Strona główna Wiadomości Zadanie na tydzień: ograniczyć skutki największego szoku naftowego od dziesięcioleci | Richarda...

Zadanie na tydzień: ograniczyć skutki największego szoku naftowego od dziesięcioleci | Richarda Partingtona

8
0


Ministrowie finansów i prezesi banków centralnych świata zbierają się w tym tygodniu w Waszyngtonie na półrocznych spotkaniach Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Światowego, podczas gdy gospodarka światowa znajduje się w niebezpiecznym miejscu.

Od czasu założenia instytucji z Bretton Woods pod koniec drugiej wojny światowej globalne konflikty nie wywołały tak wielu zawirowań gospodarczych. Zbliżają się burzliwe lata 70. Ale wojna amerykańsko-izraelska z Iranem, która nadejdzie tak szybko po pandemii Covida i inwazji Rosji na Ukrainę, zgarnie nagrodę.

Nawet jeśli uda się osiągnąć trwałe porozumienie pokojowe na Bliskim Wschodzie, nadal pozostaną trwałe blizny gospodarcze. Poziom życia w bogatych krajach wcześniej prawie nie był wyższy. Teraz sześć tygodni amerykańsko-izraelskich bombardowań i odwetu Teheranu, w tym zamknięcie cieśniny Ormuz, wywierają dalszą presję na i tak już borykające się z trudnościami gospodarstwa domowe. To największy szok energetyczny współczesności. Ceny ropy i gazu gwałtownie wzrosły, inflacja rośnie, koszty pożyczek wzrosły, a bomba zegarowa dotycząca bezpieczeństwa żywnościowego została uruchomiona.

W przeciwieństwie do ulubionej broni Donalda Trumpa, czyli ceł, skutków kampanii bombowej nie można złagodzić orzeczeniem Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych ani pociągnięciem prezydenckiego pióra. Oprócz kosztów ludzkich naloty i ataki dronów z obu stron spowodowały szkody w infrastrukturze, których odbudowa zajmie lata. Składki ubezpieczeniowe pozostaną podwyższone. Zaufanie zostało nadszarpnięte.

W obliczu kruchych nadziei na deeskalację w miarę rozmów USA i Iranu w Pakistanie światowe ceny ropy spadły. Ropa Brent spadła ze szczytu bliskiego 120 dolarów za baryłkę na początku konfliktu. Co jednak istotne, pozostaje ona wyższa niż przed konfliktem 72 dolary.

Nadal istnieją istotne niepewności. Jednak większość ekspertów ostrzega, aby się zapiąć pasy. Zawirowania gospodarcze wydają się niemal nieuniknione; taki jest bałagan na Bliskim Wschodzie i jego pozycja jako regionu kluczowego dla światowych dostaw energii. Trump mógł zagrozić zniszczeniem „całej cywilizacji”, ale na niej polega cały świat.

W rezultacie MFW zapowiedział, że obniży swoje prognozy wzrostu na 2026 r., publikując we wtorek swój sztandarowy raport World Economic Outlook. W każdym scenariuszu wzrost gospodarczy jest wolniejszy, a inflacja wyższa. Gospodarstwa domowe na całym świecie odczują ból. I jak zawsze, najbiedniejsi na świecie poniosą największy ciężar.

Co bardziej przygnębiające, gdyby nie wojna, fundusz stwierdził, że prawdopodobnie podniósłby swoje prognozy.

To prawda, że ​​nadal istnieją inne duże zagrożenia dla dobrobytu: światu nie brakuje napięć geopolitycznych: szerzy się nierówność, a koszty bierności w sprawie globalnego ogrzewania rosną. Jednak przed pierwszymi amerykańskimi i izraelskimi nalotami na Teheran światowy wzrost gospodarczy okazał się zaskakująco odporny na wojnę celną Trumpa, do czego przyczynił się boom inwestycyjny napędzany sztuczną inteligencją, ochłodzenie inflacji i poprawa warunków finansowych.

Na posiedzeniach MFW i Banku Światowego w tym tygodniu priorytetem będzie ograniczenie skutków gospodarczych.

Dyrektor zarządzająca funduszu, Kristalina Georgieva, nalegała, aby urzędnicy przybywający do Waszyngtonu współpracowali, ostrzegając, że „samodzielne działania” – takie jak protekcjonistyczne subsydia, górne progi cenowe i kontrola eksportu – mogą być atrakcyjne, ale ostatecznie pogorszyłyby sytuację.

„Nie dolewajcie benzyny do ognia” – powiedziała w zeszłym tygodniu.

Problem w tym, że świat się rozpada. Po wstrząsach gospodarczych, jakie nastąpiły od kryzysu finansowego w 2008 r., kraje na całym świecie są zadłużone, przez co mają zmniejszoną zdolność reagowania. Tymczasem krzyki o zwiększenie wydatków na obronę postawiły rządy przed trudnymi kompromisami.

W rezultacie MFW ostrzega, że ​​wszelkie wsparcie energetyczne powinno być ukierunkowane i tymczasowe. Takie podejście ograniczyłoby koszty ogólnego wsparcia i pozwoliłoby uniknąć wkładania pieniędzy do kieszeni bogatych gospodarstw domowych, pogłębiając nierówności. Jednak w tym rozwijającym się konflikcie granice będą trudne do wytyczenia.

Fundusz wzywa banki centralne do zachowania czujności. Gdyby nie wojna, stopy procentowe spadłyby w tym roku. Rynki finansowe oczekują jednak utrzymania stóp procentowych na niezmienionym poziomie lub podwyższenia, aby zapobiec utrwaleniu się wysokiej inflacji.

Oprócz problemów gospodarczych wielu ministrów finansów przybywających do Waszyngtonu boryka się z problemami politycznymi. Postęp w zakresie standardów życia w gospodarkach rozwiniętych zatrzymał się w ciągu ostatnich dwóch dekad.

Wyborcy są niecierpliwi. Populizm maszeruje, oferując łatwe rozwiązania na nakładające się kryzysy. Słuchanie tych syren jest w dużej mierze powodem, dla którego świat jest obecnie w płomieniach.

Dla zgromadzonych w tym tygodniu w Waszyngtonie pewną ironią losu jest fakt, że będą się spotykać w salach instytucji powołanych do promowania globalnej współpracy, w stolicy niezależnego narodu.

To jest gospodarczy węzeł gordyjski współczesności. Problemy niestabilności gospodarczej i politycznej są ze sobą powiązane: silniejszy wzrost gospodarczy pomógłby zażegnać problemy wysokiego zadłużenia i niezadowolenia wyborców. Jednak rządom na całym świecie brakuje siły ognia, aby nasmarować koła.

Osiem dekad temu założycielskim celem MFW, Banku Światowego i innych instytucji międzynarodowych było zapobieżenie powtórzeniu się tragicznych warunków gospodarczych, które doprowadziły do ​​drugiej wojny światowej. Stoją teraz przed jednym z najcięższych wyzwań w dotychczasowej historii.