Materiał z drona pokazał rozległą rezydencję w północnych Węgrzech, wraz z wypielęgnowanymi ogrodami, basenem i garażem podziemnym. Jednak to, co nastąpiło później, poruszyło wyobraźnię mieszkańców tego kraju: zebry biegające po okolicy.
Majątek uchwycony przez kamerę należy do ojca premiera kraju Viktora Orbána i daje wgląd w oszałamiające bogactwo zgromadzone przez jego najbliższe otoczenie, mimo że większość Węgier stała się biedniejsza. Wzmianki o zebrach – pochodzące z sąsiedniej posiadłości należącej do najlepszego przyjaciela Orbána i najbogatszego człowieka na Węgrzech, Lőrinca Mészárosa – szybko zaczęły pojawiać się w całym kraju; Podczas protestów sprzedawano pluszowe zabawki, ludzie publikowali filmy z własnych wędrówek w poszukiwaniu zwierząt, a zdjęcia zebr wisiały na rządowych billboardach.
„Stali się symbolem nieograniczonej korupcji całego systemu” – powiedział Ákos Hadházy, niezależny węgierski poseł, który jesienią ubiegłego roku w ramach protestu zorganizował serię „wycieczek safari” po okolicy.
Protesty te były tylko częścią rosnącego ruchu opozycyjnego, w obliczu którego Orbán stanął przed perspektywą obalenia po 16 latach sprawowania władzy.
Skala tego ruchu ma zostać odsłonięta w niedzielę, gdy Węgrzy oddają głos w wyborach powszechnie uznawanych za najważniejsze od czasu przejścia kraju do demokracji w 1990 r.
Protestujący w posiadłości Orbána w Hatvanpuszta, która stała się symbolem rzekomej korupcji i bogactwa zgromadzonego przez jego najbliższe otoczenie. Zdjęcie: Imago/Alamy Stock Photo/Alamy Live News.
Większość sondaży sugeruje, że Orbán i jego partia Fidesz – którzy przekształcili Węgry w „szalkę Petriego dla nieliberalizmu” – mogą stracić władzę, co może wstrząsnąć światowymi ruchami skrajnie prawicowymi i zmienić kształt antagonistycznych stosunków Węgier z UE. Zwolennicy opozycji obawiają się jednak, że sondaże nie doceniają poparcia dla Fideszu lub że Orbán znajdzie sposób na utrzymanie władzy nawet w przypadku przegranej wyborów.
„Węgry po raz kolejny stoją na historycznym rozdrożu” – powiedziała Anita Orbán z opozycyjnej partii Cisa, siły politycznej, która wstrząsnęła wyścigiem i obecnie prowadzi w większości sondaży. „W tej chwili niosą ze sobą potężne echa przeszłości”.
Wybory odbywają się 23 lata po tym, jak Węgrzy przeważającą większością głosów zagłosowali za przystąpieniem do Unii Europejskiej. „Teraz, 12 kwietnia, po raz kolejny wyborcy nie tylko wybierają partie, ale decydują o kierunku, tożsamości i przyszłości Węgier” – powiedziała w mediach społecznościowych Anita Orbán, niezwiązana z premierem. „Pod wieloma względami te wybory są referendum w sprawie powrotu Węgier do wartości europejskich”.
To była wskazówka, jak wiele zmieniło się na Węgrzech od czasu objęcia władzy przez Orbána w 2010 roku. To, co potem nastąpiło, według słów Zoltána Késza, byłego członka partii Fidesz, było niczym innym jak „zamachem stanu w zwolnionym tempie”, aczkolwiek takim, który wystrzegał się prawników i klientelizmu.
Prawicowy populistyczny rząd wykorzystał swój czas sprawowania urzędu na stopniowe ograniczanie mechanizmów kontroli i równowagi ograniczających jego władzę: przepisywanie ordynacji wyborczej na własną korzyść, manewry mające na celu przejęcie przez lojalistów kontroli nad około 80% mediów w kraju oraz przebudowywanie krajowego sądownictwa.
„Na Węgrzech doszliśmy do punktu, w którym oczywiście nie możemy już mówić o prawdziwej demokracji” – powiedział Kész. „To naprawdę przejęcie państwa, które ma miejsce na Węgrzech i obejmuje wszystkie instytucje, które rzekomo są niezależne. Niezależnie od tego, czy są to sądy, czy służby publiczne, w zasadzie zostały one przejęte przez jedną stronę. „
Na ulicach i przy stołach w jadalni Węgrzy chętnie opowiadali, jak to wygląda w praktyce – począwszy od profesora uniwersytetu, który stracił pracę po wystąpieniu przeciwko rządowi, po zamykanie klubów muzycznych po tym, jak gościły artystów wspierających opozycję, oraz dziennikarzy, których redakcje z dnia na dzień stały się rzecznikami rządu po zmianach własności.
