Strona główna Wiadomości Niszczyciele bunkrów i Burger King: wizualny przewodnik po amerykańskich bazach wojskowych na...

Niszczyciele bunkrów i Burger King: wizualny przewodnik po amerykańskich bazach wojskowych na brytyjskiej ziemi | Wojsko USA

12
0


Są rozsiane po całej Wielkiej Brytanii i często ukryte przed wzrokiem publicznym za dobrze zabezpieczonymi płotami. Technicznie rzecz biorąc, znajdują się na ziemi brytyjskiej i większość z nich, myląco, ma w nazwie „Królewskie Siły Powietrzne”.

Jednak pod wieloma względami te placówki wojskowe znajdują się pod kontrolą amerykańskiego prezydenta i naczelnego wodza.

W Wielkiej Brytanii stacjonuje ponad 12 000 żołnierzy amerykańskich, działających w co najmniej 15 bazach i obiektach.

Odgrywają kluczową rolę w operacjach wojskowych i wywiadowczych Stanów Zjednoczonych, zapewniając miejsca startu dla ogromnych bombowców oraz infrastrukturę dla globalnych operacji szpiegowskich. Od zeszłego roku w jednej z baz w Suffolk może znajdować się część amerykańskiego arsenału nuklearnego.

Bazy oferują również domowe udogodnienia: RAF Lakenheath ma kręgielnię, Burger King i boiska do baseballu.

Wojna Stanów Zjednoczonych z Iranem, która miała miejsce w ostatnich tygodniach, pokazała użyteczność baz, ponieważ fale samolotów wojskowych wystartowały z takich miejsc jak RAF Fairford w Gloucestershire.

Jednak wojna rodzi rzadkie pytania dotyczące obecności – i celu – takich baz na terytorium Wielkiej Brytanii. Przez prawie trzy czwarte wieku brytyjski establishment polityczny postrzegał je jako kamień węgielny sojuszu Wielkiej Brytanii z najpotężniejszą potęgą świata.

Brytyjski premier Keir Starmer początkowo sprzeciwiał się wykorzystaniu baz amerykańskich podczas konfliktu w Iranie, a następnie nalegał, aby były one wykorzystywane wyłącznie do „ograniczonych celów obronnych”.

Groźby prezydenta USA Donalda Trumpa operacjami wojskowymi, które prawdopodobnie stanowiłyby zbrodnie wojenne, jego otwarta pogarda dla Wielkiej Brytanii i sojuszu NATO oraz pozornie szybki rozpad tak zwanych specjalnych stosunków – wszystko to sprawiło, że brytyjskie instalacje wojskowe znalazły się w centrum uwagi.

Lider Partii Zielonych, Zack Polański, powiedział, że Wielka Brytania powinna rozważyć zamknięcie amerykańskich baz w Wielkiej Brytanii w ramach szerszego demontażu sojuszu wojskowego między obydwoma krajami. Ale gdzie są amerykańskie bazy wojskowe? Czym dokładnie się zajmują? I kto ostatecznie nimi steruje?

Gdzie oni są? Mapa pokazująca lokalizację 15 amerykańskich obiektów wojskowych cytowanych w dokumencie Pentagonu

Lokalizacje 15 baz w Wielkiej Brytanii zostały ujawnione w dokumencie Pentagonu, który zawiera listę wszystkich baz na całym świecie. (Liczba ta nie obejmuje sześciu innych amerykańskich obiektów w Wielkiej Brytanii, które w rzeczywistości są zbyt małe, aby można je było uwzględnić na liście).

Z wyjątkiem Lossiemouth w Szkocji wszystkie bazy znajdują się w Anglii. Lord Coaker, brytyjski minister obrony, powiedział 24 marca Izbie Lordów, że w bazach i obiektach rozmieszczonych jest 12 300 amerykańskich pracowników wojskowych i cywilnych. (Liczba ta nie obejmuje amerykańskiego personelu wojskowego stacjonującego w innych obiektach w Wielkiej Brytanii, takich jak obiekty NATO).

