Strona główna Świat Iran „nie ugnie się przed żadnymi groźbami” – deklaruje Ghalibaf

Iran „nie ugnie się przed żadnymi groźbami” – deklaruje Ghalibaf

7
0

• Spiker irańskiego parlamentu mówi, że Stany Zjednoczone muszą zdecydować, „czy mogą zdobyć nasze zaufanie, czy nie” • Teheran ostrzega przed zdecydowaną reakcją na jakąkolwiek konfrontację; nazywa kontrolę nad cieśniną „niepodlegającą negocjacjom” • Iran żąda całkowitego zniesienia sankcji; Stany Zjednoczone oferują podejście etapowe • Sprzeczne roszczenia dotyczące zamrożonych aktywów o wartości 6 miliardów dolarów; Liban kolejnym punktem spornym • Urzędnicy zapowiadają kolejną rundę rozmów

ISLAMABAD: Przewodniczący parlamentu Iranu Mohammad Bagher Ghalibaf, który prowadził rozmowy pokojowe ze Stanami Zjednoczonymi w Pakistanie, mówi, że jego kraj nie ustąpi groźbom po tym, jak prezydent USA Donald Trump zarządził blokadę morską strategicznej Cieśniny Ormuz.

„Jeśli oni będą walczyć, my będziemy walczyć, a jeśli oni przedstawią logikę, poradzimy sobie z logiką. Nie ugniemy się przed żadnymi groźbami, pozwólmy im jeszcze raz sprawdzić naszą wolę, abyśmy mogli dać im większą lekcję” – powiedział dziennikarzom pan Ghalibaf po powrocie do Teheranu z Islamabadu, jak podało kilka irańskich agencji informacyjnych.

Inauguracyjna runda bezpośredniego dialogu Iran-USA, w którym pośredniczył Pakistan, zakończyła się w niedzielę wczesnym rankiem bez porozumienia. Chociaż nie udało się osiągnąć przełomu, urzędnicy obu stron wskazali, że proces może być kontynuowany.

Ze strony irańskiej Ghalibaf użył bardziej dosadnego tonu, mówiąc, że stronie przeciwnej „ostatecznie nie udało się zdobyć zaufania irańskiej delegacji w tej rundzie negocjacji”.

Pakistan, który był gospodarzem rozmów i je ułatwiał, starał się wykazać ostrożny optymizm. Wicepremier Ishaq Dar powiedział: „Mamy nadzieję, że obie strony będą nadal w pozytywnym duchu osiągnąć trwały pokój i dobrobyt w całym regionie i poza nim”.

Żadnej umowy, żadnego podziału

Wynik, choć różnie interpretowany, odzwierciedlał delikatną równowagę. Obie delegacje wyraźnie stwierdziły, że nie osiągnięto porozumienia w żadnej z kluczowych kwestii, ale jednocześnie nie zamknęły drzwi do dalszych działań.

Wiceprezydent USA JD Vance, który stał na czele amerykańskiej drużyny, wskazał na „propozycję” złożoną Iranowi, podczas gdy pan Ghalibaf, szef irańskiej delegacji, ze swojej strony skierował piłkę w stronę amerykańskiego sądu, mówiąc: „Nadszedł czas, aby one (USA) zdecydowały”.

Tymczasem urzędnicy pakistańscy wypowiadający się w tle określili zaangażowanie jako merytoryczne, a nie symboliczne, przy czym obie strony testują swoje stanowiska po tygodniach konfliktu i kruchym zawieszeniu broni. Stwierdzili, że poruszono „dużo kwestii”, ale przestrzegli, że konflikt pozostaje „złożony, skomplikowany i trwały”, charakteryzujący się wieloma rozbieżnościami i naciskami zewnętrznymi.

Rozmowy toczyły się etapami, począwszy od oddzielnych spotkań obu delegacji z przywódcami Pakistanu, w tym premierem Shehbazem Sharifem, Darem i szefem sił zbrojnych feldmarszałkiem Asimem Munirem, a następnie przeszły do ​​pośredniej wymiany zdań i ostatecznie do bezpośrednich spotkań twarzą w twarz.

Rozmowy nabrały tempa wraz ze spotkaniem, w którym uczestniczyli Vance, specjalni wysłannicy USA Steve Witkoff i Jared Kushner oraz irański zespół pod przewodnictwem Ghalibafa i ministra spraw zagranicznych Abbasa Araghchiego. Sesja ta doprowadziła do negocjacji na szczeblu eksperckim z grupami roboczymi ds. aspektów gospodarczych, prawnych i politycznych, podczas których omówiono szczegóły sporu i wyjście.

Według rzecznika irańskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Esmaeila Baqaei „dyskusje dotyczyły różnych wymiarów głównych tematów negocjacji, w tym Cieśniny Ormuz, kwestii nuklearnej, reparacji wojennych, zniesienia sankcji i całkowitego zakończenia wojny”.

Szeroki zakres programu podkreślił ambicje procesu, ale także jego trudność.

Obie strony przystąpiły do ​​rozmów w Islamabadzie z różnym poziomem przygotowania.

Delegacja irańska przybyła ze szczegółowymi materiałami technicznymi, w tym dobrze przygotowanymi wnioskami i obszernymi załącznikami, co umożliwiło jej przedstawienie od samego początku konkretnych pomysłów dotyczących złagodzenia sankcji, suwerenności nad Cieśniną Ormuz i regionalnego zawieszenia broni.

