Home Świat Źródła podają, że Trump rozważa, czy ataki Iranu zainspirują do ponownych protestów

Źródła podają, że Trump rozważa, czy ataki Iranu zainspirują do ponownych protestów

28
0

Prezydent USA Donald Trump rozważa wobec Iranu opcje, które obejmują ukierunkowane ataki na siły bezpieczeństwa i przywódców w celu zainspirowania protestujących, podało wiele źródeł, mimo że urzędnicy izraelscy i arabscy ​​twierdzili, że same siły powietrzne nie obalą rządu.

Dwa źródła amerykańskie zaznajomione z dyskusjami podały, że Trump chciał stworzyć warunki dla „zmiany reżimu” po tym, jak na początku tego miesiąca represje stłumiły ogólnokrajowy ruch protestacyjny.

W tym celu rozważał możliwości uderzenia dowódców i instytucji uznawanych przez Waszyngton za odpowiedzialne za przemoc, aby dać protestującym pewność, że mogą przejąć budynki rządowe i budynki bezpieczeństwa, jak twierdzili.

Jedno ze źródeł amerykańskich podało, że opcje omawiane przez doradców Trumpa obejmują także znacznie większy atak, który ma mieć trwały wpływ, być może przeciwko rakietom balistycznym, które mogą dotrzeć do sojuszników USA na Bliskim Wschodzie, lub w programy wzbogacania broni jądrowej.

Drugie źródło amerykańskie podaje, że Trump nie podjął jeszcze ostatecznej decyzji co do kierunku działań, w tym czy wybrać ścieżkę wojskową.

Przybycie w tym tygodniu amerykańskiego lotniskowca i wspierających okrętów wojennych na Bliski Wschód rozszerzyło możliwości Trumpa w zakresie potencjalnego podjęcia działań wojskowych po tym, jak wielokrotnie groził interwencją w związku z represjami z Iranem.

Czterech arabskich urzędników, trzech zachodnich dyplomatów i zachodnie źródło wysokiego szczebla, którego rządy zostały poinformowane o dyskusjach, wyraziło obawy, że zamiast wyprowadzać ludzi na ulice, takie strajki mogą osłabić ruch, który był już w szoku po represjach.

Alex Vatanka, dyrektor Programu Iranu w Instytucie Bliskiego Wschodu, powiedział, że bez dezercji wojskowych na dużą skalę protesty Iranu pozostały „bohaterskie, ale przewyższone bronią”.

Źródła tej historii poprosiły o anonimowość, aby móc rozmawiać o drażliwych sprawach. Ministerstwo Spraw Zagranicznych Iranu, Departament Obrony USA i Biały Dom nie odpowiedziały na prośby o komentarz. Biuro izraelskiego premiera odmówiło komentarza w tej sprawie.

W środę Trump nalegał, aby Iran doszedł do stołu i zawarł porozumienie w sprawie broni nuklearnej, ostrzegając, że jakikolwiek przyszły atak USA będzie poważniejszy niż czerwcowa kampania bombardowań trzech obiektów nuklearnych. Opisał statki w regionie jako „armadę” płynącą do Iranu.

Wyższy urzędnik irański powiedział agencji Reuters, że Iran „przygotowuje się do konfrontacji militarnej, korzystając jednocześnie z kanałów dyplomatycznych”. Urzędnik stwierdził jednak, że Waszyngton nie wykazał otwartości na dyplomację.

Iran, który twierdzi, że jego program nuklearny ma charakter cywilny, był gotowy do dialogu „opartego na wzajemnym szacunku i interesach”, ale w przypadku nacisków broniłby się „jak nigdy dotąd”, oznajmiła irańska misja przy ONZ w środowym poście w serwisie X.

Trump nie podał publicznie szczegółów, czego oczekuje od jakiejkolwiek umowy. Poprzednie punkty negocjacyjne jego administracji obejmowały zakaz Iranu niezależnego wzbogacania uranu oraz ograniczenia dotyczące rakiet balistycznych dalekiego zasięgu i sieci uzbrojonych pełnomocników Teheranu na Bliskim Wschodzie.

Granice siły powietrznej

Wyższy izraelski urzędnik posiadający bezpośrednią wiedzę na temat planowania między Izraelem a Stanami Zjednoczonymi powiedział agencji Reuters, że Izrael nie wierzy, że same naloty mogą obalić Republikę Islamską, jeśli taki jest cel Waszyngtonu.

