Strona główna Wiadomości Firmy zajmujące się sztuczną inteligencją wiedzą, że mają problem z wizerunkiem. Czy...

Firmy zajmujące się sztuczną inteligencją wiedzą, że mają problem z wizerunkiem. Czy dokumenty dotyczące polityki finansowania i zespoły doradców je odkopią? | AI (sztuczna inteligencja)

8
0


W tym tygodniu OpenAI wydało niespodziewane oświadczenie – nie aktualizację ChatGPT ani innego wielomiliardowego centrum danych – ale dokument programowy, w którym wezwano do ponownego przemyślenia umowy społecznej opartej na „zestawie pomysłów stawiających przede wszystkim na ludzi”. Jest to najnowszy krok w ramach agresywnych wysiłków głównych graczy zajmujących się sztuczną inteligencją, mających na celu zmianę narracji wokół ich branży, w miarę jak sondaże pokazują rosnącą dezaprobatę społeczną dla sztucznej inteligencji.

13-stronicowy artykuł OpenAI, zatytułowany Industrial Policy for the Intelligence Age, jest następstwem niespodziewanego nabycia przyjaznego technologii podcastu TBPN i ogłoszenia planów otwarcia biura w Waszyngtonie, w którym znajdzie się wydzielona przestrzeń zwana warsztatem OpenAI dla organizacji non-profit i decydentów, w której będą mogli poznawać technologię firmy i omawiać ją.

W międzyczasie rywal OpenAI, Anthropic, ogłosił utworzenie własnego zespołu doradców, Anthropic Institute, który w podobny sposób ogłosił zamiar zbadania, w jaki sposób rozwój sztucznej inteligencji zakłóci społeczeństwo.

W miarę jak zakłócenia spowodowane sztuczną inteligencją stają się coraz bardziej namacalne, a wezwania do większej kontroli dużych firm technologicznych stają się coraz głośniejsze, wydaje się, że branża zarówno dostrzega powszechne niezadowolenie, jak i szuka sposobów na przeformułowanie debaty.

Sam Altman, dyrektor generalny OpenAI, mówił o problemach z percepcją społeczną firm zajmujących się sztuczną inteligencją na konferencji firmy inwestycyjnej BlackRock w Waszyngtonie w zeszłym miesiącu: „Widzi się wiele potencjalnych przeszkód. Sztuczna inteligencja nie jest obecnie zbyt popularna w USA. Centra danych są obwiniane za podwyżki cen energii elektrycznej, prawie każda firma, która dokonuje zwolnień, obwinia sztuczną inteligencję niezależnie od tego, czy rzeczywiście chodzi o sztuczną inteligencję, czy nie” – powiedział.

Jednak działania marketingowe firmy nie polegają wyłącznie na udoskonalaniu jej wizerunku. Tworząc ośrodki doradcze i instytuty badawcze, wydając jednocześnie miliony na działania lobbingowe, niektórzy eksperci dostrzegają również, że firmy zajmujące się sztuczną inteligencją próbują podkopywać niezależne wysiłki mające na celu regulację branży.

„W artykule dotyczącym OpenAI wiele wskazuje na to, że chcemy większego nadzoru regulacyjnego” – powiedziała Sarah Myers West, współdyrektor wykonawczy organizacji non-profit AI Now Institute, która opowiada się za większą odpowiedzialnością publiczną za branżę sztucznej inteligencji. „Ale jeśli spojrzeć pod maskę, można stwierdzić, że lobbowali z dużym powodzeniem na rzecz administracji, która przyjęła bardzo agresywne stanowisko deregulacyjne wobec sztucznej inteligencji”.

OpenAI i Anthropic nie odpowiedziały na prośbę o komentarz.

PR według propozycji polityki: czterodniowy tydzień pracy i publiczny fundusz majątkowy

Artykuł OpenAI oznacza zmianę tonu, która wydaje się odzwierciedlać obawy firmy dotyczące publicznego odbioru jej technologii. Zamiast mówić o tym, jak pracownicy mogą dostosować się do nowej technologii, aby uniknąć wypadnięcia z rynku pracy, w dokumencie mowa o „budowaniu odpornego społeczeństwa” i zwraca się do decydentów o stworzenie barier dla bezpiecznej sztucznej inteligencji.

