„Moja prośba do ludzi jest dość duża” – mówi nietoperz północny do pomieszczenia pełnego reniferów, wilczych porostów, torfowisk i innych istot. „To zmiana świadomości i zrozumienie, że… jesteśmy relacją”.
Scena mogłaby pochodzić z powieści science-fiction przedstawiającej powstanie ponad ludzkie. W rzeczywistości pochodzi z niedawnej „rady międzygatunkowej” w Oppdal w Norwegii, na której nieludzie – za którymi przemawiają ludzie – zebrali się, aby omówić przyszłość regionu.
W latach 80. ekolodzy John Seed i Joanna Macy opracowali Radę Wszystkich Istot: praktykę, w ramach której ludzie ucieleśniają i reprezentują inne gatunki podczas uroczystej rady.
Naukowiec i aktywistka „wyobraźni moralnej” Phoebe Tickell była podopieczną Macy’s. Wspólnie wyobrażali sobie włączenie tej praktyki do struktur zarządzania. To zainspirowało Tickell do opracowania rady międzygatunkowej, którą opisuje jako „metodologię podejmowania decyzji, która poszerza zakres tego, kto ma głos i reprezentację w zarządzaniu, poza samymi ludźmi”.
Miejsce w Oppdall, gdzie zebrała się Rada Międzygatunkowa. Zdjęcie: Bhuvana Nanaiah
Rady międzygatunkowe zajmują się konkretną kwestią. Facylitatorzy i ekolodzy identyfikują interesariuszy wielogatunkowych, a następnie wyznaczają i przedstawiają przedstawicieli ludzkich (wybranych losowo lub na podstawie wiedzy specjalistycznej). Rady tworzą wynik w postaci decyzji lub manifestu, a proces kończy się oceną wpływu. Termin „zgromadzenie wielogatunkowe” jest czasami używany szerzej, aby objąć wariacje artystyczne.
Praktyka ta jest częścią rosnącego międzynarodowego ruchu ustanawiającego prawa do przyrody i władzę rządzenia. Od 2023 r. w Wielkiej Brytanii 13 rad uznało prawa do rzek. Ustawa o prawach przyrody buduje poparcie. Koalicja artystów, ekologów, prawników, naukowców, urbanistów, rybaków i decydentów bada możliwości zarządzania międzygatunkową różnorodnością biologiczną wokół Morza Północnego. Organizacje coraz częściej stosują techniki „zarządzania zorientowanego na naturę”, takie jak karty natury i powoływanie natury do zarządów.
Rady międzygatunkowe zakorzeniają się także w ustaleniach politycznych. Wykorzystano je do ponownego spojrzenia na zarządzanie wokół londyńskiej rzeki Roding oraz do wygenerowania wielogatunkowej odpowiedzi na rządowe konsultacje w sprawie użytkowania gruntów. A teraz weszli na arenę międzynarodową.
Oppdal to górska wioska położona w dolinie Drivdalen w środkowej Norwegii, pomiędzy pasmami Dovrefjell i Trollheimen. Poza mozaiką pól uprawnych na dnie doliny króluje dzikość. „Ludzie tu mieszkają z opuszczonymi ramionami” – mówi burmistrz Oppdal, Elisabeth Hals.
Mapa
Zimą populacja Oppdal wzrasta z 5 000 do 30 000 lub więcej. Wielu odwiedzających ucieka do prywatnych domków, zwanych hytterami, które w norweskiej psychice symbolizują połączenie natury i które rozprzestrzeniły się, zwłaszcza od czasu Covida. Oczekuje się, że tej wiosny gmina zatwierdzi plany dotyczące mieszkań, które do 2035 r. pomieszczą kolejne 1000 turystów – będzie to część strategicznej zmiany pozycjonowania Oppdal jako miejsca docelowego przez cały rok, mającego na celu złagodzenie ocieplających się zim.
W kontekście globalnego kryzysu środowiskowego moment przejściowy w Oppdal wywołał ciągłą debatę na temat tego, jak zrównoważyć rozwój gospodarczy ze zdrowiem ekologicznym. Margrete Vognild Blokhus, która ułatwia dialog między zainteresowanymi stronami, twierdzi, że dyskusje ożywia wspólne poczucie zarządzania, a nie konflikt. Niemniej jednak utrzymują się napięcia dotyczące sposobu podziału gruntów między rolnictwo, turystykę i ochronę przyrody.
Architekt Katerine Chada jest częścią Common Ground, multidyscyplinarnego projektu badawczego badającego zintegrowane zarządzanie gruntami w Oppdal. Po obejrzeniu wykładu Tickella na Uniwersytecie w Cambridge w 2025 r. zaproponowała swoim kolegom powołanie rady międzygatunkowej w Oppdal.
Byli sceptyczni. Czy ludzie zaangażowaliby się? – Czy pojedziemy na tę dziwną wycieczkę? Patricia Schneider-Marin, inna architekt, pamięta, jak myślała. Poparli jednak oddanie głosu naturze i byli ciekawi, czy rada mogłaby przełamać konflikt i umożliwić podejmowanie bardziej ekologicznych decyzji. Zgodzili się spróbować.