Do głównych baz należy baza RAF Croughton w Northamptonshire, najbardziej znana z kontrowersji wokół śmierci 19-letniego Harry’ego Dunna. Zginął w 2019 r., kiedy został potrącony przez samochód prowadzony po niewłaściwej stronie drogi przez Anne Sacoolas, funkcjonariuszkę wywiadu USA, której mąż pracował w bazie.

Croughton to kluczowy węzeł komunikacyjny odpowiedzialny za przekazywanie ściśle tajnych materiałów amerykańskiej armii i agencjom wywiadowczym. Według doniesień CIA wykorzystywała tę bazę do przekazywania informacji przechwyconych przez stacje nasłuchowe zainstalowane w ambasadach USA na całym świecie.

Zdjęcie satelitarne RAF Fairford lub RAF Fairford pokazujące, jak długość pasa startowego wynosi 3046 metrów

Przez całą wojnę w Iranie fotografowie przebywający na obrzeżach RAF Fairford uchwycili niepokojący spektakl ciężkich bomb ładowanych na amerykańskie samoloty. Obrazy wyraźnie uwypukliły kluczową rolę, jaką baza w Gloucestershire odegrała we wspieraniu amerykańskiej kampanii bombowej.

Wartością Fairford dla Stanów Zjednoczonych jest szczególnie długi pas startowy, który rozciąga się na prawie 3 km. Został wzmocniony, aby wspierać ciężkie bombowce, takie jak B-1 i B-52, które atakują Iran. Samoloty są w stanie przenosić duże ładunki, w tym tak zwane bomby niszczące bunkry.

Członkowie załogi naziemnej zajmują się amunicją w bazie lotniczej RAF Fairford. Zdjęcie: Phil Noble/Reuters

Rozpoczynając misje z bazy – pół godziny jazdy samochodem od Swindon – zamiast z USA, siły powietrzne zmniejszyły odległość do celów bombardowań w Iranie o tysiące mil. Zanim w tym tygodniu weszło w życie kruche zawieszenie broni, z RAF Fairford startowało aż cztery takie samoloty dziennie.

Mapa przedstawiająca tor lotu amerykańskiego bombowca B-1BRAF Mildenhall Zdjęcie satelitarne RAF Mildenhall

Zlokalizowany na równinach zachodniego Suffolk RAF Mildenhall liczy około 4000 amerykańskich żołnierzy i został opisany przez amerykańskie siły powietrzne jako „platforma projekcji mocy”. Baza odegrała aktywną rolę we wspieraniu amerykańskich misji bombowych nad Iranem dzięki flocie samolotów do tankowania stacjonujących w bazie.

Boeing KC-135R Stratotanker wykonuje manewry szkoleniowe w RAF Mildenhall 7 kwietnia. Zdjęcie: Leon Neal/Getty Images

Tak zwani tankowcy często latali z Mildenhall nad Morze Śródziemne, gdzie wykonywali misje tankowania w powietrzu, pomagając utrzymać samoloty innej armii amerykańskiej na niebie podczas lotów do i z Iranu.

Mapa przedstawiająca tor lotu samolotu Stratotanker wylatującego z Mildenhall o 8:41 i powracającego o 16:12 RAF Lakenheath Amerykański myśliwiec Boeing F-15E Strike Eagle po wylądowaniu w RAF Lakenheath 7 kwietnia. Zdjęcie: Leon Neal/Getty Images

RAF Lakenheath to największa amerykańska baza w Wielkiej Brytanii. Położona pomiędzy lasem a polami uprawnymi, baza jest częścią Ameryki we Wschodniej Anglii. Wysoki płot służy jako symboliczna granica: wewnątrz znajduje się patrol amerykańskiej żandarmerii, na zewnątrz brytyjscy funkcjonariusze.

