Polski podróżnik Adam Borejko, który podjął się ekstremalnej wyprawy rowerowej z Jakucka do Ojmiakonu w Rosji, zmarł w nocy w pokoju hotelowym. Informację przekazała lokalna służba ratunkowa za pośrednictwem Telegrama. Przyczyna śmierci nie została dotąd ustalona.
Celem Borejki było pokonanie około 914 kilometrów w jednym z najzimniejszych regionów świata i dotarcie do Ojmiakonu – najzimniejszego, stale zamieszkanego miejsca na Ziemi – do 18 lutego. Wyprawa rozpoczęła się 25 stycznia, dzień po tym, jak podróżnik zarejestrował się w służbie ratunkowej i ukończył wymagane szkolenie.
Pierwszego dnia dotarł do miejscowości Tyungyulyu, gdzie spędził noc w gospodzie. Kolejne etapy podróży przebiegały zgodnie z planem – Borejko odwiedzał następne wsie, gdzie był serdecznie witany przez mieszkańców. Wieczorem 31 stycznia, po godzinie 20:00, przybył do wsi Chandyga i zatrzymał się w hotelu.
Jak poinformowała regionalna służba ratunkowa w Jakucji, podróżnik położył się spać, jednak następnego dnia nie opuszczał pokoju. Jego ciało odnaleziono około godziny 17:10 czasu lokalnego. Na miejscu zdarzenia pracują śledczy.
Pracownik hotelu, cytowany przez portal sakhaday.ru, przekazał, że Borejko przyjechał w dobrym stanie i nie zgłaszał żadnych problemów zdrowotnych ani objawów odmrożeń. Personel sądził, że odpoczywa po trudnym etapie trasy i nie zdecydował się go budzić. Dopiero wieczorem, po wejściu do pokoju, stwierdzono brak oznak życia.
Adam Borejko był znany jako podróżnik i vloger, realizujący projekt samotnych, ekstremalnych wypraw rowerowych. W 2023 roku przemierzył Saharę oraz pasmo Atlasu Wysokiego w Maroku, zmagając się z temperaturami sięgającymi 50 stopni Celsjusza. Rok później przejechał Indie z południa na północ, pokonując himalajskie przełęcze położone na wysokości ponad 5000 metrów nad poziomem morza.
Wyprawa przez Jakucję miała być zwieńczeniem jego wieloletniego marzenia – symboliczną próbą zmierzenia się z ekstremalnym zimnem na najtrudniejszym odcinku prowadzącym do Ojmiakonu.







