu Tronga, ideologa, który stawiał dyscyplinę partyjną na pierwszym miejscu, Lam skupił się na wynikach gospodarczych i wielokrotnie podkreślał potrzebę wzmocnienia sektora prywatnego oraz wyprowadzenia Wietnamu poza model wzrostu oparty na taniej sile roboczej, eksporcie i inwestycjach zagranicznych. Model ten sprawił, że Wietnam stał się centrum przemysłowym, wyciągnął miliony ludzi z ubóstwa i przyczynił się do rozwoju klasy średniej.
Ale pojawiają się wyzwania, takie jak potrzeba głębszych reform, starzenie się społeczeństwa, zagrożenia klimatyczne, słabość instytucji i presja ze strony USA na nadwyżkę handlową. Hanoi stara się również utrzymać relacje z głównymi potęgami, w tym z Chinami, największym partnerem handlowym i rywalem w walce o prawa do Morza Południowochińskiego.
„Jest pragmatycznym reformatorem” – powiedział Nguyen Khac Giang z singapurskiego Instytutu ISEAS–Yusof Ishak.
Zauważył, że Lam niemal natychmiast przyjął ofertę prezydenta USA Donalda Trumpa dotyczącą dołączenia do Rady Pokoju, co było niezwykle szybką decyzją w przypadku Wietnamu, gdzie posunięcia w polityce zagranicznej są zazwyczaj dostosowywane do możliwej interpretacji wydarzeń przez Pekin.
„Jesteśmy gotowi wnieść jeszcze większy wkład jako mediatorzy i mosty na rzecz budowania pokoju” – powiedział Lam na konferencji prasowej po posiedzeniu Kongresu.
Pragmatyzm ten zaniepokoił konserwatywną frakcję partii, na której czele stoi wojsko. Frakcja ta jest nieufna wobec programu reform i zależy jej na zachowaniu socjalistycznej dyscypliny.
Analitycy twierdzą, że rozszerzenie przez Lama aparatu bezpieczeństwa państwa, przyznające policji większe uprawnienia w zakresie ustawodawstwa i biznesu, zaostrzyło również długotrwałą rywalizację z wojskiem, które kontroluje rozległe interesy handlowe.
Oczekiwane przez niego umocnienie władzy potęguje również obawy dotyczące praw człowieka w kraju, który zaostrzył represje wobec aktywistów, dziennikarzy i obrońców środowiska.