Wśród pomysłów politycznych znalazły się propozycje, które cieszyły się dużym zainteresowaniem na pierwszych stronach gazet, takie jak czterodniowy tydzień pracy i utworzenie „publicznego funduszu majątkowego”, który zwracałby zyski bezpośrednio obywatelom – co jest nawiązaniem do konika hobbystycznego branży technologicznej, jakim jest uniwersalny dochód podstawowy.

W artykule podkreślono, że propozycji nie należy uważać za zdecydowaną odpowiedź na pytanie, jak zaradzić wpływowi sztucznej inteligencji na społeczeństwo, ale raczej za „punkt wyjścia do szerszej dyskusji na temat tego, jak zapewnić wszystkim korzyści ze sztucznej inteligencji”.

„Jeśli polityka nie dotrzyma kroku zmianom technologicznym, instytucje i sieci bezpieczeństwa potrzebne do przeprowadzenia tej transformacji mogą pozostać w tyle” – stwierdza dokument. „Zapewnienie, że sztuczna inteligencja zwiększy dostęp, sprawczość i możliwości, jest głównym wyzwaniem w miarę zbliżania się do superinteligencji”.

Krytycy artykułu charakteryzują argumenty bardziej jako chwyt public relations niż rzeczywisty dokument polityczny. Twierdzą, że w istocie chodzi o przeniesienie odpowiedzialności z firmy na społeczeństwo i prawodawców. Duża część artykułu opisuje wizję świata zdominowanego przez sztuczną inteligencję OpenAI jako coś z góry przesądzonego. Przedstawiając wzniosłe cele rządowi i społeczeństwu, OpenAI przedstawia swoją technologię jako nieuniknioną siłę, z którą należy się mierzyć, a nie produkt, który można regulować zarówno wewnętrznie, jak i poprzez ustawodawstwo, twierdzą eksperci.

„To, co udało im się tutaj bardzo przebiegle, to w pewnym sensie nakreślenie zestawu celów opieki społecznej, zrzekając się jednocześnie wszelkiej odpowiedzialności lub znaczącego zaangażowania zasobów w realizację tych celów” – powiedział Myers West.

W rzeczywistości, zdaniem krytyków, firma nawoływała do wzięcia odpowiedzialności przez prawodawców i społeczeństwo, a za zamkniętymi drzwiami usilnie lobbowała na rzecz bardziej luźnych przepisów i próbowała blokować krępujące je regulacje państwowe.

„Jeśli będziemy czekać, aż Kongres podejmie działania, firmy te będą mogły po prostu rozwijać się bez regulacji” – powiedziała Caitriona Fitzgerald, zastępca dyrektora Centrum informacji o prywatności elektronicznej. – Czego oczywiście chcą.

Nasilające się lobby AI

W 2025 r. OpenAI wydało na lobbing prawie 3 mln dolarów. Prezes firmy, Greg Brockman, był współzałożycielem wspierającego sztuczną inteligencję Super Pac, który w zeszłym roku zebrał ponad 125 mln dolarów. Pac wyemitował już w Nowym Jorku reklamy przeciwko kandydatowi do Kongresu Alexowi Boresowi, który opowiada się za regulacją sztucznej inteligencji. Firma popiera projekt ustawy w Illinois, który chroniłby firmy zajmujące się sztuczną inteligencją przed odpowiedzialnością w przypadkach, gdy model sztucznej inteligencji powoduje poważne szkody społeczne, takie jak wytworzenie broni chemicznej lub spowodowanie masowej śmierci, jak donosi Wired w zeszłym tygodniu.

Według Fitzgeralda brak świadomości na szczeblu rządu stanowego w zakresie wciąż powstającej technologii zapewnił branży sztucznej inteligencji możliwość wpływania na to, jak mogą wyglądać regulacje.

„Zasadniczo wykorzystują fakt, że ci ludzie mają krótkie sesje i nie mają personelu, aby ich przekonać, że wszelkie regulacje dotyczące sztucznej inteligencji stłumią innowacje” – powiedział Fitzgerald.

