Strona główna Wiadomości „Historia, którą trzeba opowiedzieć”: festiwal Manacillos w Kolumbii – fotoreportaż | Kolumbia

„Historia, którą trzeba opowiedzieć”: festiwal Manacillos w Kolumbii – fotoreportaż | Kolumbia

8
0


Co roku setki Afro-Kolumbijczyków wsiada na drewniane łodzie i wypływa w dół rzeki Yurumanguí. Poruszają się w gęstym lesie deszczowym, przedzierają się przez namorzyny i walczą z prądami rzecznymi, by po około 12 godzinach wylądować w odległej wiosce Juntas.

To tutaj spotykają się ponownie i biorą udział w rytuale przodków: festiwalu Manacillos.

„To historia, którą trzeba opowiedzieć” – mówi Ever Andrés Mercado, lokalny fotograf. „To opowieść o pokoju, odporności i oporze”.

Społeczność Yurumanguí, pochodząca od Afro, ma swoje korzenie w zniewolonych Afrykanach, których sprowadzono do wydobywania złota między XVII a XIX wiekiem. Od tamtej pory mieszkają tam, pracując na polach i w kopalniach rzemieślniczych, uprawiając ziemię i łowiąc ryby.

„To mały raj” – mówi Mercado. „Nie ma eksploatacji, jest tylko rzeka i las”.

Mieszkańcy wioski Juntas w Yurumanguí wykorzystują festiwal jako sposób na zjednoczenie i przyciągnięcie większej liczby osób, które przez lata musiały uciekać z tego terytorium.

Jednak chociaż w 13 osadach rozsianych wzdłuż rzeki mieszka około 4000 osób, w ostatnich dziesięcioleciach tysiące kolejnych mieszkańców uciekło, wypędzonych z powodu niestabilności gospodarczej i zaniedbań państwa lub uciekając przed przemocą ze strony grup zbrojnych. Miejscowa ludność obawia się, że jeśli nie zajmie stanowiska, ich styl życia zniknie.

„Mieszkamy tu od ponad 350 lat i był to najtrudniejszy okres w historii” – powiedziała Delio Valencia Rentería, 36 lat, przewodnicząca Rady Wspólnoty Dorzecza Yurumanguí. „Międzynarodowe grupy i grupy zbrojne przybywają na to terytorium, aby plądrować i zniszczyć to, o co się zadbaliśmy”.

Według Valencia Rentería praktyka ta umożliwiła Juntas zgromadzenie w 2025 r. około 1500 osób, które nie widziały się od lat z powodu przemocy. Dla gminy liczącej nie więcej niż 800 mieszkańców była to największa liczba osób we wsi w ostatnich latach.

Pomimo zastraszenia co roku rodziny wracają do tego rozległego, niegościnnego regionu kolumbijskiego Pacyfiku, aby potwierdzić swoje roszczenia do ziemi i tradycje swoich przodków.

„Wracają do domu, bo chcą wysłać sygnał, że pomimo problemów, z którymi się borykają, zawsze wrócą na terytorium, aby je chronić. Mówią, że tylko oni mogą” – mówi Mercado.

Większość tych, którzy wyemigrowali, mieszka w miastach Buenaventura i Cali, dlatego obchody – które odbywają się podczas Wielkiego Tygodnia i są zaplanowane na kilka miesięcy – rozpoczynają się przede wszystkim od wielkich zjazdów rodzinnych. Ulice są ozdobione liśćmi palmowymi i zakładane są ręcznie tkane kostiumy. Na ścianach wymalowane hasła głoszą: „nasze terytorium nie jest na sprzedaż”, a każda osoba zobowiązuje się nie pracować, nie odpoczywać ani nie spać przez trzy noce.

Kilinito na zdjęciu niesione jest przez dwie osoby z powodu wyczerpania. Czterodniowe obchody są tak wymagające, że nikt nie odpoczywa, zwłaszcza śpiewaczki i rodzina Manacillo, które zaczynają zasypiać, śpiewając i tańcząc na ulicach wioski, czekając na rozpoczęcie każdego dnia.

Ludzie ubrani na biało reprezentują dusze swoich przodków i bliskich, którzy oddali życie za te ziemie. Każdy element odzieży Manacillos jest wykonany z niezwykłą dbałością o szczegóły. Mężczyźni, młodzi i starsi, budują na zamówienie maski z drewna z lokalnych drzew.

