Gdy strzał Taty’ego Castellanosa minął José Sá i popełzł w stronę bramki Wolves, wysiłki West Hamu nabrały tempa. Trzy miesiące temu wyglądały na skazane na porażkę, ale teraz już nie. Podopieczni Nuno Espírito Santo w jakiś sposób znaleźli motywację do ponownego startu po stracie siedmiu punktów z 17. miejsca na początku stycznia i jeśli ta ucieczka zakończy się pomyślnie, z pewnością będą wspominać wpływ, jaki wywarły zimowe wzmocnienia.
Podczas gdy Axel Disasi zaprowadził porządek w chaotycznej obronie, Castellanos i Pablo Felipe zaczynają przypominać współczesnych Johna Hartsona i Paula Kitsona. To oldschoolowa dwójka napastników, która zmieniła charakter ataku West Hamu poprzez bieganie i grę łączącą. Pablo, mający zaledwie 22 lata, to prawdziwy koń pociągowy, a Castellanos, który pochodzi z Lazio, strzelił dwa gole, na które zasługiwał, w decydującym zwycięstwie 4:0 nad Wolves.
Konstantinos Mavropanos również strzelił nieprawdopodobnie dublet w meczu z dolną ligą, a West Ham z radością wydostał się z pierwszej trójki i sprowadził Tottenham na 18. miejsce przed wyjazdem do Sunderland. Nerwy będą także w Leeds i Nottingham Forest.
Znaczenie tego meczu zostało zwiększone przez trudność, z jaką West Ham musiał się zmierzyć przed ostatnim meczem z Leeds. Jednak nie było to tak proste, jak stwierdzenie, że zwycięstwo jest koniecznością. W końcu w tym sezonie coraz lepsze Wilki prowadziły już 2:0 w bezpośrednich spotkaniach i mimo że tabela sugerowała, że był to gospodarz gospodarzy, w rzeczywistości tak nie było.
Taty Castellanos strzela swojego drugiego gola po szybkim dublecie. Zdjęcie: Jordan Pettitt/PA
Wilki rozpoczęły obiecująco, a dodatkowy zawodnik w środku pola dał im dodatkowe możliwości posiadania piłki. Grozili przez Hugo Bueno, który w trzeciej minucie zmusił Kyle’a Walkera-Petersa do podjęcia próby obrony bramki.
West Ham musiał wypracować sobie drogę do rywalizacji. Pocieszył ich fakt, że Mavropanos zastąpił Maxa Kilmana na środku obrony i niemal świętowali powrót Crysencio Summerville’a po kontuzji łydki, gdy uderzenie Pabla uwolniło skrzydłowego, który przeciągnął się i strzelił z bliskiej odległości.
West Ham przekazał niepokój. Na początku meczu mieli trudności z zaangażowaniem swoich skrzydłowych. Nie potrafiąc budować gry w posiadaniu piłki, byli szczęśliwsi, grając bezpośrednio ze swoimi napastnikami.
Presja w dziwny sposób przyczyniła się do egzekucji West Hamu. Jarrod Bowen złapał strzał, a Castellanos próbował strzelić z okolic linii środkowej. Z drugiej strony El Hadji Malick Diouf odetchnął z ulgą, że Adam Armstrong nie ukarał go za utratę posiadania piłki.
Wilki ponownie były blisko, a Mads Hermansen obronił główkę Armstronga. West Ham potrzebował Mateusa Fernandesa, który przejmował kontrolę nad środkiem pola z dala od João Gomesa, Angela Gomesa i André. Lepiej było, gdy Fernandes znalazł przestrzeń. Dośrodkował do Mavropanosa, który skierował się do Bowena, aby ponownie przetestować Sá.
Role się odwróciły, gdy West Ham przełamał napięcie, strzelając pierwszego gola w 42. minucie. Sporny rzut rożny został w połowie wywalony i wrócił do Bowena po prawej stronie, skąd kapitan wykonał podanie do nieoznakowanego Mavropanosa, który podniósł się i zdobył bramkę główką w drugim z rzędu meczu u siebie.
Konstantinos Mavropanos (nr 15) wyprowadza West Ham na prowadzenie. Zdjęcie: MDI/Shutterstock
Połowa zakończyła się, gdy Pablo testował Sá, a Rob Edwards poskarżył się sędziom w związku z przyznaniem rzutu rożnego. West Ham pozostał jednak zdenerwowany. Wilki ruszyły po przerwie i prawie wyrównały, gdy Angel Gomes uderzył w słupek z rzutu wolnego.
West Ham pragnął zdobycia drugiego gola. Summerville prawie rzucił się na piłkę po nieporozumieniu w obronie Wilków. Bowen wkroczył do środka i uderzył w dalszy słupek. Wilki odpowiedziały, a Angel Gomes posłał kolejny strzał z rzutu wolnego obok bramki.
Edwards dokonał zmian w ataku, wprowadzili Mateusa Mané i Rodrigo Gomesa. West Ham jednak nie poddawał się i był bezlitosny, gdy nadeszła kolejna szansa.
Stało się to, gdy Summerville zdobyło posiadanie piłki, a dwójka napastników łącznie. Castellanos wzrósł, a Pablo był tam, aby go wspierać. Nastąpiły szybkie dwa uderzenia, piękne uderzenie w tył Pabla, a następnie oportunistyczne wykończenie Castellanosa, który spadał i znajdował się pod presją podczas strzału, ale wciąż był w stanie wydobyć z siebie wystarczającą moc, aby pokonać źle grającego Sá i dać West Hamowi chwilę wytchnienia.
Wilki opadły i straciły trzecią bramkę po własnym rozpoczęciu. Tym razem Bowen zrobił różnicę, wkraczając do akcji z mocnym wyzwaniem w środku pola i zaliczył kolejną asystę po podaniu Castellanosowi, który oddał strzał, który przebił się po odbiciu od André.
West Ham nie wyglądał na kandydata do spadku, gdy Mavropanos, niegdyś wyśmiewany za niezdarną obronę, strzelił z woleja przy czwartym golu.