Strona główna Wiadomości Recenzja Miniature Wife – Matthew Macfadyen marnuje się w tej bezsensownej komedii...

Recenzja Miniature Wife – Matthew Macfadyen marnuje się w tej bezsensownej komedii | Telewizja

6
0


Zastanawiam się, jak to jest być głównym aktorem, gdy ktoś potrzebuje moralnie wątpliwej, głupkowatej, zasadniczo słabej postaci, aby odegrać rolę biczowanego psa czyjejś głównej postaci? Zawsze będziesz miał pracę, ale… musiałbyś być całkiem pewny siebie, prawda?

Ale oczywiście wszyscy aktorzy są tacy, więc prawdopodobnie nie ma nic złego w byciu Matthew Macfadyenem, który rozpoczął karierę w telewizyjnej adaptacji Wichrowych wzgórz z 1998 roku jako Hareton Earnshaw – biczowany pies Heathcliffa – i od tego czasu daje nam genialne wcielenia beta cucks. Nawet kiedy udało mu się dostać do roli Mr Darcy (u boku Elizabeth Bennet w roli Keiry Knightley), minęło niestety 10 lat od tego, jak Colin Firth (u boku Jennifer Ehle i wychodząc z jeziora) sprawił, że wszystkie przyszłe wersje stały się zbędnymi mlecznymi sopami. Ostatnio oczywiście dał nam najwspanialszego – o BOŻE, nie ma ani jednego słowa na określenie Toma Wambsgansa, chyba że w rzeczywistości jest to „Wambsgans”, więc przejdźmy do tego – Wambsgans, jaki kiedykolwiek będzie, dzięki uprzejmości arcydzieła Jessego Armstronga „Sukcesja”. Na pierwszych stronach gazet pojawiła się intensywność Jeremy’ego Stronga, ale występ Macfadyena, przypominający robaka wijącego się wokół naoliwionej liny, był nieskończenie sprytny, subtelny i równie zdumiewający.

Wszystko, co potem nastąpi, będzie, no wiesz, mniejsze, więc być może wszyscy powinniśmy odpowiednio skalibrować nasze oczekiwania w stosunku do Miniaturowej żony, w którym Macfadyen występuje w roli genialnego naukowca Lesa Littlejohna, który przypadkowo zmniejsza swoją żonę Lindy (Elizabeth Banks) do 18 cm wzrostu. Miało to miejsce zanim wynalazł technologię przywracania rzeczy do ich pierwotnego rozmiaru. Scena jest więc przygotowana na szaleństwa i cześć (w pewnym sensie) żarty.

Można się także spodziewać, biorąc pod uwagę status i możliwości obu zaangażowanych gwiazd, że pojawi się także komentarz satyryczny lub społeczny. Lindy – pisarka, nagrodzona nagrodą Pulitzera, którą Les zmusił do przeniesienia się z Nowego Jorku do St. Louis w pogoni za swoimi marzeniami o Noblu (i położenia kresu głodowi na świecie poprzez miniaturyzację upraw, a następnie przywracanie ich do punktów sprzedaży i jedzenia) – wkrótce zostaje zamknięta w replice ich McMansion w domku dla lalek. Łatwiej mu zamknąć ją w zamknięciu dla jej własnego bezpieczeństwa, gdy ona bezskutecznie krzyczy na niego przez głośnik. Czarna komedia o stosunkach władzy w małżeństwie i patriarchacie oraz tłumionych w nich popędach z pewnością przyciąga.

Ale – nie. To tak, jakby showrunnerzy Jennifer Ames i Steve Turner prawie jak najszybciej zapomnieli o tej płodnej zarozumiałości i możliwościach, jakie oferuje w zakresie niejasnego komicznego komentarza na temat współczesnej mizoginii (tak zaskakująco odmiennej od dawnej) i zamiast tego uwypuklili coraz bardziej szaloną atmosferę. Co w ogóle jest jeszcze trudniejsze do wykonania. Jest mnóstwo rzeczy rzucanych na ścianę, ale niewiele z nich naprawdę się przykleja. Jest wątek B, który nie jest zbyt powiązany z głównym, opowiadający o opowiadaniu z New Yorkera, które przypadkowo zostało opublikowane pod nazwiskiem Lindy, a nie jej ucznia. Tak jak marnuje się główna koncepcja, tak i to wydaje się być gestem w kierunku większych tematów – autorstwa, autorytetu, prawdy w epoce cyfrowej, relacji władzy opartych na wieku, a nie na płci – bez odpowiedniego rozwinięcia żadnego z nich.

Istnieje starannie złożony zestaw Postaci przez duże C, takich jak stalowy nadzorca (Zoe Lister-Jones), zainstalowany w laboratorium Lesa, aby mieć pewność, że pieniądze inwestorów nie zostaną zmarnowane, który topi się w obecności kota, którego skurczył w ramach przypadku testowego. Jest Ritchie (OT Fagbenle) w roli nieuleczalnie romantycznej koleżanki, z którą Lindy ma romans (ale która jest obiektem miłości dla innej koleżanki), zadziorna córka (skrywająca sekret, który ponownie jedynie wskazuje na ważniejszy temat, jakim jest macierzyństwo i jego napięty związek z ambicjami i spełnieniem) oraz zmarnowana Sian Clifford w roli twardej agentki Lindy. Wszyscy sumiennie krążą i przecinają się ze sobą, ale nic w nich ani w ich fabułach nie osiąga prędkości ucieczki. Dopiero pod koniec serialu Banks ma inne zajęcie niż rozmowa z figurką astronauty w domku dla lalek pomiędzy łykami wina z miniaturowej lodówki lub krzyczenie z frustracji, gdy następnym razem w jej oknie pojawi się ogromna twarz Les.

Jest wiele scenerii – zwłaszcza ucieczek Lindy z różnych zawrotnych miejsc i eksplodujących warzyw w laboratorium Lesa, gdy próbuje znaleźć skuteczny przepis na renowację, co zawsze jest zabawne. Jednak na długo przed końcem prawie 10-godzinnego biegu zaczynasz odczuwać ograniczenia. Ames i Turner zaadaptowali Miniaturową żonę na podstawie opowiadania Manuela Gonzalesa pod tym samym tytułem, ale musieli wnieść o wiele więcej, aby uzasadnić taki czas trwania. Lindy może się nie zgodzić, ale często krócej znaczy lepiej.

Miniaturowa żona została wyemitowana na antenie Sky Atlantic i jest dostępna w serwisie Now. Jest transmitowany strumieniowo na Stan w Australii.