OpenAI nie jest osamotniona w swoich działaniach lobbingowych. Rival Anthropic przeznaczył ponad 3 miliony dolarów na własny lobbing i wsparł inny Super Pac, z innym zestawem celów, bardziej przyjaznym dla regulacji.

Pomimo niedawnej walki firmy Anthropic z Departamentem Obrony w sprawie czerwonych linii dotyczących wykorzystania jej modeli do celów wojskowych, branża sztucznej inteligencji pozostaje ogólnie blisko powiązana z Białym Domem Donalda Trumpa, a administracja w dalszym ciągu działa w jej interesie.

Administracja Trumpa na wiele sposobów próbowała zniszczyć regulacje dotyczące sztucznej inteligencji na szczeblu stanowym, przyjmując argument branży, że mozaika przepisów utrudni technologię i zdusi wzrost gospodarczy. W zeszłym roku Trump podpisał prawnie kwestionowane zarządzenie wykonawcze, które ma na celu uniemożliwienie państwom nakładania ograniczeń na sztuczną inteligencję. W ostatnich miesiącach Biały Dom wywierał presję na republikańskiego senatora stanu Utah, aby nie proponował projektu ustawy wzywającej do wprowadzenia przepisów dotyczących przejrzystości i ochrony dzieci w zakresie sztucznej inteligencji.

Problem public relations

Tworzenie ośrodków doradczych, działania w zakresie public relations i nasilenie lobbingu mają miejsce, gdy branża sztucznej inteligencji zmaga się z wszechobecnym problemem wizerunkowym w swoim kraju i staje się już przedmiotem kampanii politycznych podczas nadchodzących wyborów śródokresowych.

Sondaże wykazały głęboką i rosnącą nieufność społeczeństwa do sztucznej inteligencji, nie tylko w odniesieniu do jej potencjalnego wpływu na pracę, ale także jako siłę społeczną. Badanie Pew Research Center opublikowane we wrześniu ubiegłego roku wykazało, że tylko 16% Amerykanów wierzy, że sztuczna inteligencja pomoże ludziom myśleć bardziej kreatywnie, a tylko 5% Amerykanów uważa, że ​​pomoże ludziom lepiej tworzyć między sobą znaczące relacje. Ankieta przeprowadzona w zeszłym miesiącu przez NBC News dodatkowo wykazała, że ​​tylko 26% wyborców pozytywnie ocenia sztuczną inteligencję, a negatywna ocena netto tej technologii była o 2 punkty procentowe niższa od amerykańskiej agencji ds. egzekwowania prawa imigracyjnego i celnego (ICE).

Dokładne powody, dla których ludzie są tak negatywnie nastawieni do sztucznej inteligencji – czy był to początkowy komunikat sprzedażowy branży, że jej technologia może zniszczyć świat, obawy gospodarcze związane ze zmianą miejsca pracy czy długotrwała niechęć do wielkich technologii – są trudniejsze do ustalenia. Jasne jest, że branża sztucznej inteligencji zaczęła z rosnącym zaniepokojeniem przyglądać się raczkującemu ruchowi sprzeciwu wobec centrów danych, propozycjom ustaw ograniczających sztuczną inteligencję i niezadowoleniu opinii publicznej.

W ostatnich latach branża zgromadziła personel, aby przedstawić swoje argumenty prawodawcom i społeczeństwu. Laboratoria będące własnością korporacji przyciągnęły niezależnych naukowców i badaczy. Myers West stwierdził, że w ciągu ostatnich kilku lat laboratoria te również odeszły od publikowania w recenzowanych czasopismach na rzecz publikacji wewnętrznych i większej kontroli. Mimo że szanowani badacze opuścili środowisko akademickie i organizacje non-profit, aby pracować w tych firmach, dynamika ta rodzi szersze pytania dotyczące zachęt i własności korporacyjnej ich badań.

„Nie sądzę, że można powiedzieć, że są w jakikolwiek sposób znacząco niezależni” – powiedział Myers West.