JD Vance ostrzegł Iran, aby nie „próbował odgrywać roli” USA podczas rozmów zaplanowanych na sobotę w Islamabadzie, natomiast Teheran oświadczył, że nie weźmie udziału, dopóki Izrael nie przestanie bombardować Libanu.
Wiceprezydent USA podzielił się tymi uwagami wchodząc na pokład samolotu lecącego do Pakistanu na negocjacje, które mogą zadecydować o utrzymaniu zawieszenia broni lub wznowieniu wojny z Iranem, co będzie miało poważne konsekwencje dla gospodarki światowej.
Na kilka godzin przed planowanym rozpoczęciem rozmów pozostały wątpliwości, czy faktycznie do nich dojdzie.
Mohammad Baqer Qalibaf, przewodniczący parlamentu Iranu i współprzewodniczący delegacji tego kraju, powiedział w piątek w X: „Dwa ze środków wspólnie uzgodnionych między stronami nie zostały jeszcze wdrożone: zawieszenie broni w Libanie i uwolnienie zablokowanych aktywów Iranu przed rozpoczęciem negocjacji. Te dwie kwestie muszą zostać spełnione przed rozpoczęciem negocjacji. „
W piątkowy wieczór nie było jasne, czy Qalibaf i Abbas Araghchi, minister spraw zagranicznych Iranu, nadal planują lot do Islamabadu, aby przewodzić swojej delegacji. W zeszłym miesiącu doniesiono, że Izrael skreślił Kalibafa i Araghchiego z listy celów swojej kampanii bombowej na prośbę Waszyngtonu.
Oczekuje się, że Mohammad Baqer Qalibaf, przewodniczący parlamentu Iranu, będzie współprzewodniczył irańskiej delegacji podczas rozmów pokojowych w Islamabadzie. Zdjęcie: Amr Abdallah Dalsh/Reuters
Donald Trump podsycił niepewność, mówiąc, że siły amerykańskie się dozbrajają i są gotowe do powrotu do ataku, jeśli negocjacje zawiodą.
„Przeprowadzamy reset. Ładujemy statki najlepszą amunicją, najlepszą bronią, jaką kiedykolwiek stworzono – nawet lepszą niż to, co zrobiliśmy wcześniej i wysadziliśmy je w powietrze” – powiedział New York Post amerykański prezydent. „A jeśli nie uda nam się osiągnąć porozumienia, wykorzystamy je i to bardzo skutecznie”.
Później w piątek Trump uzupełnił swoje groźby, zamieściwszy na swoim portalu społecznościowym post, w którym oświadczył: „Wydaje się, że Irańczycy nie zdają sobie sprawy, że nie mają żadnych kart poza krótkoterminowym wymuszeniami na świecie za pomocą międzynarodowych dróg wodnych. Jedynym powodem, dla którego dzisiaj żyją, są negocjacje!”
Irańczycy i mediatorzy pakistańscy twierdzą, że dwutygodniowe porozumienie o zawieszeniu broni osiągnięte we wtorek wieczorem przez USA i Iran obejmowało Liban. Trump i premier Izraela Benjamin Netanjahu twierdzą, że tak nie jest, a Izrael w dalszym ciągu bombarduje Liban w ramach swojej ofensywy przeciwko Hezbollahowi, najbliższemu sojusznikowi Iranu w regionie, nawet po tym, jak Netanjahu oświadczył, że jest gotowy rozpocząć rozmowy pokojowe z rządem libańskim.
Od chwili rozpoczęcia zawieszenia broni w izraelskich bombardowaniach zginęło ponad 300 obywateli Libanu. Prezydent kraju Joseph Aoun powiedział w piątek, że 13 pracowników bezpieczeństwa państwa zginęło w izraelskim ataku na budynek rządowy w mieście Nabatieh na południu.
Trump oskarżył Iran o „bardzo kiepską robotę” polegającą na umożliwieniu przepłynięcia ropy przez cieśninę, dodając w opublikowanym wieczorem w mediach społecznościowych wpisie: „Nie takiego porozumienia mamy!”
Gwałtowny wzrost cen ropy spowodowany amerykańsko-izraelskim atakiem na Iran w dniu 28 lutego oraz reakcja Iranu w postaci zamknięcia cieśniny Ormuz dla tankowców i innych statków stanowią bezpośrednie zagrożenie polityczne dla prezydenta przed listopadowymi wyborami do Kongresu.
Pomimo niepewnych perspektyw zawieszenia broni, ton Vance’a, gdy wchodził na pokład Air Force Two, był ogólnie optymistyczny. „Nie możemy się doczekać negocjacji. Myślę, że będą one pozytywne”, powiedział Vance. „Jeśli Irańczycy są skłonni do negocjacji w dobrej wierze, z pewnością jesteśmy gotowi wyciągnąć otwartą rękę”.
