Strona główna Świat Dziennik Wojenny, Dzień 17: Konflikt na Bliskim Wschodzie osiąga decydujący punkt zwrotny...

Dziennik Wojenny, Dzień 17: Konflikt na Bliskim Wschodzie osiąga decydujący punkt zwrotny – Świat

4
0

To, co początkowo w Waszyngtonie i Tel Awiwie przedstawiano jako szybką kampanię środków przymusu mającą na celu wymuszenie zmiany reżimu w Teheranie, w coraz większym stopniu ukazuje zarys tego, co niektórzy stratedzy już opisują jako potencjalną porażkę strategiczną Stanów Zjednoczonych.

Wojna amerykańsko-izraelska z Iranem osiągnęła decydujący punkt zwrotny w poniedziałek, 17. dniu walk, gdy ciągłe ograniczenia ruchu przez Cieśninę Ormuz i duży izraelski atak lądowy w południowym Libanie wymazały wszelkie pozostałe wyobrażenia, że ​​konflikt będzie krótki.

To, co początkowo sformułowano w Waszyngtonie i Tel Awiwie jako szybką kampanię przymusu mającą na celu wymuszenie zmiany reżimu w Teheranie, w coraz większym stopniu ukazuje zarys tego, co niektórzy stratedzy już opisują jako potencjalną strategiczną porażkę Stanów Zjednoczonych w zakresie niezdolności do przywrócenia przedwojennego porządku regionalnego pomimo przeważającej siły militarnej.

Dyplomatyczne naciski Trumpa niewiele dają

Od wczoraj prezydent USA Donald Trump naciska na sojuszników i partnerów, w tym członków NATO i gospodarki azjatyckie zależne od ropy z Zatoki Perskiej, aby dostarczyli okręty wojenne, eskorty lub trałowce na potrzeby międzynarodowych wysiłków na rzecz ponownego otwarcia Ormuz.

Waszyngton argumentuje, że cieśnina jest ratunkiem dla światowej gospodarki i nie można tolerować jej zamknięcia. Naciski dyplomatyczne niewiele jednak dały.

Stolice europejskie, już borykające się z niedoborami przechwytujących i wrażliwością polityczną w kraju, po cichu zasygnalizowały niechęć. Szwajcaria poszła o krok dalej i odrzuciła prośby USA o zezwolenie na przelot. W międzyczasie z regionu po cichu wycofano baterię Terminal High Altitude Area Defense, a Chiny zintensyfikowały działania wojskowe wokół Tajwanu.

Niechęć ta jest zakorzeniona w ponurej rzeczywistości, w której środowisko operacyjne szybko się pogarsza. Koszty ubezpieczenia tranzytu tankowców przez Ormuz wzrosły ponad pięciokrotnie, wielu ubezpieczycieli całkowicie wycofało ubezpieczenie, a stawki frachtu supertankowców poszybowały w górę po tym, jak Iran uderzył w 18 statków w cieśninie lub w jej pobliżu.

Selektywne otwarcie Ormuza

Jednak zakłócenia nie są masowe. Wydaje się, że siły irańskie wybiórczo zezwalają na przepływ niektórych statków, szczególnie tych powiązanych z Indiami, Turcją i Chinami. Godnym uwagi wydarzeniem jest tankowiec przeprawiony przez cieśninę z w pełni aktywnym sygnałem systemu automatycznej identyfikacji, co sugeruje, że uzyskał wyraźne zezwolenie od Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej i sygnalizuje pewność Teheranu w zakresie zarządzania ograniczonym ruchem handlowym na własnych warunkach.

Selektywne ponowne otwarcie uwydatnia główny dylemat, przed którym stoi Waszyngton. Bez szerokiego udziału międzynarodowego ciągłe operacje eskortowe naraziłyby siły amerykańskie na irańskie rakiety balistyczne przeciw okrętom i roje dronów, które już celują w obiekty amerykańskie na Bliskim Wschodzie.

Według niektórych raportów nawet USS Abraham Lincoln musiał zostać przeniesiony z powodu ataków nękających ze strony Irańczyków. Stan sił Pentagonu odzwierciedla napięcie, a środki do usuwania min przydzielone wcześniej do Zatoki Meksykańskiej podobno przeniesiono na Pacyfik. Na razie koalicja, o którą zabiegał Trump, pozostaje w dużej mierze fikcyjna.