Rankiem w dniu rady w centrum konferencyjnym Bjerkeløkkja zebrało się 38 przedstawicieli – wszyscy miejscowi mieszkańcy, wszyscy nowi w tym temacie. Okna sięgające od podłogi do sufitu otaczały las iglasty i zasypane śniegiem podgórza. Chada tam był, reprezentując pająka. Schneider-Marin był świerkiem norweskim, Vognild Blokhus purpurowym kwiatem skalnicy. Burmistrz przyjedzie później, jak malina moroszka.
Dzień rozpoczął się od odprawy, potem lodołamaczy. Na pytanie, czyje pradziadkowie mieszkali w Oppdal, mniej więcej połowa sali stała. Zaproszenie do wcielenia się w ich istoty wywołało dziwny skrzek, machanie skrzydłami i powolny krok.
Członkowie rady podejmują dyskusję w imieniu gatunku, który reprezentują. Zdjęcie: Bhuvana Nanaiah
Rada skupiała się wokół serii dyskusji na temat potrzeb istot, wyzwań i pomysłów dla Oppdal. Rytualne akcenty, takie jak kłanianie się istot podczas przedstawiania, dodały ceremonii.
Kwiat foliowca życzył sobie, aby ludzie zwolnili i wsłuchali się, „gdzie przyroda toleruje większą aktywność człowieka i gdzie potrzebuje przestrzeni”. „Martwię się, że jest mnie za dużo” – powiedziała brzoza. „Rozwijam się na otwartych przestrzeniach, ale potrafię przejąć kontrolę”.
„Właśnie uznano mnie za zasób, a nawet nie doceniono, jak wiele dałem temu krajobrazowi” – ubolewała rzeka Driva głosem łamiącym się z emocji. „Nienawidzę, gdy ludzie sprawiają, że się dopasowuję i jestem mniejsza niż jestem”.
„Lubię go!” – zawołał lis, wskazując na ptaka brodzącego.
Celem rad międzygatunkowych nie jest przede wszystkim wydobywanie danych. „Dużo pracuję z liczbami” – mówi Schneider-Marin. „Znamy liczby”.
Ich celem jest raczej kultywowanie empatii międzygatunkowej – aby pomóc w rozwiązaniu iluzorycznego podziału między człowiekiem a naturą. „Aby dbać o przyrodę, musimy ją znać, czuć i myśleć w ten sposób” – mówi Vognild Blokhus.
Myślenie i odczuwanie odmiennie nie oznacza udawania, że znasz umysły innych gatunków. Mówienie o drzewie pozbawionym wzroku, węchu, słuchu i smaku było „trochę zawrotem głowy” – mówi Schneider-Marin. „Ale myślę, że to zdrowy punkt widzenia”.
Zbiór przedmiotów reprezentujących różne gatunki flory i fauny, których potrzeby i wyzwania są omawiane przez radę. Zdjęcie: Bhuvana Nanaiah
Według Tickella niedoskonała reprezentacja przewyższa wykluczenie. „Czy głupstwem jest poprosić kogoś, aby przez godzinę w wyobraźni przyjął perspektywę innego gatunku, czy też nadal zarządza systemami, które w ciągu 50 lat spowodowały spadek populacji dzikich zwierząt o 70%?”
Wchodzenie w interakcje w charakterze nieludzi może również zakłócać relacje międzyludzkie. Rada stworzyła niezwykle „fantastyczną atmosferę słuchania” – mówi Chada.
W przypadku Schneider-Marin pomogło to „ludziom usłyszeć obawy bez poczucia urażenia, ponieważ mogli powiedzieć: «OK, czekaj, jestem gatunkiem»”.
Mamy nadzieję, że te pozytywne doświadczenia przełożą się na długoterminowy wzrost empatii. Ewaluacja polega na śledzeniu powiązania uczestników Oppdal z naturą i otwartości na nieludzkie perspektywy od czasu przed radą do sześciu miesięcy po jej zakończeniu.
Istoty Oppdala opracowały zasady zarządzania ludźmi, które zostaną opublikowane w formie manifestu. Ludzkie dyskusje mające na celu zamknięcie rady zrodziły również pomysły na zarządzanie, w tym organizowanie co sześć miesięcy rady międzygatunkowej i utworzenie höringsgruppe, czyli grupy przesłuchującej, której zadaniem będzie wysłuchiwanie nieludzi Oppdala. Uczestnicy zbiorą się w czerwcu, aby omówić wdrażanie.
Podstawowym wyzwaniem jest ustalenie tego, co Tickell nazywa „śladem instytucjonalnym”: znaczącej siły decyzyjnej opartej na solidnych metodologiach, odpowiedzialnych protokołach i badaniach podłużnych. Wyobraża sobie świat, w którym rady międzygatunkowe są wymogiem „tak samo niezwykłym jak oceny oddziaływania na środowisko”. Jej zdaniem rady międzygatunkowe poniosą porażkę, jeśli „staną się wyrafinowanym oszustwem zazieleniającym lub dekoracją okien”.
Przyszłość rad międzygatunkowych rozwinie się w Oppdal i poza nim. Dla uczestników Oppdal wspólny sceptycyzm stał się poczuciem, że reprezentują, jak to ujął Vognild Blokhus, jedno z „małych nasion, które musimy zasiać, aby mieć pewność, że w końcu nastąpi zmiana”.