Strona główna Wiadomości Wojna w Iranie jest ostrzeżeniem: Wielka Brytania musi zbudować odporność – u...

Wojna w Iranie jest ostrzeżeniem: Wielka Brytania musi zbudować odporność – u siebie i wraz z naszymi sojusznikami w Europie | Keira Starmera

6
0


Od prawie dwudziestu lat Wielką Brytanię nękają kryzysy. Od krachu finansowego w 2008 r., przez oszczędności, po Brexit, Covid, wojnę na Ukrainie i Liz Truss, reakcja Westminsteru była zawsze taka sama. Zarządzaj kryzysem, znajdź plaster, a następnie desperacko spróbuj przywrócić status quo.

Tym razem będzie inaczej. Wojna w Iranie musi teraz stać się linią na piasku, ponieważ sposób, w jaki wyjdziemy z tego kryzysu, określi nas wszystkich na całe pokolenie. I zamiast mieć nadzieję na powrót do świata 2008 roku, wytyczymy dla Wielkiej Brytanii nową ścieżkę – taką, która wzmocni naszą energię, naszą obronność i nasze bezpieczeństwo gospodarcze w nowej epoce. Ponieważ rzeczywistość jest taka, że ​​świat się zmienił: nie żyjemy już w łagodnych warunkach, jakie panowały na początku tego stulecia. Dzisiejszy świat jest bardziej zmienny i niebezpieczny niż w jakimkolwiek innym momencie mojego życia. To przetestuje i ponownie przetestuje każdy element naszego bezpieczeństwa. Z biegiem lat jest to sprawdzian, którego Wielkiej Brytanii zbyt często brakowało.

Dlatego właśnie odporność była centralnym elementem podejścia mojego rządu – tak, naszego podejścia do konfliktu w Iranie, ale także naszego podejścia do ochrony interesu narodowego we własnym kraju. Przez cały ten konflikt kierowałem się zasadą, że interesom narodowym Wielkiej Brytanii najlepiej służy deeskalacja, dyplomacja i szybkie ponowne otwarcie cieśniny Ormuz. Od samego początku byłem pewien, że Wielka Brytania nie zostanie wciągnięta w ofensywne działania wojskowe i my nie. Ale kiedy Iran zaatakował swoich sąsiadów, zrobiliśmy to, co było słuszne. Przechwytywaliśmy drony, zestrzeliliśmy rakiety, chroniliśmy życie i interesy Brytyjczyków oraz wspieraliśmy partnerów, którzy podobnie jak my nie dążyli do tego konfliktu.

Tak wygląda nasze podejście w praktyce. Działamy, aby ograniczyć eskalację, a nie ją zaogniać. Współpracujemy z sojusznikami, a nie sami. Chronimy także nasze bezpieczeństwo, nie tracąc z pola widzenia naszej stabilności gospodarczej. W bardziej niestabilnym świecie tak chronimy brytyjskie interesy. To samo podejście kształtuje to, co robimy w domu.

Ponieważ presja, jaką ludzie odczuwają w swoim codziennym życiu, nie jest oddzielona od takich wydarzeń – jest z nimi bezpośrednio powiązana. Ta sama niestabilność, która zagraża bezpieczeństwu globalnemu, powoduje wzrost cen energii, zakłóca łańcuchy dostaw i wywiera presję na finanse rodzinne tutaj, w Wielkiej Brytanii.

Dlatego też, oprócz działań w regionie, ograniczyliśmy rachunki za energię i poczyniliśmy znaczne inwestycje w energię wytwarzaną we własnym zakresie, która może uwolnić nas od tyranów manipulujących cenami gazu. Właśnie dlatego, nie angażując się w konflikt, odbudowaliśmy nasze europejskie sojusze i zwiększyliśmy nasz potencjał obronny dzięki największej trwałej inwestycji od czasów zimnej wojny. I właśnie dlatego oprócz naprawy finansów publicznych uruchomiliśmy także ambitną strategię przemysłową, wzmocniliśmy prawa pracowników i dzięki naszej nowej strategii dotyczącej ubóstwa dzieci wyciągniemy z ubóstwa ponad pół miliona dzieci.

Środki te nie polegają po prostu na reagowaniu na jeden kryzys w odosobnieniu: polegają one na działaniu inaczej – myśleniu w perspektywie długoterminowej i przekształceniu kraju w taki sposób, aby Wielka Brytania była przygotowana na świat, w którym takie wstrząsy są częstsze. Ponieważ odporność daje nam kontrolę. Bez tego będziemy stale spychani z kursu przez wydarzenia poza naszymi granicami. Ale dzięki temu mamy możliwość działania – kształtowania naszej przyszłości i realizowania priorytetów ważnych dla ludzi pracy.

Tylko w ten sposób możemy zbudować bardziej sprawiedliwy kraj: kraj, w którym ludzie nie są zdani na łaskę wydarzeń za granicą i w którym wszyscy mają szansę. I gdzie jesteśmy wystarczająco silni – ekonomicznie i strategicznie – aby nie tylko chronić, ale także poprawiać standardy życia w niepewnym świecie. Podejmiemy więc działania nie tylko po to, by przetrwać tę burzę, ale także po to, by wzmocnić Wielką Brytanię, aby mogła wytrzymać burze, o których wiemy, że nadejdą. Oznacza to inwestowanie w możliwości, które dają nam kontrolę nad naszą przyszłością: bezpieczną, własną energię; silne sojusze i wiarygodna obrona; oraz gospodarkę zbudowaną na stabilności i długoterminowym wzroście. Oznacza to dalsze wspieranie rodzin już teraz i budowanie podstaw pod większą odporność w nadchodzących latach.

Nie będziemy patrzeć wstecz. Nie będziemy dążyć do odtworzenia warunków panujących w świecie, który nas minął, ale zbudujemy Wielką Brytanię, która będzie silniejsza, bezpieczniejsza i bardziej odporna. Tego właśnie wymaga ta chwila: a Wielka Brytania nie zostanie zepchnięta z kursu.

Keir Starmer jest premierem Wielkiej Brytanii

Czy masz opinię na temat kwestii poruszonych w tym artykule? Jeśli chcesz przesłać odpowiedź zawierającą maksymalnie 300 słów pocztą elektroniczną, aby uwzględnić ją w publikacji w naszej sekcji listów, kliknij tutaj.