Strona główna Wiadomości Nekrolog Jamesa Gadsona | Pop i rock

Nekrolog Jamesa Gadsona | Pop i rock

5
0


W R&B, soul, funk, disco i innych formach afroamerykańskiej muzyki popularnej żaden wykonawca nie jest bardziej wartościowy niż perkusista, który potrafi znaleźć „kieszeń”: nazwa nadana przez muzyków temu nieuchwytnemu miejscu, gdzie rytm napędzający piosenkę jest zarówno głęboki, jak i nie do odparcia. James Gadson, który zmarł w wieku 86 lat, całe swoje życie zawodowe spędził głęboko w tej kieszeni, nadając rozmach takim hitom z lat 70., jak „Lean on Me” Billa Withersa, „I Want You” Marvina Gaye’a, „Love Hangover” Diany Ross, „Dancing Machine” Jackson 5, „I Will Survive” Glorii Gaynor, „Cruisin” Smokey’a Robinsona, „Peaches & Herb” Reunited i wiele innych. przyszłe dziesięciolecia podczas jego kariery w studiach nagraniowych w Los Angeles.

Z jego darów z wdzięcznością korzystali także inni artyści zajmujący się pokrewnymi dziedzinami. Grał między innymi w Slow Dancer Boza Scaggsa (1974) i Live and Learn Elkie Brooks (1979), The Future Leonarda Cohena (1992), a w tym stuleciu w The Evening of My Best Day Rickie Lee Jonesa, Chaos and Creation in the Backyard Paula McCartneya, Lana Del Rey’s Paradise i kilku albumach Becka.

Gadson pojawił się w czasach, gdy każde większe amerykańskie miasto miało elitarną grupę perkusistów, którzy jako pierwsi przyjeżdżali na lokalne sesje nagraniowe. W ruchliwych studiach Los Angeles pracowali Earl Palmer i Hal Blaine, a następnie Jim Keltner, Jim Gordon, Paul Humphrey, Ed Greene i Gadson, ten, którego twórczość była później regularnie samplowana przez artystów pokolenia hip-hopu i breakbeatu, w tym NWA i Kendrick Lamar.

Rozpoczął swoją karierę na początku lat 60. jako żądny przygód perkusista jazzowy, po czym skupił się na czymś, co na pierwszy rzut oka wydawało się być mniej wymagającą formą muzyki. Przyznał jednak, że bardziej komercyjne idiomy narzucają swoje własne wymagania, szczególnie gdy muzyka skierowana jest na parkiet.

„Większość rytmów, szczególnie w muzyce tanecznej, jest bardzo prosta” – powiedział Gadson, omawiając swoją pracę w wywiadzie dla magazynu Modern Drummer w 2007 roku. „Mimo to, aby się ich nauczyć, trzeba je spowolnić. Często robimy te wszystkie podstawowe rzeczy, aby zobaczyć, jak szybko potrafimy grać. Myślę, że trzeba to wszystko spowolnić i uprościć. Wtedy możesz w pewnym sensie poczuć, czy jest to taneczne, czy nie”.

Chociaż większość jego prac wykonywana była z dala od widoku publicznego, jego prezenty wystawiono pewnego wieczoru w 1972 roku w maleńkim londyńskim studiu telewizyjnym, jako członek czteroosobowego zespołu towarzyszącego Withersowi, grającego Ain’t No Sunshine i Use Me dla widzów programu The Old Grey Whistle Test w BBC2. Wkrótce potem Withers i zespół udali się do Nowego Jorku na koncerty wydane jako klasyczny album Live at Carnegie Hall.

Gadson nigdy nie zwracał na siebie uwagi. Wszystko, co grał, miało na celu ulepszenie utworu. Kiedy za pomocą jednego drążka wypuszczał szybkie szesnastki (szesnastki) na hi-hacie lub werblu, wirtuozerstwo nie miało na celu zwracania na siebie uwagi. Podobnie nie było z subtelnie synkopowanymi wzorami gry na bębnach basowych, które umieścił za Rossem w „Love Hangover” w czasach, gdy perkusiści na większości płyt disco byli zadowoleni, gdy ich prawa stopa wybijała niezmienne tempo 4/4.

Urodził się i wychował w Kansas City jako syn perkusisty Harolda Gadsona i jego żony Arlethii (z domu Hopson). Harold grał z dużymi zespołami, ale nie chciał, aby jego dwaj synowie poszli w jego ślady i rozpoczęli karierę muzyczną, chociaż kupił im kornety, aby grali w orkiestrze marszowej. Ale zanim James osiągnął wiek nastolatka, śpiewał ze swoim bratem Tutty w grupie doo-wop o nazwie The Carpets. Niepełnoletni także wkradał się do nocnych klubów i zakochiwał się w muzyce, którą słyszał. Po powrocie do domu po dwóch latach spędzonych w Siłach Powietrznych Stanów Zjednoczonych w wieku 21 lat zdecydował się zostać perkusistą.

Gadson podczas sesji nagraniowej w Paramount Recording Studio C w Los Angeles, marzec 2013. Zdjęcie: Axelle/Bauer-Griffin/GC Images

Pierwszym nazwiskiem-artystą, z którym wyruszył w trasę, był Hank Ballard, pomysłodawca Twista, od którego członków zespołu dowiedział się o zaawansowanym jazzie Johna Coltrane’a. Po powrocie do Kansas City grał w klubach z triami organowymi i grupami free-jazzowymi, jednak przełom nastąpił, gdy pod koniec lat 60. przeniósł się do Los Angeles i dołączył do zespołu wokalisty Charlesa Wrighta, byłego członka Los Angeles-doo-wopowej grupy The Shields.

Wright kazał mu zapomnieć o wszystkich fantazyjnych jazzowych rzeczach. „Po prostu graj prosto” – powiedział swojemu nowemu perkusiście, podczas gdy muzycy – wkrótce znani jako Watts 103rd Street Rhythm Band – ćwiczyli zestaw piosenek, w tym Love Land i Express Yourself (później samplowany przez NWA), które stały się wielkimi hitami na amerykańskich listach przebojów popu i R&B w 1970 roku. Gadson słuchał szeroko i ciężko pracował, aby sprostać wymaganiom Wrighta, co pokazał zwłaszcza lakonicznie funkowy rytm Express Yourself jak dokładnie wchłonął nowoorleańską grę na bębnach Zigaboo Modeliste z Meters.

Gadson nazwał Los Angeles „tyglem rytmu”, czerpiąc inspiracje zewsząd: rytm „drugiej linii” z Nowego Orleanu, shuffle z Mississippi, beaty Motown, nowy jack swing z Chicago, latynoskie wzory z Nowego Jorku, dyskotekowa czwórka na parkiecie – „odrobina tego i szczypta tamtego”, jak to ujął. Połączył to wszystko w luźny styl, który przez całe życie przyciągał pracodawców, od BB Kinga, Bobby’ego Womacka i Raya Charlesa, przez Herbiego Hancocka i Herba Alperta po Helen Reddy i Sturgil Simpson. Jego ostatnie nagrania obejmowały występy na ostatnich albumach Keitha Urbana i Michaela Kiwanuki.

W 1968 roku ożenił się z pozostałą po nim Barbarą wraz z dziećmi, wnukami i prawnukami oraz przez siostrę Robbie.

James Edward Gadson, perkusista, urodzony 17 czerwca 1939; zmarł 2 kwietnia 2026 r