Delegacja amerykańska, choć kierowana na wyższym szczeblu politycznym, opierała się głównie na dokumentach opartych na zasadach, w większym stopniu na konsultacjach prowadzonych w czasie rzeczywistym i kierownictwie wysokiego szczebla. Warto również zauważyć, że Vance zabrał ze sobą zastępcę doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego, który biegle włada językiem perskim i jest postrzegany jako architekt polityki zagranicznej administracji Trumpa.

Nieporozumienia

Pomimo szerokiego zaangażowania obie strony napotkały znajomy, choć głęboki podział strukturalny.

Jak powiedział Dawn wyższy rangą urzędnik pakistański, u podstaw leży spór dotyczący kolejności i zaufania.

Delegacja USA nalegała na – jak określił to Vance – „potwierdzone zobowiązanie” Iranu, że nie będzie on dążył do posiadania broni nuklearnej ani zdolności umożliwiających szybką ucieczkę.

„Prosty fakt jest taki, że potrzebujemy pozytywnego zaangażowania” – oznajmił w prasie po rozmowach, dodając, że Waszyngton jasno dał do zrozumienia, „jakie są nasze czerwone linie”.

Iran jednak nalegał na zaufanie przed jakimkolwiek postępem.

W swoich uwagach po rozmowach Ghalibaf stwierdził, że Stany Zjednoczone muszą teraz zdecydować, „czy mogą zdobyć nasze zaufanie, czy nie”, co odzwierciedla nacisk Teheranu na zapewnienie przed podjęciem nieodwracalnych kroków.

Zatem to odwrócenie oczekiwań również przyczyniło się do impasu.

Jednak według źródła Iran zasadniczo utrzymywał, że będąc sygnatariuszem NPT, zachował niezbywalne suwerenne prawo do wzbogacania uranu do celów pokojowych. Zgodnie ze stanowiskami przedstawionymi podczas wcześniejszych wymian pośrednich i pośrednich, Iran zaproponował zobowiązanie do zaprzestania przyszłego gromadzenia zapasów przekraczających potrzeby reaktorów cywilnych oraz do zmniejszenia istniejących zapasów wzbogaconego uranu.

Stany Zjednoczone odmówiły jednak przyjęcia tej propozycji, zamiast tego nalegały na szerszy, stanowczy i nieograniczony zakaz wzbogacania się, który Teheran uznał za niezgodny z jego podstawowymi czerwonymi liniami w zakresie bezpieczeństwa i suwerenności.

Kolejnym poważnym punktem spornym była Cieśnina Ormuz. Iran utrzymywał, że kontrola nad wąskim gardłami nie podlega negocjacjom, podczas gdy Stany Zjednoczone nalegały na nieograniczoną żeglugę. Sprawa ta, jak powiedzieli urzędnicy pakistańscy, okazała się równie trudna jak sprawa nuklearna.

Delegacja irańska podczas rozmów stanowczo podtrzymała swoje stanowisko, że Cieśnina Ormuz podlega wspólnej suwerenności terytorialnej Iranu i Omanu jako obu państw przybrzeżnych, co przyznaje im wyłączne prawo do decydowania o ustaleniach dotyczących zarządzania i bezpieczeństwa. Podkreślili, że droga wodna nie jest otwartą, wspólną przestrzenią międzynarodową podlegającą jednostronnemu zewnętrznemu egzekwowaniu.

Co więcej, upierali się, że ciągła irańska kontrola operacyjna stanowi niepodlegającą negocjacjom czerwoną linię i główny filar powojennego odstraszania.

Zniesienie sankcji i zamrożenie aktywów utworzyły trzecią warstwę sporu. Podczas gdy strona amerykańska omawiała stopniową pomoc związaną z przestrzeganiem przepisów, Iran zażądał kompleksowego zniesienia sankcji i uwolnienia aktywów w ramach jakiejkolwiek znaczącej umowy.

Strona irańska twierdziła także, że warunkiem rozpoczęcia rozmów jest uwolnienie zamrożonych aktywów o wartości 6 miliardów dolarów, na co zgodziły się Stany Zjednoczone. Obie strony przedstawiły sprzeczne twierdzenia co do postępów w tej sprawie.

Na te kwestie nakładała się nierozwiązana kwestia szerszego zawieszenia broni, szczególnie w Libanie.

Iran nalegał, aby jakiekolwiek porozumienie obejmowało całkowite zaprzestanie działań wojennych na wszystkich frontach. Ciągłe izraelskie strajki w południowym Libanie i przemoc skomplikowały rozmowy i wzmocniły irański sceptycyzm.

Iran nalegał również, aby wojna została formalnie zakończona i dostarczone gwarancje przed ustępstwami. Tymczasem Stany Zjednoczone traktowały koncesje jako warunek wstępny jakiegokolwiek szerszego porozumienia. To, jak powiedział urzędnik, spowodowało okrągły impas.

Urzędnicy pakistańscy stwierdzili, że rozmowy nie odzwierciedlają niepowodzenia procesu, ale skalę problemów i ograniczeń politycznych po obu stronach.

Urzędnicy wskazali, że w nadchodzących tygodniach może odbyć się kolejna runda, być może na niższym lub technicznym poziomie. Bezpośredni nacisk położony jest jednak na utrzymanie kruchego zawieszenia broni, które stworzyło przestrzeń do rozmów.

Opublikowano w Dawn, 13 kwietnia 2026 r