Strona główna Świat Minister spraw zagranicznych Chin wzywa USA do opanowania różnic w obliczu problemów...

Minister spraw zagranicznych Chin wzywa USA do opanowania różnic w obliczu problemów handlowych – Świat

5
0

Najwyższy chiński dyplomata wezwał w niedzielę Stany Zjednoczone do załagodzenia sporów z Pekinem, w związku z tym, że dwie największe gospodarki świata kłócą się o cła handlowe i kwestie geopolityczne.

Stosunki USA-Chiny są napięte od czasu powrotu prezydenta USA Donalda Trumpa do Białego Domu w zeszłym roku, po którym nastąpiła wojna handlowa, w wyniku której oba kraje nałożyły wzajemne cła na swoje produkty.

Podczas gdy wojna handlowa między Stanami Zjednoczonymi a Chinami wykorzeniła światową gospodarkę, Pekin starał się czerpać zyski z rtęciowej polityki Trumpa, pozycjonując się jako niezawodny alternatywny partner.

„Obserwujemy, jak pewien kraj wznosi bariery taryfowe oraz dąży do oddzielenia dostaw od produkcji i zakłócania łańcucha dostaw” – powiedział Wang na niedzielnej konferencji prasowej.

„Te działania przypominają próbę ugaszenia pożaru paliwem. Ostatecznie przyniosą odwrotny skutek”.

Przemawiał podczas dorocznego zgromadzenia politycznego w Chinach, które rozpoczęło się w tym tygodniu, zwanego „dwiema sesjami”.

Równoległe spotkania chińskiego parlamentu i politycznego organu doradczego są uważnie obserwowane w poszukiwaniu wskazówek co do priorytetów chińskich przywódców w obliczu niepewnego krajobrazu geopolitycznego.

Wang poruszył szereg kwestii, w tym stosunki USA-Chiny, napięcia na Morzu Południowochińskim, a także wojny na Bliskim Wschodzie i Ukrainie.

„Ten rok jest rzeczywiście ważnym rokiem dla stosunków chińsko-amerykańskich” – powiedział Wang reporterom.

Chociaż Chiny i Stany Zjednoczone „nie mogą się nawzajem zmienić”, powiedział, dodając, że „możemy zmienić sposób, w jaki współdziałamy ze sobą”.

Wang nalegał, aby obie strony „zarządzały istniejącymi różnicami i eliminowały niepotrzebne zakłócenia”.

Wojna na Bliskim Wschodzie

Jednak nadal istnieje wiele nieporozumień. Pekin ostro skrytykował amerykańskie i izraelskie ataki wojskowe na Iran, co wywołało wojnę na Bliskim Wschodzie.

Chiny utrzymują stosunki dyplomatyczne i handlowe z Teheranem i potępiły zabójstwo najwyższego przywódcy Iranu, ajatollaha Alego Chamenei.

Wang powiedział w niedzielę, że wojna „nigdy nie powinna była się wydarzyć”.

„Silna pięść nie oznacza silnego rozumu. Świat nie może wrócić do prawa dżungli” – powiedział reporterom.

Jednocześnie utrzymywał, że stosunki Chin z Moskwą, krytykowane przez państwa zachodnie za podtrzymywanie wojny na Ukrainie, pozostają „niezłomne i niezachwiane”.

Pekin starał się zająć pozycję neutralnego gracza w wojnie na Ukrainie, ale zachodni przywódcy twierdzą, że Chiny wspierają Moskwę poprzez import i pomagając Kremlowi uniknąć sankcji.

Poprawa więzi z UE

Do Pekinu przybyli przywódcy między innymi Francji, Kanady, Finlandii i Wielkiej Brytanii, wzdrygając się przed próbami Trumpa dotyczącymi zajęcia Grenlandii i groźbami ceł wobec innych członków NATO.

Wang z zadowoleniem przyjął te wizyty, mówiąc, że „coraz bardziej wnikliwi Europejczycy zgadzają się, że Chiny nie są konkurentem, ale partnerem globalnym”.

Powiedział reporterom, że w ciągu ostatniego roku stosunki między Chinami a Unią Europejską uległy „stałej poprawie”.

W duchu ocieplenia stosunków Chiny przyznały umowy o ruchu bezwizowym do około 50 krajów i obniżyły cła eksportowe m.in. z Kanady i Wielkiej Brytanii.

„Czerwona linia” Tajwanu

Kwestia samorządnego Tajwanu pozostaje jednak czerwoną linią, która grozi pogorszeniem stosunków Chin z USA. Pekin postrzega demokratyczny Tajwan jako część swojego terytorium i nie wyklucza zajęcia go siłą.

Trump podsunął pomysł wysłania większej ilości amerykańskiej broni na Tajwan pomimo ostrzeżeń ze strony przywódcy Chin Xi Jinpinga. Obaj przywódcy mają spotkać się w kwietniu w Pekinie.

Wang powtórzył w niedzielę, że Pekin „nigdy nie pozwoli nikomu ani żadnej sile na ponowne oddzielenie Tajwanu… od Chin”.

Kwestia ta wywołała także rozłam między Chinami a Japonią po tym, jak w listopadzie premier Sanae Takaichi zasugerowała, że ​​Tokio może interweniować militarnie w przypadku każdego ataku na wyspę.