W bazie, w której pracuje ponad 6000 żołnierzy USA – czyli populacji małego miasteczka – stacjonuje kilka eskadr myśliwców składających się z F-35 i F-15E. Wiele samolotów Lakenheath znajduje się obecnie na Bliskim Wschodzie, ale baza służyła również jako punkt postojowy dla transportu samolotów z USA do regionu.

Protestujący trzyma znak przed RAF Lakenheath podczas demonstracji 4 kwietnia. Zdjęcie: Martin Pope/Getty Images

W ostatnich latach pojawiły się oznaki wskazujące, że Stany Zjednoczone po raz kolejny przechowują broń nuklearną w Lakenheath – jest to powrót do czasów zimnej wojny. Przez dziesięciolecia jego siły powietrzne utrzymywały w bazie arsenał potężnej broni nuklearnej, gotowej w każdej chwili zniszczyć Związek Radziecki.

Usunięto je w 2008 r., jednak eksperci uważają, że jest wysoce prawdopodobne, że wróciły do ​​bazy w zeszłym roku. Analitycy zauważyli znaki ostrzegawcze wskazujące na ich obecność, ale oficjalne stanowisko zarówno rządu amerykańskiego, jak i brytyjskiego nie potwierdza ani nie zaprzecza istnieniu broni nuklearnej.

RAF Menwith Hill Zdjęcie satelitarne RAF Menwith Hill przedstawiające centrum danych i 37 kopuł radarowych w kształcie piłek golfowych

Menwith Hill jest częścią globalnej sieci amerykańskich stacji podsłuchu elektronicznego, które rozmieszczone są na całym świecie i umożliwiają Stanom Zjednoczonym przechwytywanie komunikacji praktycznie każdego, gdziekolwiek. Jest prowadzona przez tajną Agencję Bezpieczeństwa Narodowego (NSA) i jest jej największą bazą poza Stanami Zjednoczonymi.

1000 amerykańskich pracowników stacjonujących w bazie ściśle współpracuje z GCHQ, brytyjską agencją nadzoru elektronicznego. Według niedawno ujawnionych danych w Menwith Hill zatrudnionych jest około 300 brytyjskich pracowników.

Ogromne białe „piłki golfowe” Menwith Hill w Yorkshire Dales są widoczne z daleka, a przechodzący wędrowcy mogą spekulować na temat ich przeznaczenia. Zwane radomami, zawierają potężny sprzęt, który pomaga Stanom Zjednoczonym podsłuchiwać duże części globu.

Radomy w RAF Menwith Hill. Zdjęcie: Mark Waugh/Alamy

Jednym z kluczowych zadań oficerów amerykańskiego wywiadu w Menwith Hill jest szpiegowanie komunikacji na Bliskim Wschodzie. Prawdopodobnie będą odgrywać kluczową rolę w podsłuchiwaniu przywódców politycznych i wojskowych Iranu.

Według doniesień informacje wywiadowcze zebrane przez Menwith Hill były również wykorzystywane przez wojsko amerykańskie do identyfikowania i zabijania podejrzanych wrogów za granicą w drodze ataków dronów – co jest praktyką wątpliwą z prawnego punktu widzenia.

Czy rząd brytyjski ma jakąkolwiek kontrolę nad bazami USA?

Nie jest jasne – i jest przedmiotem debaty – jaką dokładnie kontrolę sprawuje rząd Wielkiej Brytanii nad korzystaniem z baz przez Amerykanów. Ogólnie rzecz biorąc, warunki umowy zostały określone 74 lata temu w komunikacie uzgodnionym przez ówczesnych przywódców obu krajów: premiera Winstona Churchilla i prezydenta Harry’ego Trumana.

W tym czasie Stany Zjednoczone gromadziły w swoich bazach w Wielkiej Brytanii ogromny arsenał broni nuklearnej, która w przypadku wybuchu wojny mogłaby zostać zrzucona na Związek Radziecki.