„Jeśli zamierzasz obalić reżim, musisz stąpać po ziemi” – powiedział, zauważając, że nawet gdyby Stany Zjednoczone zabiły Najwyższego Przywódcę Ajatollaha Alego Chamenei, Iran „miałby nowego przywódcę, który go zastąpi”.

Tylko połączenie nacisków zewnętrznych i zorganizowanej opozycji wewnętrznej może zmienić trajektorię polityczną Iranu, powiedział urzędnik.

Izraelski urzędnik powiedział, że przywództwo Iranu zostało osłabione przez niepokoje, ale zachowało silną kontrolę pomimo trwającego głębokiego kryzysu gospodarczego, który wywołał protesty.

Do podobnego wniosku dochodziło w wielu raportach wywiadu USA: że warunki, które doprowadziły do ​​protestów, nadal istniały, co osłabiało rząd, ale bez większych pęknięć – stwierdziły dwie osoby zaznajomione ze sprawą.

Zachodnie źródło podało, że według nich celem Trumpa było zaprojektowanie zmiany przywództwa, a nie „obalenie reżimu”, co byłoby podobne do sytuacji w Wenezueli, gdzie interwencja USA zastąpiła prezydenta bez całkowitej zmiany rządu.

Chamenei publicznie przyznał, że podczas protestów zginęło kilka tysięcy osób. Za niepokoje oskarżył Stany Zjednoczone, Izrael i, jak to określił, „wywrotowców”.

Chamenei zachowuje kontrolę, ale jest mniej widoczny

W wieku 86 lat Chamenei wycofał się z codziennego zarządzania, ograniczył wystąpienia publiczne i uważa się, że przebywa w bezpiecznych miejscach po tym, jak izraelskie ataki w zeszłym roku zdziesiątkowały wielu wyższych dowódców wojskowych Iranu, podali urzędnicy regionalni.

Jak twierdzą, codzienne kierownictwo przesunęło się w stronę osób powiązanych z Korpusem Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC), w tym starszego doradcy Alego Larijaniego. Potężni Strażnicy dominują w sieci bezpieczeństwa Iranu i dużej części gospodarki.

Jednak Chamenei zachowuje ostateczną władzę nad wojną, sukcesją i strategią nuklearną, co oznacza, że ​​zmiana polityczna jest bardzo trudna, dopóki nie zejdzie ze sceny, stwierdzili. Ministerstwo spraw zagranicznych Iranu nie odpowiedziało na pytania dotyczące Chameneiego.

W Waszyngtonie i Jerozolimie niektórzy urzędnicy argumentowali, że transformacja w Iranie mogłaby przełamać impas nuklearny i ostatecznie otworzyć drzwi do bardziej opartych na współpracy stosunków z Zachodem, stwierdziło dwóch zachodnich dyplomatów.

Ostrzegali jednak, że nie ma wyraźnego następcy Chameneiego. W tej próżni arabscy ​​urzędnicy i dyplomaci wyrazili wiarę, że IRGC może przejąć władzę, ugruntowując twarde rządy, pogłębiając konflikt nuklearny i napięcia regionalne.

Każdy następca postrzegany jako pojawiający się pod zagranicznym naciskiem zostałby odrzucony i mógłby wzmocnić, a nie osłabić IRGC, powiedział urzędnik.

W całym regionie, od Zatoki Perskiej po Turcję, urzędnicy twierdzą, że opowiadają się za powstrzymywaniem a nie upadkiem – nie ze współczucia dla Teheranu, ale ze strachu, że zamieszanie wewnątrz 90-milionowego narodu, rozdzielonego podziałami na tle religijnym i etnicznym, może wywołać niestabilność daleko poza granicami Iranu.

Podzielony Iran może pogrążyć się w wojnie domowej, jak miało to miejsce po inwazji Stanów Zjednoczonych na Irak w 2003 r., ostrzegało dwóch zachodnich dyplomatów, wywołując napływ uchodźców, podsycając islamistyczne bojówki i zakłócając przepływ ropy przez Cieśninę Ormuz, globalne wąskie gardło energetyczne.

Analityk Vatanka ostrzega, że ​​największym ryzykiem jest fragmentacja na „Syrię na wczesnym etapie rozwoju”, w której rywalizujące jednostki i prowincje walczą o terytorium i zasoby.