Kiedy węgierska gospodarka rosła, wielu nie zwracało uwagi na to, co się dzieje, powiedział Kész. Kiedy jednak inflacja gwałtownie wzrosła po inwazji Rosji na Ukrainę na pełną skalę i nastała stagnacja gospodarcza, zaczęły się pogłoski o rosnącym rozdźwięku między zwykłymi Węgrami a klasą rządzącą.
To właśnie na tym tle zaczął wypowiadać się Péter Magyar, były członek wewnętrznego kręgu Fideszu. Kiedy oskarżył partię Orbána o kreowanie się na obrońcę Węgrów przy jednoczesnym czerpaniu z funduszy państwowych, korupcja znalazła się na pierwszym miejscu wśród obaw wyborców, a pospiesznie utworzona partia Magyara wspięła się na szczyty sondaży.
Péter Magyar trzyma w górze węgierską flagę podczas marszu, a poparcie dla jego kampanii nabiera tempa. Zdjęcie: Bernadett Szabó/Reuters
Przewaga Magyara utrzymała się, gdy rząd próbował zakazać wydarzeń związanych z dumą i rozważał zaostrzenie swoich długotrwałych represji wobec niezależnych mediów i organizacji pozarządowych.
To, przeciwko czemu walczy Magyar, jest widoczne na całych Węgrzech: wszechobecne billboardy generowane za pomocą sztucznej inteligencji i opłacane przez rząd, przedstawiające go jako zagrożenie dla kraju i marionetkę zarówno UE, jak i prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego.
Rezultatem jest kampania, która przeciwstawiła strach nadziei, jak zauważył w tym tygodniu jeden z węgierskich serwisów informacyjnych. Orbán – którego rząd nie odpowiedział na prośbę o wywiad – starał się przekonać wyborców, że największym ryzykiem dla Węgier jest wojna na Ukrainie, kreując się na jedynego przywódcę zdolnego do utrzymania pokoju. Natomiast Magyar skupił się na kwestiach wewnętrznych, obiecując rozprawienie się z korupcją, przekierowanie funduszy na dawno zaniedbywane usługi publiczne i naprawę napiętych stosunków kraju z UE.
Dwuminutowy film opublikowany w styczniu jasno pokazał, jak ogromną rolę na arenie światowej odegrają wybory w kraju liczącym mniej niż 10 milionów mieszkańców, wytwarzającym 1,1% PKB UE.
Prawie kilkunastu prawicowych przywódców, od Giorgii Meloni i Matteo Salviniego z Włoch po Marine Le Pen z Francji, poparło Orbána, chwaląc drogę, którą przetarł na Węgrzech. „Europa potrzebuje Viktora Orbána” – mówi widzom w filmie Alice Weidel, współprzewodnicząca skrajnie prawicowej Alternatywy dla Niemiec (AfD).
Viktor Orbán i JD Vance w Budapeszcie. Wiceprezydent USA przebywał na Węgrzech, aby wspierać premiera. Foto: Jakub Porzycki/NurPhoto/Shutterstock
Zasięg Orbána został ujawniony w tym tygodniu, gdy JD Vance wraz z żoną Ushą wylądował w Budapeszcie. Prowadząc kampanię z Orbánem, wiceprezydent USA papugował większość strategii kampanii Fideszu, krytykując UE i ostrzeliwując Ukrainę. W piątek Donald Trump napisał: „Jestem z nim przez całą drogę!”.
„Uważam, że nie należy lekceważyć symbolu porażki Orbána” – powiedział Daniel Freund, niemiecki poseł do Parlamentu Europejskiego z Partii Zielonych, który od dawna alarmuje o odstępstwie od demokracji na Węgrzech. „Jest absolutnym wzorem do naśladowania dla całego ruchu nieliberalnej, antyeuropejskiej, skrajnej prawicy. Jest ikoną i przykładem, za którym podążają inni. „
Wizyta Vance’a była kulminacją lat precyzyjnego wyznaczania celów przez Orbána, powiedział Dalibor Roháč, starszy pracownik naukowy w American Enterprise Institute. Po tym, jak sojusznicy Orbána postawili go jako wzór dla Trumpa i innych, węgierski rząd rzekomo wydał miliony euro na amerykańskich lobbystów, zlecając im rozpowszechnianie tej narracji w Waszyngtonie.
