TEHRAN: Protestujący niosący flagi i plakaty biorą udział w wiecu skierowanym przeciwko USA i Izraelowi, mimo że na stolicę Iranu nadal spadały bomby. – Reuters
• Personel bezpieczny, ponieważ w sąsiedztwie ambasady Pakistanu doszło do ciężkiego bombardowania. • Trafiono w Tabriz, Bandar Abbas, Mashhad i Birjand; Iran bierze odwet atakami na Tel Awiw i Hajfę • NYT twierdzi, że większość personelu zmuszona jest „pracować zdalnie”, ponieważ bazy amerykańskie w Zatoce Perskiej nie nadają się do zamieszkania • W serii nadzwyczajnych twierdzeń Trump ostrożnie podchodzi do zaangażowania USA w NATO, twierdzi, że Iran przepuścił 10 tankowców przez Ormuz „w prezencie”
TEHRAN / WASZYNGTON: Pośród dyplomatycznych zabiegów i zakulisowych prób deeskalacji napięć na Bliskim Wschodzie, amerykańsko-izraelska ofensywa przeciwko Iranowi nie słabnie, a dzielnica, w której mieści się ambasada Pakistanu w Teheranie, jest celem ataków powietrznych.
Po zmroku nad głowami w północnych dzielnicach Teheranu słychać było samoloty bojowe, a wkrótce potem rozległo się kilka głośnych eksplozji.
Doniesienia sugerują, że dzielnice Fatimid i Pasdaran – w których mieści się ambasada Islamabadu i Pakistan House – zostały mocno zbombardowane.
Jednak te budynki nie były celem. Jak poinformowało Dawn źródło dyplomatyczne, ambasada została przeniesiona ze stolicy Iranu od początku wojny, a jej personel powrócił jedynie na krótko na ceremonię Dnia Pakistanu, która odbyła się 23 marca.
Irańskie media doniosły o atakach amerykańsko-izraelskich w centralnych miastach Isfahan i Shiraz, w Bandar Abbas na południu i Tabriz na północnym zachodzie, ale także Meszhed i Birjand w kierunku granicy afgańskiej na obszarze w dużej mierze dotychczas oszczędzonym.
W czwartek Iran wystrzelił wiele fal własnych rakiet w stronę Izraela, uderzając w Tel Awiw, Hajfę i inne obszary.
Według wojska co najmniej jeden pocisk balistyczny uderzył w Tel Awiw, podczas gdy inne przenosiły amunicję kasetową, która rozrzucała mniejsze materiały wybuchowe, uszkadzając domy i samochody.
W czwartek Izrael przyznał się również do zabójstwa szefa irańskiej marynarki wojennej Alirezy Tangsiri i kilku starszych oficerów, ale Teheran nie potwierdził tej informacji aż do momentu przekazania tej informacji do druku.
W międzyczasie co najmniej dwie osoby zginęły w wyniku odłamków irańskiego pocisku balistycznego przechwyconego w pobliżu Abu Zabi, a drony wystrzeliły w kierunku Arabii Saudyjskiej i Kuwejtu.
Bazy amerykańskie opróżnione
„The New York Times” doniósł, że w wyniku odwetowych bombardowań Iranu wielu żołnierzy amerykańskich zostało zmuszonych do przeniesienia się do hoteli i biur w całym regionie.
Wiele z 13 baz wojskowych w regionie, z których korzystają wojska amerykańskie, prawie nie nadaje się do zamieszkania, a bazy w Kuwejcie, sąsiadującym z Iranem, poniosły prawdopodobnie największe szkody.
W Katarze Iran uderzył w bazę lotniczą Al Udeid, regionalną kwaterę główną lotnictwa Centralnego Dowództwa Stanów Zjednoczonych, uszkadzając system radarowy wczesnego ostrzegania. W Bahrajnie jednokierunkowy irański dron szturmowy uderzył w sprzęt komunikacyjny w kwaterze głównej Piątej Floty Stanów Zjednoczonych. W bazie lotniczej Prince Sultan w Arabii Saudyjskiej irańskie rakiety i drony uszkodziły sprzęt komunikacyjny i kilka tankowców.
„Więc teraz znaczna część sił lądowych w zasadzie walczy w wojnie, pracując zdalnie, z wyjątkiem pilotów i załóg myśliwców obsługujących i konserwujących samoloty bojowe oraz przeprowadzających strajki” – podaje NYT.