Regionalny cios

Państwa Zatoki Perskiej – długoletni sojusznicy USA i gospodarze głównych amerykańskich baz – obawiają się, że staną się pierwszymi celami irańskiego odwetu, który może obejmować irańskie rakiety lub ataki dronów ze strony Huti z Teheranu w Jemenie.

Arabia Saudyjska, Katar, Oman i Egipt lobbowały Waszyngton przeciwko atakowi na Iran. Saudyjski książę koronny Mohammed bin Salman powiedział prezydentowi Iranu Masoudowi Pezeshkianowi, że Riyad nie pozwoli na wykorzystywanie swojej przestrzeni powietrznej ani terytorium do działań wojskowych przeciwko Teheranowi.

„Stany Zjednoczone mogą pociągnąć za spust” – powiedziało jedno ze źródeł arabskich – „ale nie poniosą konsekwencji. Poniesiemy to”.

Mohannad Hajj-Ali z Carnegie Middle East Center powiedział, że rozmieszczenie USA sugeruje, że planowanie przesunęło się z pojedynczego uderzenia na bardziej trwałe, kierując się wiarą w Waszyngtonie i Jerozolimie, że Iran może odbudować swój potencjał rakietowy i ostatecznie użyć do uzbrojenia swojego wzbogaconego uranu.

Najbardziej prawdopodobnym rezultatem jest „miażdżąca erozja – dezercje elit, paraliż gospodarczy, kwestionowana sukcesja – która niszczy system, aż się załamie” – stwierdził analityk Vatanka.

UE zamierza dodać irańską gwardię do listy terrorystów po zawrocie Francji

Tymczasem Unia Europejska jest gotowa wpisać irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej na swoją listę organizacji terrorystycznych po tym, jak Francja oświadczyła w środę, że poprze to posunięcie.

Ministrowie spraw zagranicznych UE spotykają się w czwartek w Brukseli i mieli podpisać nowe sankcje w odpowiedzi na stłumienie protestów.

„Francja poprze umieszczenie Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej na unijnej liście organizacji terrorystycznych” – powiedział w programie X minister spraw zagranicznych Francji Jean-Noel Barrot.

Ponieważ Francja, Włochy i Niemcy są już na pokładzie, decyzja prawdopodobnie zostanie politycznie zatwierdzona w czwartek, choć wymaga jednomyślności wśród 27 członków bloku.

Wcześniej w środę Francja wahała się, czy poprzeć większość w bloku, która nalegała na dodanie IRGC do listy organizacji terrorystycznych UE, dołączając do Stanów Zjednoczonych.

“Nieznośne stłumienie pokojowego powstania narodu irańskiego nie może pozostać bez odpowiedzi. Niezwykła odwaga, jaką okazali w obliczu ślepej przemocy, która została na nich spuszczona, nie może pójść na marne” – powiedział Barrot.

Francuska prezydencja ogłosiła tę decyzję wcześniej.

Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej, utworzony po rewolucji islamskiej w Iranie w 1979 r. w celu ochrony systemu rządzącego, ma ogromną władzę w kraju, kontrolując znaczną część gospodarki i sił zbrojnych, a także został wyznaczony na stanowisko odpowiedzialne za irański program rakiet balistycznych i nuklearny.

Zerwanie więzi, obawy o obywateli Iranu

Podczas gdy niektóre państwa członkowskie UE nalegały już wcześniej na dodanie IRGC do unijnej listy terrorystów, inne, na czele z Francją, były bardziej ostrożne.

Obawiali się, że takie posunięcie może doprowadzić do całkowitego zerwania stosunków z Iranem, mieć wpływ na misje dyplomatyczne, a także zaszkodzić negocjacjom w sprawie uwolnienia obywateli europejskich przetrzymywanych w irańskich więzieniach.

Paryż jest szczególnie zaniepokojony losem dwóch swoich obywateli, którzy obecnie przebywają w ambasadzie w Teheranie, po wyjściu z więzienia w zeszłym roku.

Inni dyplomaci popierający to posunięcie stwierdzili, że skala represji oznacza, że ​​Europa musi wysłać bardzo mocny sygnał polityczny, biorąc pod uwagę rolę IRGC w tłumieniu, ale także jego działalność za granicą, która ich zdaniem jest równoznaczna z działalnością terrorystyczną.

„Jeśli coś chodzi jak kaczka i kwacze jak kaczka, to prawdopodobnie jest to kaczka i dobrze jest to podkreślić” – stwierdził jeden z wyższych rangą dyplomatów UE.