W niedzielę Węgrzy pójdą do urn, aby zdecydować o kierunku rozwoju swojego kraju na kolejne cztery lata w wyborach, które wyglądają na zacięte. Viktor Orbán, najdłużej urzędujący premier Europy, który sprawuje władzę od 16 lat i przekształcił swój kraj w autokrację wyborczą, może przegrać wybory. Przed głosowaniem urzędnicy UE mają duże oczekiwania co do zmian na Węgrzech pod potencjalnym nowym przywództwem. Politico poinformowało, że „brukselski establishment modli się o zwycięstwo (Pétera) Magyara, mając nadzieję, że rząd Cisy pogłębi więzi z UE”.
Magyar stał się pionierem, kiedy w 2024 r. wkroczył na węgierską scenę polityczną po skandalu politycznym, w który wplątała się była prezydent Katalin Novák i minister sprawiedliwości, była żona Magyara, Judit Varga. Odpowiadając na społeczno-ekonomiczne obawy zwykłych Węgrów, upolityczniając podupadłe systemy opieki zdrowotnej i edukacji oraz podkreślając pogarszającą się sytuację gospodarczą kraju i skorumpowane praktyki rządu, Węgrzy stale zyskują na popularności w sondażach.
A jednak choć zwycięstwo wyborcze jego partii Cisa wydaje się być w zasięgu ręki, na niecały tydzień przed wyborami obserwatorzy nie powinni stawiać zbyt wysokich oczekiwań co do wyniku wyborów – ani perspektyw Magyara, gdyby został on nowym premierem Węgier.
Po pierwsze, choć wszystkie niezależne sondaże wyraźnie wskazują, że Magyar i jego partia Cisa wyprzedza Fidesz, perspektywy jego faktycznej wygranej w wyborach pozostają niepewne. Chociaż wybory są wolne, są niesprawiedliwe, ponieważ Orbán przez lata przechylał szanse wyborcze na swoją korzyść, tworząc nieuczciwą przewagę. Środki obejmują powtarzające się manipulacje gerry, dodanie „rekompensaty dla zwycięzcy” na rzecz najsilniejszej partii w okręgach oraz przyznanie prawa głosu mniejszościom węgierskim za granicą, które w przeważającej mierze są zwolennikami Fideszu. Ponadto dochodzenia ujawniły systematyczne oszustwa wyborcze, w tym głosowanie łańcuchowe, kupowanie wyborców i zastraszanie, szczególnie w najbiedniejszych regionach Węgier.
W tej sytuacji nie jest jasne, czy głosy Cisy przełożą się na większość parlamentarną, a tym bardziej konstytucyjną. Co najważniejsze, bez większości dwóch trzecich w parlamencie demontaż reżimu Orbána będzie prawie niemożliwy. W ciągu ostatnich 16 lat Fidesz umocnił swoje idee i personel w węgierskim systemie politycznym za pomocą ustaw kardynalnych, które wymagają większości większościowej, aby je zmienić lub znieść.
Przywrócenie Węgier do demokracji wyborczych wymagałoby zastąpienia lojalistów Fideszu, którzy są sędziami Trybunału Konstytucyjnego i szefami kluczowych instytucji publicznych, takich jak prokurator generalny i przewodniczący władz medialnych. Co gorsza, wybrany przez parlament węgierski prezydent Tamás Sulyok to kolejny lojalista Fideszu, który zwykle sprawowałby urząd do 2029 r. Choć rola prezydenta ma w dużej mierze charakter ceremonialny, Fidesz przyjął niedawno ustawę ją wzmacniającą, być może w oczekiwaniu na odsunięcie go od władzy w wyborach. Prezydent mógłby zatem stanowić kolejną przeszkodę dla rządu Cisy, odsyłając ustawodawstwo lub przekazując je do rozpatrzenia wypełnionemu Fideszem Trybunałowi Konstytucyjnemu.
