Nacjonalista Viktor Orban, który rządzi Węgrami od 16 lat, przyznał się w niedzielę do porażki z konserwatystą Peterem Magyarem w wyborach parlamentarnych.
Według oficjalnych wyników wyborów, po zliczeniu głosów w prawie 67 procentach okręgów, partia Magyara mogła zdobyć 137 mandatów, czyli ponad dwie trzecie ze wszystkich 199 mandatów w parlamencie.
Niedzielne głosowanie było uważnie obserwowane w całej Europie i w Stanach Zjednoczonych, a prezydent USA Donald Trump poparł Orbana, który samozwańczy „cierń” w boku Unii Europejskiej i obrońca „demokracji nieliberalnej”, który jest także bliski prezydentowi Rosji Władimirowi Putinowi.
„Wyniki wyborów, choć nie są jeszcze ostateczne, są jasne i zrozumiałe, dla nas są bolesne, ale jednoznaczne” – powiedział reporterom 62-letni Orban.
„Nie powierzono nam odpowiedzialności i możliwości rządzenia. Pogratulowałem zwycięskiej partii” – powiedział.
Magyar (45 l.), nowicjusz polityczny i były pracownik rządu, pozował w mediach społecznościowych, do którego Orban „właśnie zadzwonił, żeby pogratulować nam zwycięstwa”.
Frekwencja w wyborach osiągnęła rekordowy poziom 77,8% o godzinie 18:30 czasu lokalnego (16:30 GMT).
„Pełen nadziei”
„Jestem bardzo podekscytowana. Przybyłam na to wydarzenie pełna nadziei… Jestem optymistką co do zmiany” – powiedziała AFP Orsolya Rozgonyi, 28-letnia menedżerka HR, wśród kibiców Cisy, którzy zebrali się w Budapeszcie w świątecznej atmosferze.
Wśród setek zwolenników Fideszu, którzy zebrali się w pobliżu centrum prasowego, odgrodzonego od prasy, atmosfera była bardziej stonowana.
Orbán, który ubiegał się o piątą kadencję z rzędu, przekształcił swój kraj w model „demokracji nieliberalnej”, publicznie ścierając się z Brukselą w kwestiach praworządności, a także wsparcia dla rozdartej wojną Ukrainy.
Magyar wkroczył na scenę zaledwie dwa lata temu, obiecując walkę z korupcją i oferując lepsze usługi publiczne, gromadząc poparcie w obliczu stagnacji gospodarczej, mimo że system wyborczy wypaczał się na korzyść partii Fidesz Orbana.
Obydwa obozy zarzucają zagraniczną ingerencję podczas kampanii w środkowoeuropejskim kraju liczącym 9,5 miliona mieszkańców.
Wiceprezydent USA JD Vance odwiedził w tym tygodniu Węgry, aby spotkać się z Orbanem, atakując rzekomą ingerencję brukselskich „biurokratów” na Węgrzech, podczas gdy Trump obiecał sprowadzić na Węgry „potęgę gospodarczą” USA, jeśli partia Orbana zapewni zwycięstwo.
„Brak naruszenia”
Po oddaniu głosu Orban ponownie ostrzegał przed „poważnym kryzysem” czekającym Europę.
„Na szczęście mamy wielu przyjaciół na świecie, od Ameryki, przez Chiny, po Rosję i świat turecki” – powiedział.
Orban skupił się na uczynieniu Ukrainy centralnym tematem swojej kampanii, przedstawiając sąsiedni kraj, który odpiera rosyjską inwazję, jako „wrogi” Węgrom.
Zapowiedział także dalsze rozprawienie się z „fałszywymi organizacjami społeczeństwa obywatelskiego, przekupionymi dziennikarzami, sędziami (i) politykami”.
Maria Toth, 31-letnia matka dwójki dzieci niepracująca w domu, powiedziała AFP w lokalu wyborczym w Budapeszcie, że „jest dla nas bardzo ważne, aby Viktor Orban pozostał u władzy”.
„Czuję, że Węgry są oblężone z wielu stron, a wielkie mocarstwa, takie jak Bruksela, próbują narzucać nam sposób życia” – dodała.
Szef sztabu Orbana Gergley Gulyas powiedział w niedzielę, że nie widzi na razie „żadnego naruszenia, które stawiałoby pod znakiem zapytania ostateczny wynik”.
Po głosowaniu Magyar wezwał wyborców do zgłaszania podejrzeń kupowania głosów, zastraszania lub innych naruszeń, wzywając jednocześnie do zachowania spokoju.