Ich wysiłki wkrótce się opłaciły, a ludzie tacy jak Kevin Roberts, szef zespołu doradców US Heritage Foundation, który opracował Projekt 2025, opisali Węgry jako wzór konserwatywnej polityki państwowej: „Orbán stale inwestował w te relacje i przyciągał ludzi” – powiedział Roháč.
Plakat w Budapeszcie przedstawia Wołodymyra Zełenskiego jako zagrożenie dla Węgier. Zdjęcie: Jaap Arriens/NurPhoto/Shutterstock
Budapeszt szybko stał się ośrodkiem ośrodków doradczo-doradczych i konferencji mających na celu wzmocnienie idei Węgier, według słów jednego z lokalnych dziennikarzy, jako „chrześcijańsko-konserwatywnego Disneylandu”, w którym globalna skrajna prawica czuje się jak w domu.
Światowy szacunek nie ustał nawet wtedy, gdy kraj spadł w rankingach wolności prasy, spotkał się z oskarżeniami, że nie jest już w pełni demokracją i stał się najbardziej skorumpowanym krajem w UE.
W miarę jak rząd Orbána zbliżał się do Władimira Putina, stając się coraz bardziej zależnym od jego ropy naftowej, Budapeszt zaczął pełnić rolę węzła między Waszyngtonem a Moskwą i zapewnił Magie punkt wyjścia do eksportu chrześcijańskiej ideologii nacjonalistycznej i skrajnie prawicowej do reszty Europy.
Wizyta Vance’a była tego dowodem. Choć trafiło to na pierwsze strony gazet na całym świecie, nic nie wskazuje na to, aby wzmocniło pozycję Orbána.
Peter Magyar robi zdjęcie z kibicami podczas wiecu wyborczego w Miszkolcu. Zdjęcie: Márton Mónus/Reuters
Zamiast tego wydawało się, że dla Magyara dynamika rośnie. W czwartkowy wieczór jego zwolennicy wypełnili centralne ulice Györ w północno-zachodnich Węgrzech. Zdjęcia węgierskich flag skłoniły do porównań z marcowym wiecem w tym samym mieście, podczas którego Orbán ostro zareagował na demonstrantów, którzy go wygwizdali, oskarżając ich o proukraiński charakter.
Zaufanie to przeczy nutce niepewności, która przewijała się przez całą kampanię, ponieważ nie wiadomo, czy wzrost opozycji wystarczy, aby obalić Fidesz. Choć sondaże wskazują na zwycięstwo Cisy, niezdecydowani wyborcy i Węgrzy za granicą nadal mogą wpłynąć na wynik, podobnie jak i tak już kłębiące się twierdzenia o kupowaniu głosów i manipulacji gerry.
W małym miasteczku Kecskemét, około 80 km na południe od Budapesztu, wielu twierdziło, że kampania niewiele pomogła im w zjednaniu sobie Madziarów. „Wśród ludzi panuje wyraźny niepokój” – stwierdziła 81-letnia Katalin, powołując się na obawę, że Węgry zostaną wciągnięte w wojnę na Ukrainie. „Nie sądzę, że naród ukraiński chce wojny, ale ich przywódca może”.
Zsuzsi (83 l.) w Kecskemét obawia się, że Węgry zostaną wciągnięte w wojnę na Ukrainie, jeśli opozycja wygra. Zdjęcie: Zsuzsa Darab/The Guardian
Ta myśl sprawiła, że 83-letni Zsuzci zatrząsł się ze strachu. „W tym momencie możemy się tylko modlić” – powiedziała. „Modlę się o zachowanie chrześcijańskich Węgier. Jeśli Péter Magyar wygra, zostaniemy wciągnięci w wojnę na Ukrainie, a on wpuści także migrantów – robi dokładnie to, co każe mu Unia Europejska. „
Niezależnie od wyniku jasne jest, że niedzielne głosowanie oznacza początek szerszego rozliczenia z popadnięciem Węgier w nieliberalizm, powiedział Kész. „W normalnych okolicznościach przegrywa się wybory i co? Idzie się do opozycji, wraca się za cztery lata. To normalna demokracja, ale to nie jest normalne. „
W ciągu 16 lat sprawowania władzy Fidesz partia skupiła w państwie, mediach i sądownictwie lojalistów, co sugeruje, że system Orbána może go przetrwać nawet w przypadku przegranej.
„Nawet w idealnych okolicznościach zmiana nie nastąpi z dnia na dzień” – stwierdził. „Jeśli spojrzeć na stan systemu edukacji, jeśli spojrzeć na stan służby zdrowia, sądów, usług publicznych i tak dalej, to trzeba je zbudować od nowa. Przed nowym rządem wiele pracy. „