W tych okolicznościach może dojść do sytuacji podobnej do tej w Polsce, kiedy Prawo i Sprawiedliwość (PiS) przegrało wybory w 2023 roku. Po pokonaniu radykalnej prawicy premier Donald Tusk został oskarżony o użycie nielegalnych środków w celu przywrócenia demokracji, co spotkało się z krytyką ze strony prawników. Niepokojącą zapowiedzią dla węgierskich demokratów jest to, że od czasu wyboru w zeszłym roku kandydata PiS Karola Nawrockiego na prezydenta regularnie utrudnia on pracę rządu Tuska, wetując niezbędne ustawy, w tym niedawną reformę sądownictwa wpisującą się w rządowy program na rzecz praworządności.
Nowy rząd węgierski musiałby stawić czoła podobnym przeszkodom, ale wymagałoby to jeszcze trudniejszej walki. Po 16 latach sprawowania władzy, czyli dwukrotnie dłużej niż PiS w Polsce, Fidesz jest znacznie bardziej zakorzeniony w państwie niż PiS kiedykolwiek wcześniej, co sprawia, że powrót do status quo ante jest jeszcze trudniejszy.
Nawet jeśli udział Cisy w głosach przełoży się na większość w parlamencie i umożliwi jej wdrożenie reform, demokraci nie powinni oczekiwać zbyt wiele od rządu madziarskiego. Lider opozycji pochodzi z konserwatywnej rodziny i przez ponad dwie dekady był członkiem Fideszu – przez lata pracował dla reżimu Orbána i jest wyraźnie powiązany ideologicznie ze swoją byłą partią.
W rzeczywistości niektóre wstępne analizy wzorców głosowania Cisy w Parlamencie Europejskim sugerują, że partia ta jest w większości sprzymierzona z Fideszem, zwłaszcza w kwestii imigracji i Ukrainy. Choć mogłoby to mieć charakter taktyczny, biorąc pod uwagę drażliwość tych kwestii w węgierskim dyskursie politycznym, program partii Cisy zapowiada również odrzucenie unijnego paktu i kwot migracyjnych oraz sprzeciwianie się przyspieszonemu przystąpieniu Ukrainy do UE. Choć zatem Cisa niewątpliwie będzie bardziej konstruktywną siłą w stosunkach z partnerami europejskimi, pewne zasadnicze różnice zdań pozostaną.
I wreszcie, choć elektorat Cisy składa się głównie z wyborców liberalnych i lewicowych, postępowcy nie powinni robić sobie nadziei na szybkie przejście do liberalnej demokracji na Węgrzech. Według ostatnich sondaży nowy parlament składać się będzie wyłącznie z partii prawicowych: prawicowej Cisy, skrajnie prawicowego Fideszu i potencjalnie skrajnie prawicowego Ruchu Nasza Ojczyzna. Magyar, chociaż ogólnie twierdzi, że wspiera równość, jak dotąd unika zajęcia jasnego wspierającego stanowiska w niektórych kluczowych kwestiach ideologicznych, takich jak prawa osób LGBTQ+. Choć mogłoby to również stanowić część strategicznego podejścia mającego na celu uniknięcie stwarzania Fideszowi słabych punktów, które mógłby on wykorzystać dla swojej propagandy, jest to również zgodne z jego historią polityczną i prawicowym charakterem programu jego partii.
Biorąc pod uwagę wyzwania, jakie napotka Magyar, jeśli zostanie wybrany, nie wspominając o jego własnej prawicowej ideologii, wydaje się mało prawdopodobne, aby priorytetem dla niego było przywrócenie liberalnej demokracji na Węgrzech, a nie próba cofnięcia 16 lat orbánizmu. Postępowcy i demokraci muszą sprostać swoim oczekiwaniom przed niedzielnym głosowaniem. Na chwilę obecną najlepszym scenariuszem dla Węgier jest powrót do demokracji wyborczej pod rządami Madziarów. Liberalna demokracja pozostanie jednak na razie prawdopodobnie poza zasięgiem.
Gabriela Greilinger jest doktorantką na Uniwersytecie Georgia; Cas Mudde jest profesorem spraw międzynarodowych Stanleya Wade’a Sheltona UGAF na Uniwersytecie Georgia i autorem książki The Far Right Today