W 2004 roku Rebecca Solnit wydała Hope in the Dark, serię obszernych esejów będących odpowiedzią na wojnę w Iraku. Zaproponowała wizję solidarności i wytrwałości. Popularność książki gwałtownie wzrosła po wyborach Donalda Trumpa w 2016 r. i została wyprzedana w krótkim czasie. Wracając do Hope in the Dark 10 lat później, przypomniałem sobie, dlaczego był tak chwalony. To szczupła, solidna książka, pełna rozsądnych przypomnień o granicach intelektu i niebezpieczeństwach zatrucia pesymizmem. „Nadzieja nie jest drzwiami, ale poczuciem, że w pewnym momencie mogą pojawić się drzwi, umożliwiające wyjście z problemów chwili obecnej, jeszcze zanim ta droga zostanie odnaleziona lub podążona” – napisał Solnit. Pokora wymaga od nas przyznania, że niezależnie od tego, jak cholernie pewna przyszłość może się wydawać, pozostaje ona zasadniczo niepoznawalna. Tutaj zaczyna się nadzieja.
Jej nowa, aktualna książka podejmuje ten wątek: „Nie musisz wyobrażać sobie celu, aby go osiągnąć, ani przynajmniej się do niego zbliżać, wystarczy wybrać kierunek i iść dalej” – mówi nam. Od 2004 roku Solnit napisał kilkanaście książek, ale pod względem formatu, projektu i tematu „Początek nadchodzi po końcu” sprawia wrażenie bezpośredniego następcy „Nadziei w ciemności”: eseju składającego się z noweli podzielonego na krótkie, ale obszerne rozdziały, w których przytacza się historię, filozofię i współczesną literaturę, ze szczególnym uwzględnieniem momentów zadośćuczynienia i postępu.
Solnit argumentuje, że ważne jest, aby nie tracić z oczu ogromnych osiągnięć, jakie poczyniono w ostatnich dziesięcioleciach w zakresie praw kobiet, sprawiedliwości rasowej, ochrony środowiska i niezliczonych innych dziedzin. Podsumowując: „Nasz świat zmienił się bardziej, niż prawie ktokolwiek sobie wyobrażał, w sposób zarówno cudowny, jak i straszny, często w sposób, którego nikt się nie spodziewał, a sama głębokość zmian w przeszłości gwarantuje, że te zmiany będą kontynuowane, że stabilność nie wchodzi w grę, ale udział w kierowaniu zmianami może być, jeśli to rozpoznamy”.
Obszernie pisze o sukcesach odniesionych przez ruchy tubylcze w Kalifornii w ostatnich latach i łączy wnioski z prac Rachel Carson, Jane Goodall, Suzanne Simard, Jamesa Baldwina, Martina Luthera Kinga Jr i innych. Jej zaangażowanie w narrację ruchu naprzód sprawia, że aż do rozdziału 6 unika bezpośredniego wspominania o złych aktorach współczesności – schludnie zebranych razem jako „siły destrukcyjne”. „Podejrzewam, że wielu czytelników myśli już, że świat… jest pełen białej supremacji, mizoginii, autorytaryzmu, transfobii, dzikiego hiperkapitalizmu, tragicznego konsumpcjonizmu, ekobójstwa i zaprzeczania zmianom klimatycznym i nie mylą się” – zauważa. Nie, przyznaje, marsz postępu to nie wszystko. Jednak spychając te siły do jednego rozdziału i traktując je jako objazd, nalega, aby ustąpiły miejsca innym, bardziej obiecującym historiom. Jednym z nich jest zwrot w kierunku światopoglądu opartego na „wzajemnych powiązaniach i niezależności” – pomysł, który Solnit przewija w całej książce: „niezależnie od tego, czy jest to prawda, czy nie, wielu z nas chce, aby była to prawda, a to pragnienie wiele mówi o tym, kim teraz jesteśmy”.
Czytelnicy szukający recept na politykę lub strategii organizacyjnych, a nawet pomysłów na sporządzenie własnej, prostej, lokalnej, obywatelskiej listy rzeczy do zrobienia, mogą być rozczarowani. Jednak jako celowe ćwiczenie przeformułowania – jako otwarte zaproszenie do świadomego przyjęcia nowych paradygmatów – Początek przychodzi po końcu jest bardzo skuteczny. Solnit mądrze jest skupić się na nieliniowych, a czasem prawie całkowicie niewidocznych sposobach, w jakie zachodzą zmiany: „tak subtelnie, tak powoli, że tylko kamień milowy pozwala wiedzieć, że to miało miejsce przez cały czas, pozwala zobaczyć, że wiele małych zmian składa się na duże”. Jest pewna, że stary świat umiera; jesteśmy w środku jego gwałtownych ostatnich tchnień. Co będzie dalej, dopiero się okaże.
Początek następuje po końcu: notatki o świecie zmian autorstwa Rebeki Solnit wydawane są przez wydawnictwo Granta (14,99 funtów). Aby wesprzeć Guardiana, kup egzemplarz na stronie Guardianbookshop.com. Mogą obowiązywać opłaty za dostawę.
Artykuł ten zmieniono 9 kwietnia 2025 r. We wcześniejszej wersji podano, że opublikowana w 2004 r. „Nadzieja w ciemności” opierała się na odporności, jaką autor zauważył po huraganie Katrina. W rzeczywistości huragan miał miejsce w 2005 r., po wydaniu książki, a wzmianka o nim znalazła się w zaktualizowanym wydaniu książki z 2015 r.