Strona główna Wiadomości Materiały wybuchowe znalezione w pobliżu rurociągu „prawdopodobnie stanowią rosyjską prowokację” – mówi...

Materiały wybuchowe znalezione w pobliżu rurociągu „prawdopodobnie stanowią rosyjską prowokację” – mówi ekspert wojskowy | Węgry

6
0


Ilość materiałów wybuchowych wykryta w zeszłym tygodniu w Serbii nie wystarczyłaby do zniszczenia gazociągu Balkan Stream, co skłoniło eksperta do wniosku, że był to prawdopodobnie spisek rosyjskiego wywiadu, mający na celu wywarcie wpływu na zbliżające się wybory na Węgrzech.

Były ukraiński generał dywizji i specjalista ds. amunicji powiedział Guardianowi, że obliczenia wykonane przez jego firmę wykazały, że 4 kg materiałów wybuchowych odzyskanych przez serbską agencję bezpieczeństwa wojskowego w Kanjiža nie mogło poważnie uszkodzić rury.

Eksperci z jego firmy Andromeda przeanalizowali połączenie stalowo-polipropylenowe, które transportuje rosyjski gaz na Węgry przez Turcję, Bułgarię i Serbię, i obliczyli ilość materiału wybuchowego, który ich zdaniem powoduje poważne szkody.

Aby odnieść sukces, potrzebna byłaby znacznie większa kwota, powiedział Mykoła Zentsev, podając prywatnie wycenę. „Cztery kilogramy to za mało, aby zatrzymać gazociąg” – stwierdził Zentsev.

Nawet w przypadku optymalnego umieszczenia 4 kg plastycznego materiału wybuchowego „prawdopodobnie spowodowałoby jedynie miejscowe uszkodzenia lub ograniczoną penetrację, które można byłoby naprawić w ciągu kilku dni bez powodowania długotrwałych przerw w dostawach” – dodał.

Premier Węgier Viktor Orbán, drugi od prawej, w zeszłym tygodniu rozmawiał z prasą na stacji zaopatrzenia w gaz w Kiskundorozsma. Zdjęcie: Zoltán Fischer/Biuro Komunikacji Premiera Węgier/EPA

„Nie jest to zgodne z celem klasycznego aktu sabotażu, którego celem jest wyłączenie infrastruktury na tygodnie lub miesiące” – podsumował Zentsev, potwierdzając „wniosek, że incydent był prawdopodobnie prowokacją”.

W niedzielę premier Węgier Viktor Orbán poinformował, że został poinformowany przez prezydenta Serbii Aleksandara Vučicia o odkryciu materiałów wybuchowych. Minister spraw zagranicznych Węgier Péter Szijjártó zasugerował, że Ukraina może ponosić odpowiedzialność za, jak to określił, „atak na naszą suwerenność”.

Incydent odbił się szerokim echem w mediach przed niedzielnymi wyborami na Węgrzech, podczas których prorosyjski Orbán traci w sondażach i walczy o swoje polityczne przetrwanie.

Péter Magyar, przywódca węgierskiej opozycji, oskarżył Orbána o „próbę zasiania strachu wśród własnego narodu poprzez operacje pod fałszywą flagą” i podążanie za „radami rosyjskich agentów”. Ukraina zaprzeczyła swemu zaangażowaniu, co potwierdził szef serbskiej Agencji Bezpieczeństwa Wojskowego odpowiedzialnej za śledztwo.

Zentsev argumentował, że jego zdaniem „głównymi beneficjentami są prawdopodobnie obecny rząd Węgier, który przed wyborami zyskuje dodatkową przewagę polityczną, oraz Rosja, która stara się wykorzystywać takie incydenty do dyskredytacji Ukrainy w oczach cywilizowanego świata”.

Czy to koniec Viktora Orbána na Węgrzech?

Pod rządami Orbána Węgry są jednym z niewielu krajów UE, które zdecydowały się pozostać blisko Rosji, kupując od niej gaz i ropę. Budapeszt zablokował także w marcu zgodę na pożyczkę dla Ukrainy w wysokości 90 mld euro po sporze z Kijowem w sprawie naprawy oddzielnego ropociągu Przyjaźń, którego odcinek biegnie przez Ukrainę do Europy Wschodniej.

Serbski Vučić powiedział w zeszłą niedzielę, że materiały wybuchowe mogły „zagrażać życiu wielu osób” i spowodować znaczne szkody w rurociągu Balkan Stream. Znaleziono je w dwóch plecakach w Kanjiža, „kilkaset metrów od gazociągu”.

Zentsew stwierdził jednak, że z dostępnych publicznie dowodów wynika, że ​​nie podjęto żadnych wysiłków, aby umieścić materiały wybuchowe na samym rurociągu, a Ukrainiec będący w pobliżu służb bezpieczeństwa kraju stwierdził, że jego zdaniem incydent był prawdopodobnie operacją pod fałszywą flagą prowadzoną przez rosyjski wywiad wojskowy GRU.

„Odpowiada to standardom GRU” – stwierdził Zentsev, odzwierciedlając wojskowy wymiar incydentu. W zeszłym miesiącu Magyar oskarżył Orbána o zaproszenie agentów GRU do pomocy w próbie reelekcji. Ambasada Rosji w Budapeszcie zaprzeczyła tym, określając sugestie zaangażowania GRU jako „jawnie fałszywe informacje”.