W krótkim akapicie Truman i Churchill zgodzili się, że „wykorzystanie tych baz w sytuacji nadzwyczajnej będzie przedmiotem wspólnej decyzji rządu (brytyjskiego) i rządu USA w świetle okoliczności panujących w tamtym czasie”.

Harry’ego Trumana i Winstona Churchilla. Zdjęcie: Keystone/Getty Images

Obydwa kraje podpisały szereg formalnych porozumień regulujących wykorzystanie tych baz w latach 1951 i 1973. Liczba tajnych porozumień jest jednak nieznana. W lutym młodszy minister obrony Al Carns powiedział: „W niektórych obszarach obowiązują również umowy niejawne, co odzwierciedla delikatny charakter konkretnych działań operacyjnych prowadzonych w tych obiektach”.

Rząd brytyjski oświadcza, że ​​rozpatruje każdy wniosek o skorzystanie z baz brytyjskich indywidualnie dla każdego przypadku, a jego zatwierdzenie obejmuje „odpowiednie rozważenie podstawy prawnej każdej proponowanej działalności”.

Sposób, w jaki to działa, jest jednak niejasny. Starmer powiedział, że amerykańskie bazy w Wielkiej Brytanii będą wykorzystywane wyłącznie do misji obronnych, ale nie wyjaśnił, w jaki sposób jest to egzekwowane.

Krytycy pytali na przykład, czy Amerykanie przekazują rządowi brytyjskiemu szczegółowe plany celów przed indywidualnymi misjami bombowymi za każdym razem, gdy startują z RAF Fairford – a jeśli tak, czy można wierzyć tym informacjom.

Sieć globalnaMapa pokazująca lokalizację amerykańskich obiektów wojskowych poza Stanami Zjednoczonymi

Chociaż bazy amerykańskie w Wielkiej Brytanii mają ogromne znaczenie same w sobie, najlepiej je rozumieć jako węzły w rozległej sieci obiektów wojskowych rozsianych po całym świecie; według najnowszych danych Pentagonu jest ich 566. Wielka Brytania ma czwartą co do wielkości liczbę baz, po Niemczech, Japonii i Włoszech – trzech krajach, które Stany Zjednoczone i ich sojusznicy pokonali w drugiej wojnie światowej.

Liczba baz w danym kraju nie zawsze świadczy o ich znaczeniu. Często geografia jest kluczowa. Baza lotnicza Al-Udeid w Katarze, która wielokrotnie była celem irańskich rakiet, jest największą bazą USA na Bliskim Wschodzie i głównym węzłem operacyjnym w regionie.

Jednak dostęp do innych ważnych miejsc, takich jak dwie bazy, które USA wspólnie prowadzą z Hiszpanią, został – ku wściekłości Trumpa – zablokowany. Rząd hiszpański odmówił USA pozwolenia na wykorzystanie baz do, jak to określił, „nieuzasadnionej i niebezpiecznej interwencji wojskowej” w Iranie.

Włochy uniemożliwiły także Stanom Zjednoczonym korzystanie z bazy na Sycylii, ponieważ Amerykanie nie zastosowali się do wymaganej procedury wydawania zezwoleń.

Chociaż takie akty oporu były sporadyczne i okazały się bardziej uciążliwe dla Stanów Zjednoczonych niż poważną przeszkodą w wojnie, uwypukliły słabość systemu: w przypadku całej dominacji militarnej Ameryki korzystanie z baz jest uzależnione od utrzymania stosunków dyplomatycznych.

To nie w stylu Trumpa, a według doniesień prezydent USA rozważa zupełnie inną taktykę: ukaranie niektórych krajów europejskich za brak wsparcia wysiłków USA w Iranie.

Jedna z opcji zakłada przeniesienie części baz amerykańskich lub personelu wojskowego USA do krajów uznanych za bardziej pomocne w ofensywie, takich jak Polska, Rumunia, Litwa i Grecja. Biorąc pod uwagę napięty stan stosunków, Wielka Brytania może nie znajdować się na tej liście.