WASZYNGTON: Biały Dom przyznał, że administracja Donalda Trumpa celowo unika kategorycznych wypowiedzi na temat Iranu, ponieważ mogłoby to ograniczyć elastyczność prezydenta w szybko zmieniającym się środowisku bezpieczeństwa.
W środę w rozmowie z reporterami sekretarz prasowa Białego Domu Karoline Leavitt powiedziała, że rozmieszczenie amerykańskich wojsk lądowych w Iranie nie jest częścią obecnej strategii wojskowej, ale odmówiła całkowitego wykluczenia takiej opcji.
„Nie jest to częścią obecnego planu, ale nie zamierzam usuwać opcji dla prezydenta, która jest na stole” – powiedziała.
Leavitt zasugerował, że poprzednie administracje czasami zawężały swoją przestrzeń strategiczną, przedwcześnie odrzucając potencjalne działania, zanim w pełni oceniły, jak rozwój sytuacji może zmienić sytuację.
Wskazała, że obecne podejście ma na celu zachowanie maksymalnej swobody podejmowania decyzji.
Skalibrowany przekaz odzwierciedla szerszą doktrynę amerykańskiej polityki bezpieczeństwa narodowego: utrzymywanie dwuznaczności w celu wzmocnienia efektu odstraszania, unikając jednocześnie przedwczesnej eskalacji. Na razie urzędnicy podkreślają, że nie rozważa się żadnego rozmieszczenia naziemnego, ale administracja pozostawia otwarte opcje w miarę rozwoju wydarzeń.
Jej uwagi padły podczas pierwszej odprawy w Białym Domu od rozpoczęcia „Operacji Epic Fury”, wspólnej amerykańsko-izraelskiej kampanii ataków powietrznych i morskich na Iran, która rozpoczęła się 28 lutego. Strajki wymierzone były w infrastrukturę wojskową i infrastrukturę bezpieczeństwa oraz wyeliminowały Najwyższego Przywódcę Ajatollaha Alego Chameneiego i kilku wyższych dowódców irańskich.
Od rozpoczęcia operacji ani Waszyngton, ani Izrael nie rozmieściły sił lądowych, opierając się zamiast tego na atakach powietrznych i morskich. Leavitt powiedział, że kampania ma cztery główne cele: wyeliminowanie zagrożenia ze strony Iranu związanego z rakietami balistycznymi, zniszczenie jego potencjału morskiego, zakłócenie infrastruktury do produkcji rakiet i dronów oraz odcięcie Teheranowi drogi do broni nuklearnej.
Twierdziła, że Stany Zjednoczone zmierzają w kierunku „całkowitej i całkowitej kontroli” nad irańską przestrzenią powietrzną i że do tej pory zaatakowano prawie 2000 celów.
Niemniej jednak możliwość wysłania sił lądowych stała się centralną kwestią w miarę nasilenia konfliktu. Zapytany o tę kwestię na początku tygodnia sam prezydent Donald Trump odmówił jej wykluczenia.
„Jak mówi każdy prezydent: «Nie będzie butów na ziemi». Ja tego nie mówię” – Trump powiedział The New York Post. „Mówię: „prawdopodobnie ich nie potrzebuję” (lub) „jeśli byłyby konieczne”.
W Pentagonie przewodniczący połączonych szefów sztabów gen. Dan Caine unikał dyskusji na temat możliwości rozmieszczenia żołnierzy.
„Nie zamierzam komentować amerykańskich butów w terenie. Myślę, że to pytanie do decydentów. I nie ja tworzę politykę, ja ją wykonuję” – powiedział reporterom.
Narastająca konfrontacja wywołała także ostrą debatę w Kongresie, gdzie niektórzy prawodawcy obawiają się, że Stany Zjednoczone mogą zostać wciągnięte w przedłużającą się wojnę.
Senator Richard Blumenthal, demokrata z Connecticut, powiedział, że po wzięciu udziału w tajnej odprawie na temat operacji w tym tygodniu „przestraszył się bardziej niż kiedykolwiek”.
„Po tej odprawie bardziej niż kiedykolwiek obawiam się, że możemy stąpać po ziemi i że żołnierze Stanów Zjednoczonych mogą być potrzebni do osiągnięcia celów, jakie wydaje się mieć administracja” – powiedział reporterom.
Blumenthal powiedział, że odprawa pozostawiła go bez odpowiedzi na pytania dotyczące długoterminowej strategii administracji.
„Nie mam też jasności co do priorytetów tej administracji na przyszłość, czy będzie to zniszczenie potencjału nuklearnego Iranu, czy po prostu rakiety, zmiana reżimu lub powstrzymanie działalności terrorystycznej” – powiedział.
Inni Demokraci wyrazili podobne obawy. Senator Elizabeth Warren stwierdziła, że sytuacja jest „znacznie gorsza, niż sądzono”, oskarżając administrację o rozpoczęcie wojny bez wykazania bezpośredniego zagrożenia dla Stanów Zjednoczonych.
Senator Chris Murphy ostrzegł, że konflikt może doprowadzić do dodatkowych ofiar wśród Amerykanów.
„To jest tak poważne, jak to tylko możliwe. To jest wojna i pokój” – powiedział Murphy. „Powiedzieli nam na tej sali, że będzie więcej Amerykanów, którzy umrą”. Niektórzy Republikanie przyznali również, że ostatecznie konieczne będzie użycie sił lądowych.
Republikański poseł James Comer powiedział, że chociaż większość członków Kongresu ma nadzieję uniknąć takiego scenariusza, nie można go wykluczyć.
„Jeśli na ziemi leżą buty, mam nadzieję, że nie będą na nich dłużej niż buty w Wenezueli” – Comer powiedział NewsNation. „Ale czasami w takiej sytuacji jest to nieuniknione”.
Na razie administracja Trumpa upiera się, że obecna strategia opiera się na siłach powietrznych i morskich, a nie na siłach lądowych. Jednak odmawiając kategorycznego wykluczenia „stąpania po ziemi”, urzędnicy wydają się zdeterminowani zachować elastyczność wojskową i dyplomatyczną w miarę rozwoju konfliktu.