Grupa 40 mężczyzn znanych jako Manacillos – rzekomo reprezentujących duchy tych, którzy ukarali Jezusa – zakłada wykonane na zamówienie maski i przywiązuje bicze do pasa. Dokonują symbolicznego starcia, atakując społeczność pragnącą chronić Jezusa.

„To pierwszy akt oporu” – mówi Mercado.

Następnie uroczystości zwracają się ku tradycyjnym metodom konserwacji i obrony odizolowanego geograficznie terytorium. Przed każdym domem śpiewane są pieśni przekazywane z pokolenia na pokolenie, celebrujące obfitość, potępiające przemoc i wzywające do ochrony ziemi. Bicie bębnów odbija się echem po ulicach.

Dziś społeczność zmuszona jest bronić terytorium „za zębami i paznokciami”, mówi Valencia Rentería.

Obok nielegalnych drwali i poszukiwaczy złota o kontrolę nad tą ziemią walczą handlarze narkotyków, których przyciąga jej geostrategiczne położenie – rzeka płynie prosto do Oceanu Spokojnego. Bez obecności państwa ziemia ta jest również pożądana pod uprawę koki – rośliny potrzebnej do produkcji kokainy.

„Terytorium jest kręgosłupem narodu, to nasze życie, a życia nie można sprzedać; należy je kochać i bronić” – mówi Valencia Rentería.

Mężczyzna pozuje i pokazuje noszone przez siebie łańcuchy: wśród nich złotą, zużytą broń, krzyż i czerwono-czarny naszyjnik używany do modlitw, choć niektórym kojarzy się on z kolorem grupy zbrojnej.

Ta obrona ma swoją cenę. W listopadzie 2021 r. dwóch przywódców społeczności, Abencio Caicedo i Edinson Valencia, zostało porwanych i zniknęło, co spowodowało dwuletnią żałobę i przerwę w festiwalu. Wstępnie powrócił w 2024 roku. W ubiegłym roku frekwencja wzrosła do około 1500 osób.

„Zniknęli, bo się nie bali. Walczyli z używaniem substancji psychoaktywnych, nielegalnymi uprawami i nielegalnym wydobyciem” – powiedziała Valencia Rentería.

Ważna część obchodów ma miejsce podczas pierwszych nocy festiwalu, kiedy mieszkańcy Juntas i goście spędzają noc z dala od swoich domów, a wspólnota śpi w wiejskim kościele.

Malowidło z boku kościoła upamiętnia obu przywódców i głosi: „Umrzemy w dniu, w którym będziemy milczeć w obliczu niesprawiedliwości”.

Mercado twierdzi, że czuje „ogromną odpowiedzialność” za relacjonowanie wydarzenia i społeczności. „Przez lata zgłaszano jedynie nasze problemy” – mówi. „My, jako mieszkańcy Pacyfiku, jako Afro-Kolumbijczycy, nie byliśmy w stanie opowiedzieć własnej historii. Ta historia to zmienia. Jest symbolem oporu. „

Eider Calimeño jest jednym z około 33 mężczyzn w wieku od 10 do 60 lat, którzy odziedziczyli dziedzictwo bycia Matachines. Tradycja nakazuje, aby tę odpowiedzialność można było przyjąć tylko wtedy, gdy rodzice, dziadkowie, wujkowie lub inni bliscy krewni byli Manacillo i postanowili przekazać swoje stanowisko następnemu pokoleniu.

Nawet dzieci odgrywają ważną rolę podczas uroczystości. Na zdjęciu dziecko, które właśnie zostało odebrane matce i przekazane rodzinie Manacillo. Matka, aby odzyskać dziecko, musi wnieść wkład finansowy na fundusz gminny. Poniżej nowe pokolenia mieszkańców przejmują tę rolę od najmłodszych lat.

Valencia Rentería pamięta czasy, kiedy wspólnota była niewidoczna. „Nie było nas nawet na mapie Buenaventury” – powiedział. Teraz ma nadzieję, że uroczystość stanie się tarczą – żywą deklaracją obecności.

„Te zdjęcia nas chronią” – powiedział. „Dzięki nim nawet ci, których nie ma na tym terytorium, ci, którzy nie mogą przyjechać, mogą zobaczyć, że istnieje wspólnota, która walczy o zbiorowy dobro, o swoje tradycje, swoje zwyczaje. Mówimy światu, zwłaszcza państwu kolumbijskiemu, że nadal istniejemy. „