Strona główna Wiadomości Brandon Holtz, świat amatorów nr 3262, zamienia nieruchomości na Masters | Mistrzowie

Brandon Holtz, świat amatorów nr 3262, zamienia nieruchomości na Masters | Mistrzowie

6
0


W tym roku odbędą się dwa turnieje Masters, ten, który oglądasz i ten, w którym bierzesz udział. Cóż. Może nie ty, chyba że swój handicap możesz policzyć na dwóch palcach, ale najlepszy zawodnik, jakiego znasz, ten chłopak ze szkoły, który grał od zera, ten kuzyn, który wygrał stypendium sportowe, albo wujek, o którym wszyscy mówią, że kiedyś mógł wrócić. Nazywa się Brandon Holtz i jeśli jeszcze go nie zauważyliście, jest, jak sam mówi, „starym grubasem”, który w tym tygodniu gra z dwukrotnym mistrzem Masters Bubbą Watsonem.

Holtz ma 39 lat i pracuje na pełny etat jako pośrednik w obrocie nieruchomościami w Bloomington w stanie Illinois. Gra w golfa tyle, ile może, ale biorąc pod uwagę, że ma dwójkę dzieci, pięcioletniego syna i dwuletnią córkę, to nie jest to tyle, ile by chciał. Obecnie zajmuje 3262 miejsce w światowych rankingach amatorskiego golfa. Co oczywiście oznacza, że ​​jest cholernie dobrym golfistą. A także, że znajduje się w rankingu o pełne 3160 miejsc poniżej swojego najbliższego konkurenta spośród sześciu amatorów występujących w tej dziedzinie. I to jeszcze zanim dotrzesz do pozostałych około 10 000 profesjonalistów w oficjalnych światowych rankingach golfa, gdzie obecnie nie ma go na liście.

Holtz zakwalifikował się, wygrywając US Mid-Am, który jest drogą do turnieju Masters dla amatorów w wieku 25 lat i starszych. Trzej ostatni gracze, którzy dotarli w ten sposób, Evan Beck, Stewart Hagestad i Matthew McClean, znajdowali się wówczas w pierwszej setce najlepszych graczy na świecie. Trudno powiedzieć na pewno, rekordy amatorów są niejednolite i sięgają tak daleko wstecz, ale byłoby prawdopodobne, że Holtz jest najniżej sklasyfikowanym graczem w historii, który zakwalifikował się do turnieju Masters.

Po pierwszej rundzie Brandon Holtz powiedział: „To naprawdę spełnienie marzeń”. Zdjęcie: John Angelillo/UPI/Shutterstock

Pamiętaj, że to nie jego pierwszy raz tutaj. Tyle, że wszyscy inni byli po drugiej stronie lin. Jego tata, Jeff, który w tym tygodniu go wspiera, zdobył na loterii odznakę patrona w 2004 roku i od tego czasu wracają tu niemal co roku. Zwykle siedzą za szóstką i obstawiają piwa, który z graczy przed nimi będzie najbliżej kręgla. W tym roku tamtejsi mecenasi stawiają na niego. To coś cholernie ważnego.

Holtz nawet nie grał w golfa w college’u. Był na stypendium koszykarskim w Illinois State. Zawsze dobrze skakał i był w drużynie w szkole średniej, ale sam mówi, że nigdy tak naprawdę nie przejmował się ćwiczeniami. Zajął się tym na poważnie dopiero, gdy skończył. Mając około 20 lat brał udział w mini trasie koncertowej, próbując zostać profesjonalistą, ale kosztowało go to znacznie więcej, niż wygrana. Jego najlepszym wynikiem było drugie miejsce w Illinois Open, co przyniosło mu 14 000 dolarów (10 400 funtów). To było dobrze ponad dekadę temu. W 2024 roku zapłacił 200 dolarów US Golf Association za przywrócenie mu statusu amatora.

Wśród społeczności amatorskiej pojawiło się narzekanie, że Holtz nie powinien był zostać przywrócony do roli amatora. „Moim zdaniem amerykański Mid-Am został zasadniczo zbudowany do tego celu” – powiedział. „Jestem pracującym mężczyzną, mam kilkoro dzieci, żonę. A jeśli chodzi o rywalizację, w co jeszcze mam się bawić?” Przez resztę czasu po prostu próbuje zarobić na życie, tak samo jak reszta z nas.

Szczerze mówiąc, doświadczenie Holtza związane z elitarną koszykówką w college’u jest o wiele bardziej pomocne niż to, czego nauczył się podczas krótkiego pobytu w Hooters Tour. „Czy podniosłem piłkę przed 50 000? Nie, ale czy grałem przed 20 000? Tak.” Był strzelcem. Według standardów Division One nie potrafił kozłować, wsadzać ani robić niczego innego na boisku do koszykówki, ale wiedział, jak strzelać pod presją. Mid-Am to wydarzenie typu matchplay, „mano a mano”, jak mówi, i to mu bardzo odpowiadało.

Holtz wygrał go swoim kierowcą, który, jak twierdzi, jest najlepszym klubem w jego torbie. Problem w tym, że właśnie go podmienił, a zamiennik nie zachowuje się. Ten, którego użył w Mid-Am, trafił do Galerii sław USGA. Odesłali mu go do wykorzystania w tym tygodniu. Stało się to w samą porę przed rundą otwierającą, kiedy – jeśli się zastanawiasz – zdobył 81 punktów i otrzymał osobistą lekcję na temat różnicy między golfem amatorskim a zawodowym.

„Mam na myśli, że rzadko pudłują, a ich kliny są po prostu niesamowite. Sama akcja przy piłce i kontrola, jaką mają nad nią, plasują się daleko pomiędzy zawodnikami ze średniej półki a graczami z najwyższej półki. „

Ale nadal. „To naprawdę spełnienie marzeń” – powiedział po pierwszej rundzie. „To doświadczenie jako całość jest niesamowite. Zdecydowanie nie to chciałem dzisiaj robić na polu golfowym, ale świetnie się bawiłem. Wiesz, jak powiedziałem, już w pewnym sensie wygrałem. Mam 39 lat, gonię za marzeniem i oto jesteśmy. „