Japonia udostępni dodatkowe rezerwy ropy naftowej na początku przyszłego miesiąca, oznajmiła w piątek premier Sanae Takaichi w związku ze wzrostem obaw związanych z niedoborami energii spowodowanymi kryzysem na Bliskim Wschodzie.
Będzie to drugi przypadek, gdy Japonia, silnie uzależniona od ropy na Bliskim Wschodzie, sięgnęła do swoich rezerw strategicznych od czasu rozpoczęcia w lutym wojny amerykańsko-izraelskiej z Iranem.
W zeszłym miesiącu Takaichi zatwierdził wypuszczenie ropy na 50 dni – największą w dotychczasowej historii rządu – w ramach prób zażegnania wzrostu cen.
„Aby zapewnić stabilne dostawy ropy naftowej, od początku maja będziemy uwalniać z krajowych rezerw równowartość (ropy) na około 20 dni” – powiedziała podczas spotkania ministerialnego poświęconego omówieniu konfliktu.
Japonia ma zapasy ropy wystarczające na 230 dni, ale importuje również 95% swojej ropy z Bliskiego Wschodu, z której większość transportowana jest przez cieśninę Ormuz.
Większość japońskich rezerw – trwająca 143 dni – jest własnością państwa, a pozostała część należy do sektora prywatnego i krajów Zatoki Perskiej będących producentami ropy.
Japonia próbuje także zabezpieczyć ropę z miejsc, do których nie wysyła się ładunków przez cieśninę Ormuz, w obliczu niepewności co do tego, czy droga wodna zostanie w pełni ponownie otwarta po dwutygodniowym warunkowym zawieszeniu broni ogłoszonym w tym tygodniu przez Donalda Trumpa.
Takaichi stwierdziła, że do maja Japonia powinna być w stanie zabezpieczyć ponad połowę importu ropy innymi szlakami, choć nie podała szczegółów.
Ministerstwo przemysłu stwierdziło, że potencjalnymi nowymi źródłami importu mogą być Yanbu na wybrzeżu Morza Czerwonego w Arabii Saudyjskiej oraz port Fujairah w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Japonia skontaktowała się także z dostawcami w USA i Malezji, a także w krajach Azji Środkowej, Ameryki Łacińskiej i Afryki.
Rząd zwrócił się do krajowych dostawców o priorytetowe traktowanie sprzedaży zgromadzonego paliwa do niektórych sektorów gospodarki, w tym opieki zdrowotnej, transportu i rolnictwa, powiedział Takaichi.
Decyzja o ponownym wykorzystaniu rezerw ropy naftowej zapadła w obliczu rosnącej presji na rząd Japonii, aby przeciwstawił się naciskom Stanów Zjednoczonych, aby zaangażować się militarnie w konflikt.
W środę w całym kraju odbyło się ponad 100 demonstracji, a protestujący wzywali konserwatystę Takaichiego do przestrzegania powojennej konstytucji, która zabrania Japonii stosowania groźby lub użycia siły w celu rozstrzygania sporów międzynarodowych.
Szacuje się, że przed budynkiem Sejmu Narodowego zebrało się około 30 000 demonstrantów, wielu z nich machało latarniami i niosło transparenty popierające artykuł 9 konstytucji dotyczący wyrzeczenia się wojny.
Od początku wojny nasiliły się obawy, że Takaichi mogłaby wykorzystać ogromną większość swojej partii w izbie niższej parlamentu do forsowania reformy konstytucyjnej.
W zeszłym miesiącu odrzuciła prośbę Trumpa o wysłanie Japońskich Morskich Sił Samoobrony do cieśniny Ormuz, mówiąc mu, że jakiekolwiek zaangażowanie wojskowe może stanowić naruszenie konstytucji.
Od tego czasu Trump skrytykował Japonię i innego północno-wschodniego sojusznika Waszyngtonu, Koreę Południową, za trzymanie się z daleka od konfliktu.
Po wyróżnieniu krajów NATO, Australii i Korei Południowej za nieprzyłączenie się do wojny, Trump skierował swoją frustrację w stronę Japonii. „Wiesz, kto jeszcze nam nie pomógł?” – powiedział podczas poniedziałkowej konferencji prasowej. „Japonia. Mamy w Japonii 50 000 żołnierzy, którzy chronią ich przed Koreą Północną”.
Setsuko Sasaki, protestująca w Tokio, która brała udział w swojej pierwszej demonstracji, powiedziała: „Na wojnach zawsze cierpią zwykli cywile, dlatego zdecydowałam się tu przyjechać, aby mój głos został usłyszany. Wiedziałam, że będę żałować, jeśli nic nie zrobię”.
Agencje wniosły wkład w sprawozdania.