Z mocno zarysowaną szczęką i ułożonymi włosami Pete Hegseth dobrze nadawał się na osobowość Fox News.
Jako sekretarz obrony – lub sekretarz wojny, jak wolałby jego szef Donald Trump – jest katastrofalny.
Jego najważniejszy test, źle poprowadzona wojna Ameryki z Iranem, udowodnił to poza uzasadnioną argumentacją.
Ale dla tych, którzy obserwowali go przez lata jako działacza prawicowych wiadomości kablowych, nie jest to specjalnie zaskakujące.
„Wyróżniającą cechą Hegsetha w telewizji Fox było jego gorące wsparcie dla amerykańskich żołnierzy oskarżonych o zbrodnie wojenne” – wspomina Matt Gertz, starszy specjalista w Media Matters, którego zadaniem jest śledzenie relacji między prawicowymi mediami a światem Maga pod przewodnictwem Trumpa.
Trumpowi, który ogląda Foxa tak, jakby to była jego główna praca, spodobało się to, co zobaczył w Hegseth. I tak to, co Gertz nazywa „demogogiem klasy B”, ze współgospodarza weekendowego talk-show Fox & Friends przeskoczyło na osobę szóstą w kolejce do prezydentury USA.
Podczas jego pierwszej kadencji ekscesy Trumpa były nieco powstrzymywane przez wykwalifikowanych przywódców Pentagonu, takich jak James Mattis i Mark Esper.
Ale kiedy Trump został wybrany po raz drugi, nie chciał już tych irytujących ograniczeń. Mattis i Esper, a także były szef sztabu Trumpa, John Kelly, w końcu publicznie ostrzegli naród, że Trump całkowicie nie nadaje się na prezydenta. Kelly – były czterogwiazdkowy generał piechoty morskiej – zgodził się nawet, że Trump pasuje do ogólnej definicji faszysty.
Natomiast Hegseth emanuje lojalnością.
Od czasu jego bierzmowania na początku zeszłego roku widzimy rezultaty, ale nigdy nie były one tak widoczne jak w ostatnich tygodniach.
W niedawnym artykule redakcyjnym Guardiana zawarto następujący zjadliwy opis: „Chwaląc się odrażająco swoją zdolnością do rozkazywania Pentagonowi śmierci i zniszczenia, pan Hegseth, ewangelicki chrześcijanin, przedstawił operację Epic Fury jako krucjatę XXI wieku mającą na celu „wyłamanie zębów bezbożnym”.
Publiczne modlitwy Hegsetha o przemoc bez litości spotkały się nawet z rzadką (choć pośrednią) naganą ze strony papieża Leona.
Być może najbardziej niebezpieczne ze wszystkiego jest to, że Hegseth podobno kłamie na temat realiów wojskowych – w tym także wobec prezydenta.
„Pete nie mówi prezydentowi prawdy. W rezultacie prezydent powtarza wprowadzające w błąd informacje” – powiedział dziennikowi „Washington Post” jeden z urzędników administracji.
W zeszłym miesiącu Hegseth stwierdził na konferencji prasowej, że irańskie programy rakietowe i dronowe są „w przeważającej mierze niszczone”. Jednak bardziej wiarygodne źródła (takie jak ocena wywiadu USA podana przez CNN) mówią inaczej.
Regularnie wprowadza w błąd obywateli poprzez swoje uszczypliwe konferencje prasowe i oświadczenia publiczne.
Hegseth próbował w tym tygodniu powiedzieć reporterom, że niedawna bezsensowna groźba wykorzenienia „całej cywilizacji” była znakomitą taktyką negocjacyjną.
„Tego rodzaju groźba doprowadziła ich do miejsca, w którym skutecznie powiedzieli: «OK, chcemy zawrzeć tę umowę»” – powiedział.
Problem w tym, że to nieprawda. Wręcz odwrotnie.
„Irańczycy negocjowali z Trumpem już przed rozpoczęciem wojny” – napisał Greg Sargent w „Nowej Republice”. „Trump w dużej mierze sabotował te negocjacje, ponieważ wmówiono mu, że wojna będzie łatwa i przyniesie szybki przypływ chwały”.
Nic w przeszłości Hegsetha nie wskazywało, że mógłby skutecznie nadzorować ogromną amerykańską operację wojskową, zatrudniającą prawie 3 miliony pracowników i budżet wartą biliony dolarów – zwłaszcza w czasie wojny.
Był oficerem piechoty w Gwardii Narodowej, wysłanym do Iraku i Afganistanu, ale to nie dorównuje zwykłym referencjom najwyższego przywódcy Pentagonu.
Senator Mark Kelly, Demokrata z Arizony, emerytowany kapitan marynarki wojennej, który zanim został astronautą, odbył dziesiątki misji bojowych podczas wojny w Zatoce Perskiej w 1991 r., nazwał go „całkowicie niekwalifikowanym”.
Brak doświadczenia wojskowego na wysokim szczeblu Hegsetha spotęgował jeszcze fakt, że jesienią ubiegłego roku nakazał zebranie się najwyższych urzędników wojskowych w Quantico w Wirginii. Gdy siedzieli w kamiennej ciszy, zaczął ich pouczać na temat sprawności fizycznej (koniec z „grubymi generałami”) i rzekomej bezsenności w wojsku.
Jego występ, obejmujący promocję własnej książki, był powszechnie uważany za nie tylko niewłaściwie stronniczy, ale także prymitywny.
„Do naszych wrogów, FAFO” – oznajmił, używając wyrażenia, które oznacza „pierdol się i dowiedz się”.
Do tego dochodzi jego nieustanny wysiłek kontrolowania wizerunku Pentagonu i własnego. Pomimo – a może właśnie z powodu – swojej przeszłości jako działacza medialnego w Fox, Hegseth okazał się zaciekłym wrogiem legalnej prasy.
Jego drakońskie zasady ograniczania dostępu reporterów są bezpośrednio sprzeczne z zasadami pierwszej poprawki i zostały skutecznie zakwestionowane w sądzie.
Kilka tygodni temu jego pracownicy nawet tymczasowo zablokowali dostęp do konferencji prasowych z czasów wojny po tym, jak fotografowie przesłali zdjęcia, które pokazywały go pod, ich zdaniem, niepochlebnymi kątami. Delikatnie mówiąc, nie jest to poważny dowódca wojskowy.
„Widzimy, co się dzieje, gdy ktoś z umiejętnościami Fox News zostaje umieszczony na stanowisku zapewniającym ogromną władzę i wpływy” – powiedział mi Gertz.
Dzięki swoim krwiożerczym wypowiedziom, zaciekłej lojalności wobec Trumpa i przerażającej niezdolności do poradzenia sobie z tym ogromnym momentem w historii świata Hegseth jest w każdym calu katastrofą, jaką każdy rozsądny mógł przewidzieć.
Ale hej, przynajmniej każdy włos jest na swoim miejscu.