Dodał jednak: „Jeśli spróbują nas oszukać, odkryją, że zespół negocjacyjny nie jest zbyt otwarty”.
W amerykańskiej delegacji miał także znaleźć się wszechstronny międzynarodowy negocjator Trumpa Steve Witkoff oraz zięć prezydenta Jared Kushner. Witkoff i Kushner wzięli udział w rozmowach z irańskimi negocjatorami przed amerykańsko-izraelskim atakiem, które dotyczyły irańskiego programu nuklearnego i rakietowego.
Omańscy mediatorzy tych rozmów, a także obserwatorzy rządu Wielkiej Brytanii uważali, że poczyniono znaczące postępy i spodziewali się kolejnej rundy negocjacji, gdy 28 lutego Stany Zjednoczone i Izrael przypuściły niespodziewany atak.
Po ponad pięciu tygodniach bombardowań w ramach tej kampanii zginął najwyższy przywódca Iranu, Ali Chamenei, ale nie udało się obalić islamskiego reżimu w Teheranie. Zadała także ciężkie straty siłom zbrojnym Iranu, lecz nadal były one w stanie zagrozić żegludze w cieśninie Ormuz i odciąć dopływ jednej piątej światowych zasobów ropy naftowej i skroplonego gazu kopalnego.
Oczekuje się, że rozmowy w Islamabadzie skupią się na ponownym otwarciu cieśniny, a także przyszłości irańskiego programu nuklearnego i perspektywie złagodzenia sankcji. Iran twierdzi, że zażąda także odszkodowań za szkody wojenne. Według „Washington Post” delegacja Vance’a zamierza domagać się uwolnienia Amerykanów przetrzymywanych w Iranie.
Billboard w Islamabadzie promujący rozmowy pokojowe między USA a Iranem, w których pośredniczy Pakistan. Zdjęcie: Waseem Khan/Reuters
Według doniesień zespoły zaawansowane z USA i Iranu zaczęły w piątek zajmować pokoje w pięciogwiazdkowym hotelu Serena w centrum Islamabadu, a pakistańscy urzędnicy przekazywali wiadomości między obydwoma obozami. Przybyli także urzędnicy z Arabii Saudyjskiej i innych krajów Zatoki Perskiej, aby reprezentować ich interesy.
Pakistańskie służby bezpieczeństwa utworzyły wokół hotelu pas bezpieczeństwa o długości 3 km, centrum miasta zostało zamknięte, a święto państwowe ogłoszono w związku z podejmowanymi ostatnio przez Pakistan działaniami mediacyjnymi na najwyższym szczeblu na arenie międzynarodowej.
Hezbollah nie skomentował wiadomości o bezpośrednich negocjacjach między rządem Libanu i Izraela, pomimo historycznego sprzeciwu tej grupy wobec jakichkolwiek kontaktów z Izraelem. Szef grupy zbrojnej Naim Qassem w pisemnym oświadczeniu opublikowanym w piątkowe popołudnie wezwał rząd libański do „zaprzestania nieuzasadnionych ustępstw”, nie wspominając wyraźnie o negocjacjach.
„Nie zgodzimy się na powrót do status quo i wzywamy rządzących, aby zaprzestali czynienia nieuzasadnionych ustępstw” – powiedział Qassem, ślubując dalszą walkę i „wypędzenie okupanta”.
Armia libańska rozmieściła dodatkowych żołnierzy w całym Bejrucie, przy silnej obecności w biurze premiera, gdy rząd starał się wdrożyć swoją decyzję o zakazie wydawania broni poza kontrolą państwa w stolicy kraju. Decyzję podjęto po środowym krwawym ataku Izraela, w wyniku którego zginęły co najmniej 303 osoby.
Walki w południowym Libanie trwają pomimo zbliżających się negocjacji, a Hezbollah twierdził, że uderzył izraelskich żołnierzy na obrzeżach Bint Jbeil.
Bint Jbeil ma znaczenie historyczne i strategiczne, ponieważ Hezbollahowi udało się utrzymać siły izraelskie z dala od miasta podczas wojny w 2006 roku, dzięki czemu zyskało przydomek „stolicy ruchu oporu”. Obszar ten ma również kluczowe znaczenie dla kontrolowania centralnego obszaru południowego Libanu, ponieważ leży na skrzyżowaniu sąsiednich miast i wzgórz.
Hezbollah przez cały piątek ostrzeliwał Izrael salwami rakiet.
Według libańskiej agencji bezpieczeństwa państwa Izrael przeprowadził naloty na cały Liban, zabijając 13 funkcjonariuszy rządowych służb bezpieczeństwa w ataku w pobliżu siedziby rządu prowincji w Nabatieh. Była to największa jak dotąd liczba libańskich sił bezpieczeństwa zabitych przez Izrael.
Rząd Libanu nie jest stroną wojny Hezbollah-Izrael, ale w trakcie konfliktu izraelskie ataki zginęły libańskich żołnierzy.