Chociaż Pentagon twierdził, że nie powstrzymuje to Stanów Zjednoczonych od prowadzenia operacji, przeniesienie wojsk do prowizorycznych miejsc rodzi pytania o przygotowania administracji Trumpa do wojny.
Kiedy wybuchła wojna, w regionie znajdowało się prawie 40 000 żołnierzy amerykańskich, a Dowództwo Centralne rozproszyło tysiące z nich, niektórzy aż do Europy, powiedzieli amerykańscy wojskowi. Jednak wielu z nich pozostało na Bliskim Wschodzie, choć nie w swoich pierwotnych bazach, NYT cytuje wypowiedź urzędników wojskowych.
Dziwne twierdzenia Trumpa
W międzyczasie, po swoim pierwszym posiedzeniu gabinetu od rozpoczęcia wojny, prezydent USA Donald Trump wygłosił szereg oświadczeń, najpierw opisując Irańczyków jako „świetnych negocjatorów”, ale później stwierdził, że nie jest pewien, czy „jest skłonny zawrzeć z nimi porozumienie w sprawie zakończenia wojny”.
Zaprzeczył, jakoby był „desperacki” w dążeniu do zawarcia porozumienia z Iranem i wahał się między powtarzającymi się groźbami „unicestwienia” tego Iranu, po czym twierdzi, że Teheran jest bliski kapitulacji.
Następnie Trump stwierdził, że Iran pozwolił 10 tankowcom przepłynąć przez strategiczną Cieśninę Ormuz w ramach „prezentu”, aby pokazać, że poważnie podchodzi do negocjacji w sprawie zakończenia wojny.
Odnosząc się do swoich tajemniczych komentarzy z początku tygodnia na temat „prezentu” z Teheranu, na początku tygodnia Trumpowi pozwolono przepłynąć drogą wodną ośmiu „dużym łodziom z ropą”, a później dwóm innym.
„Powiedzieli, że aby pokazać wam, że jesteśmy prawdziwi i solidni i że tam jesteśmy, pozwolimy wam mieć osiem łodzi z ropą. Osiem dużych łodzi z ropą” – powiedział, dodając: „Myślę, że pływały pod banderą Pakistanu”.
Utrzymując, że Stany Zjednoczone nie potrzebują Cieśniny Ormuz, ponieważ jej zamknięcie nie miało wpływu na jego kraj, następnie przeszedł do stwierdzenia, że przejęcie kontroli nad irańską ropą naftową jest „opcją”, tak jak Stany Zjednoczone faktycznie zrobiły to w przypadku Wenezueli.
Amerykański prezydent spędził także większość czasu na krytykowaniu NATO i innych sojuszników za odrzucenie jego apeli o pomoc w zabezpieczeniu Ormuz, strzelając do brytyjskich lotniskowców, które Londyn ostatecznie zaoferował jako „zabawki” w porównaniu z ich amerykańskimi odpowiednikami.
„Wyświadczyłem światu wielką przysługę. Świat nie był wzajemny” – powiedział Trump. „Wierzę, że będzie ich to drogo kosztować”.
Zapytany o przyszłość zaangażowania USA w NATO, był ostrożny i odpowiedział: „Zawsze tam będziemy. Przynajmniej byliśmy. Sam już nie wiem, jeśli mam być z wami szczery”.
Jednakże podkreślił także swoje pragnienie pokoju, po raz kolejny przypominając o swojej roli w negocjowaniu zawieszenia broni między Indiami a Pakistanem w zeszłym roku.
„Szkoda, że nie można było tego rozwiązać szybciej. W ciągu jednego dnia rozwiązałem inne problemy, które ciągnęły się przez 32 lata” – powiedział. „Zatrzymaliśmy sprawę, która już się rozpoczęła i dotyczyła Indii i Pakistanu”.
Przypomniał także, że „premier Pakistanu, naprawdę wspaniały dżentelmen, przyznał, że „prezydent Trump rozwiązał sytuację, która mogła kosztować życie 10 milionów ludzi”. Były to złożone wyzwania na poziomie nuklearnym, a mimo to działaliśmy szybko”.
Opublikowano w Dawn, 27 marca 2026 r