Teatr libański

Podczas gdy Waszyngton zmaga się z wyzwaniem związanym z Ormuzem, Izrael rozszerzył geografię wojny. Siły izraelskie rozpoczęły wielką ofensywę lądową na południowy Liban, posuwając się wzdłuż wielu osi od wybrzeża Morza Śródziemnego do wschodnich obszarów przygranicznych. W operacji bierze udział kilka dywizji i jest wspierana przez największą mobilizację rezerw w historii Izraela. Nakaz ewakuacji obejmuje obecnie terytorium na południe od rzeki Zahrani.

Izrael twierdzi, że celem jest osłabienie zdolności rakietowych i przeciwpancernych Hezbollahu oraz odsunięcie zagrożenia od północnych społeczności, które od początku wojny w Iranie stają w obliczu intensywnego bombardowania Hezbollahu. Jednak skala operacji i przyświecająca jej doktryna wskazują na szersze cele. Izraelscy urzędnicy zasygnalizowali zainteresowanie utworzeniem strefy bezpieczeństwa na północ od granicy i wykorzystaniem presji na libańską infrastrukturę w celu wymuszenia ustępstw politycznych z Bejrutu, które zmarginalizowałyby Hezbollah.

Wczesne raporty z pola bitwy z teatru działań w Libanie sugerują, że kampania może okazać się trudna. Bojownicy Hezbollahu już atakują jednostki izraelskie w wysuniętych wioskach i wykorzystują przygotowane sieci tuneli i pozycje przeciwpancerne. Tymczasem ogień rakietowy w kierunku Izraela nie ustał pomimo ataku naziemnego.

Ta nowa faza konfrontacji grozi przekształceniem się w rodzaj przedłużającego się uwikłania, z jakim Izrael musiał się zmierzyć we wcześniejszych wojnach w Libanie.

Teheran dąży do trwałego wyniszczenia

Dla Iranu otwarcie tego frontu jest strategicznie przydatne. Zdolność Hezbollahu do unieruchomienia sił izraelskich zbiega się z ciągłymi irańskimi atakami rakietowymi na izraelskie cele oraz atakami sojuszniczych bojówek na pozycje USA w Iraku i Zatoce Perskiej.

Teheran wyraźnie organizuje wielofrontową kampanię nacisku, która jednocześnie rozciąga zasoby izraelskie i amerykańskie.

Tempo militarne Iranu nie wykazuje oznak spowolnienia. Salwy rakietowe były kontynuowane w regularnych odstępach czasu, łącznie z wykorzystaniem systemów na paliwo stałe zdolnych do szybkiego wystrzelenia.

Jednocześnie irackie grupy bojówek zintensyfikowały ataki dronów na obiekty amerykańskie, podczas gdy jemeńscy Houthi w dalszym ciągu są gotowi wkroczyć do walki, jeśli konflikt będzie się dalej rozszerzać. Wyłaniający się obraz wzmacnia przekonanie, że Teheran dąży do trwałego wyniszczenia, a nie dramatycznej eskalacji.

Dylemat Waszyngtona

Konsekwencje gospodarcze już dają o sobie znać. Ceny ropy naftowej utrzymują się od zeszłego tygodnia powyżej 100 dolarów za baryłkę, a modelowanie rynku energii ostrzega przed potencjalnym globalnym deficytem dostaw, jeśli zakłócenia w dostawie Hormuz będą się utrzymywać. Gospodarki Zatoki Perskiej, które są w dużym stopniu uzależnione od cieśniny, stoją zatem w obliczu perspektywy gwałtownego skurczenia się, jeśli blokada będzie trwać tygodniami. Analitycy ostrzegają również, że w nadchodzących miesiącach skutki uboczne mogą dotknąć produkcję nawozów, łańcuchy dostaw produktów petrochemicznych i ceny żywności.

W świetle tego strategiczny dylemat Waszyngtonu i jego sojuszników staje się coraz wyraźniejszy. Ponowne otwarcie Ormuz przy użyciu siły grozi eskalacją do bezpośredniej konfrontacji terytorialnej z Iranem. Jednak faktyczne pozostawienie cieśniny pod kontrolą Iranu podważa centralny filar regionalnych wpływów USA. Jednocześnie pogłębiające się zaangażowanie Izraela w Libanie grozi wchłonięciem potencjału wojskowego, który w przeciwnym razie mógłby wesprzeć operacje przeciwko Iranowi.

Nadchodzące tygodnie pokażą, czy Waszyngtonowi uda się odwrócić dynamikę, czy też konflikt przerodzi się w dłuższą rywalizację z szerszymi globalnymi konsekwencjami.

Zdjęcie w nagłówku: Mężczyźni sprawdzają miejsce nocnych izraelskich nalotów na południowych przedmieściach Bejrutu, 16 marca 2026 r. — AFP